Zostaw mnie w spokoju! krzyknęła Zosia do Jagody, która miała oczy pełne łez. Ułóż sobie życie beze mnie i bez niego!
Ale Marek jest moim mężem. Wychowujemy razem córkę. Nie możesz budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu.
Nie zaczynaj nawet! To nie jest normalne żyć bez uczuć. To nie Marek zostawia dziecko, tylko ty odchodzisz. Nie mam nic przeciwko temu, żeby spotykał się z córką.
Zosia odwróciła się na pięcie i odeszła. Tej samej nocy Marek postanowił wszystko zakończyć. Spakował rzeczy i wyprowadził się od Jagody. Jagoda błagała, żeby tego nie robił, żeby się nie głupiał. W końcu zdecydowała się dowiedzieć, czym rywalka była od niej lepsza.
Nie mogę już z tobą żyć. Nie obchodzisz mnie. To nie to samo, co z Zosią. Zacząłem z nią nowe życie.
Minęło kilka miesięcy. Na początku Jagoda nie mogła dojść do siebie. Ale potem uświadomiła sobie, że musi iść dalej, mimo wszystkiego. Miała przecież córkę. Jagoda była z wykształcenia ekonomistką.
Postanowiła spróbować zatrudnić się jako księgowa. Na rozmowie kwalifikacyjnej szef firmy od razu okazał jej sympatię. Był pod wrażeniem jej odpowiedzialności i chęci podnoszenia kwalifikacji. Na szczęście mama Jagody zgodziła się zająć wnuczką, kiedy Jagoda była w pracy.
Jagoda skupiła się na rozwoju swojej kariery i postanowiła, że sprawy osobiste zostawi na później. Po kilku latach ciężkiej pracy okazała się świetną pracowniczką, a z czasem została nawet zastępcą dyrektora.
Jedynym mężczyzną, z którym Jagoda miała codzienny kontakt, był jej szef pan Franciszek. Był bardzo uprzejmy i wyczulony na to, co dzieje się w firmie. Jagoda też go szanowała i lubiła, ale wiedziała, że on ma żonę i dzieci, więc nie chciała nawet dopuścić myśli o czymś więcej.
Franciszek jednak nie myślał tak jak ona. Któregoś dnia powiedział jej wprost, że jest gotów zostawić żonę i że od dawna kocha tylko Jagodę. Zapewniał, że nie wycofa się z odpowiedzialności za swoje dziecko.
Poprzednie doświadczenie mocno odbiło się na psychice Jagody, dlatego długo nie wiedziała, co zrobić.
Przypomniała sobie wtedy, co kiedyś powiedziała kochance swojego męża: Nie da się zbudować szczęścia na cudzym cierpieniu.
Ale Franciszek nie odpuszczał. Z biegiem czasu ich relacja w pracy stała się czymś więcej. Franciszek wciąż powtarzał, że nie kocha swojej żony. Ich ślub to była pomyłka, a przez swoją obojętność tylko krzywdzi siebie i żonę. Jagoda trwała przy swoim. Słyszała kiedyś, jak Franciszek rozmawiał z żoną, i dobrze wiedziała, co ta kobieta czuje. Jagoda nie mogła się przemóc, żeby rozbić rodzinę. Wiedziała, że spotkanie z żoną Franciszka będzie nieuniknione, i strasznie się tego bała. I rzeczywiście, pewnego dnia, gdy opuszczała biuro, zobaczyła kobietę idącą w jej stronę. Od razu wiedziała, kto to.
Gdy się zbliżyła, kobieta zatrzymała się zaskoczona, jakby zastygła.
Ty? zapytała cicho.
Tak, to ja odpowiedziała Jagoda, prawie niesłyszalnie. To była Zosia.
Zosia zaczęła przekonywać Jagodę, że miała rację sto razy: Nie można budować życia na nieszczęściu innych.
Przypomnij sobie, co mi kiedyś powiedziałaś! rzuciła chłodno Jagoda.
Tak, myliłam się. Nie miałam prawa odbierać ci męża. W końcu wszystko wraca jak bumerang. Ale proszę, nie odbieraj mi go. Nigdy nikogo nie kochałam tak, jak Franka. To dla niego zostawiłam Marka. Nie potrafię bez niego żyć. Byłaś kiedyś na moim miejscu i wiesz, jak to boli. Musisz mnie zrozumieć. Poza tym karma wraca. Ty masz dziecko.
Przestań! Jagoda podniosła głos.
Nie zależało jej na zemście, nawet na Zosi. Ale Franciszek potrafił ją przekonać, że i ona ma prawo do szczęścia.
Jagoda, jeśli zostanę z nią, to troje ludzi będzie nieszczęśliwych: ja, ty i Zosia. I tak nic się nie zmieni. Ja jej nie kocham, szczerze mówiąc, nigdy nie kochałem. Dałem się wciągnąć w ten związek. Odejście od Zosi to tylko kwestia czasu.
Jagoda pomyślała, że Franciszek naprawdę nie będzie szczęśliwy z Zosią. Ona z kolei nie będzie szczęśliwa, jeśli zostanie sama. Więc postanowiła dać szczęściu jeszcze jedną szansę…



