„Jesteście bogatsi od innych, więc wasze prezenty powinny to odzwierciedlać” – narzekała teściowa. J…

Jestem zamożniejszy niż większość mojej rodziny, więc moje prezenty powinny być bardziej okazałe narzekała teściowa.

Pewnego wieczoru w Poznaniu usiadłem obok mojej żony, Zuzanny, na kanapie.

Co damy twojej mamie na urodziny? Naprawdę nie mam pojęcia zastanawiałem się na głos.

Zuzanna westchnęła ciężko. Wybór prezentu dla jej matki zawsze był kłopotliwy.

Relacje z Gertrudą Nowak od samego początku były napięte.

Rozumiałem nastawienie mojej matki, więc wspólnie z żoną postanowiliśmy trzymać się na dystans.

Nie byliśmy sobie nic winni. Kontakt ograniczał się do sporadycznych telefonów i rodzinnych spotkań, ale tylko wtedy, gdy obie strony miały na to ochotę.

W tym roku Gertruda postanowiła świętować swoje sześćdziesiąte urodziny z wielką pompą i zaprosiła niemal całą rodzinę, w tym nas młodych.

A właśnie, mama mówiła, że cieszy się z każdego prezentu przypomniałem sobie nagle.

Ona zawsze tak mówi, a potem jeszcze przez tydzień kręci nosem odpowiedziała Zuzanna z wyraźnym grymasem. Twoja siostra może przynieść cokolwiek, a my nigdy nie możemy trafić.

Zuzanna dobrze pamiętała, że Gertruda nigdy nie była zadowolona z naszych prezentów.

Przypomnij sobie ostatni Dzień Matki. Daliśmy jej ekskluzywny zestaw kosmetyków. Jak zareagowała? Płakała, zarzucając nam, że widzimy w niej staruszkę. westchnęła żona. Tylko złoto i sprzęt elektroniczny jej odpowiadają, bo ich wartość można łatwo oszacować.

Może zadzwonię do niej i po prostu zapytam, co by chciała? zaproponowałem niepewnie.

Zrób jak uważasz odparła, kręcąc głową.

Wykręciłem numer mamy z nadzieją, że chociaż naprowadzi mnie na trop odpowiedniego prezentu.

Synku, niczego mi nie brakuje. Już samo to, że przyjedziecie, będzie dla mnie prezentem powiedziała cicho, prawie ze wstydem.

Na pewno, mamo? Nie będziesz potem zła? dopytywałem.

Oczywiście, że nie! Każdy drobiazg mnie cieszy zaśmiała się. Postanowiłem wziąć jej słowa za dobrą monetę.

Mama powiedziała, że możemy sami wybrać przekazałem Zuzannie.

Popatrzyła na mnie nieufnie. Doskonale znała teściową.

Ale ponieważ upierałem się, że damy prezent, który uznamy za słuszny, zgodziła się.

Proponuję kupić jej robota odkurzającego. Przynajmniej nie będzie musiała już sama ciągać odkurzacza po całym domu zaproponowała i sprawdziła nasz budżet.

Zdecydowaliśmy się. Kupiliśmy prezent za ponad cztery tysiące złotych i pojechaliśmy na imprezę ze spokojem na sercu.

Jubilatka powitała nas serdecznie, lecz gdy zobaczyła pudełko z robotem, jej twarz pociemniała.

Po co to? mruknęła i głęboko westchnęła. Odnieś to do pokoju, synku.

Zuzanna stała przez chwilę jak wryta, nie mogąc uwierzyć, że prezent nie wzbudził entuzjazmu.

Chwilę później weszła moja siostra, Marta, z mężem. Rzuciła się Gertrudzie na szyję i wręczyła torebkę z prezentem.

Mamusiu, to dla ciebie!

Dziękuję, kochanie! Jesteście wspaniali! rozpromieniła się Gertruda, obejmując córkę.

Zuzanna ciekawa była, co takiego drogiego siostra mi podarowała mamie, że została tak doceniona.

Ku naszemu zdziwieniu był to prosty zestaw kosmetyków z drogerii za dziesięć złotych.

Spojrzałem na żonę, a jej twarz wyrażała stuprocentowe zaskoczenie. Sam patrzyłem z niechęcią na zachowanie mamy.

Przez kilka godzin nic nie mówiłem, ale gdy mama po raz kolejny zachwyciła się prezentem od Marty, nie wytrzymałem.

Mamo, możemy porozmawiać? poprosiłem.

Co się stało? zapytała.

Przypominasz sobie, co mówiłaś mi przez telefon o prezencie? zagadnąłem z wyrzutem.

Tak, oczywiście.

To dlaczego nasze prezent został potraktowany z lekceważeniem, a kosmetyki od Marty tak cię zachwyciły? Nie wmawiaj mi, że sobie coś ubzdurałem!

Niczego nie będę wmawiać. Jesteście zamożniejsi niż Marta, więc prezent powinien być odpowiednio lepszy burknęła mama.

A według ciebie co powinniśmy podarować? Chcesz, żebyśmy do prezentu zawsze dołączali paragon? zapytałem z irytacją.

O, znowu zaczynasz odpowiedziała, wyraźnie mając dość tematu. A jeśli powiedziałam, że bardziej doceniam prezenty od Marty, bo ona daje, co może? Wy nie dajecie serca, tylko coś do odfajkowania.

Mamo, ty to naprawdę poważnie? przetarłem twarz dłonią.

Wyglądam na osobę, która żartuje? Przy waszych zarobkach powinniście mi podarować przynajmniej wyjazd do sanatorium oznajmiła dumnie.

Zamurowało mnie na dobre kilka sekund.

Myślisz, że my z Zuzanną kasę zbieramy z drzew? spytałem w końcu.

Do pokoju weszły Zuzanna i Marta, zaciekawione kłótnią. Marta od razu pojęła, o co chodzi, i stanęła po stronie mamy.

Mamuś potrzebowała nawilżacza powietrza, poprzedni się zepsuł! Jakbyście się bardziej interesowali życiem mamy, to byście wiedzieli stwierdziła Marta z naciskiem.

Przecież pytałem o prezent! warknąłem przez zaciśnięte zęby. Z nas żartujecie? Koniec z prezentami! Staramy się sprawić ci radość, a ty masz tylko pretensje! Jeśli nie pasuje ci robot, to trudno! Więcej nie załatwiam prezentów! zwróciłem się do Zuzanny.

Gertruda rozpłakała się, a Marta została, by ją pocieszyć. My opuściliśmy dom z kamiennymi twarzami.

Obiecałem sobie, że więcej nie kupię nic na rodzinne uroczystości. Nie będę się więcej ośmieszał. Lepiej dbać o własny spokój, niż na siłę komuś dogadzać.

Ten wieczór nauczył mnie, że nie warto nikomu niczego udowadniać ani na siłę szukać uznania. Czasem to, co powinno cieszyć, wzbudza tylko rozgoryczenie i wtedy warto się wycofać.

Rate article
Fajna Tajna
„Jesteście bogatsi od innych, więc wasze prezenty powinny to odzwierciedlać” – narzekała teściowa. J…