Ty jesteś zdrajcą ślubu nie będzie
Moja kochana, no co ty znowu wymyślasz? ukochany nawet nie spojrzał porządnie na zdjęcia. Kocham tylko ciebie, nikogo więcej mi nie potrzeba. To na pewno jakiś fotomontaż.
Tak? A niby komu miałoby zależeć na czymś takim? Ludmiła zadrżała na dźwięk tego obojętnego tonu. Nawet się nie przyłożył, by się wytłumaczyć.
Salon kosmetyczny po babci, będący jej spadkiem, nie wzbudzał w Ludmile wielkiej pasji.
Znacznie bardziej lubiła uczyć dzieci rysunku w miejscowej szkole plastycznej. Z dziedziczenia jednak zrezygnować nie miała zamiaru.
Salon przynosił solidny zysk, prowadzony był przez odpowiedzialną kobietę.
Tym sposobem Ludmiła mogła realizować się artystycznie i nie martwić się o finanse. Brakowało jej jedynie rodziny.
Po śmierci babci, mając 27 lat, czuła się bardzo samotna, dopóki na wernisażu nie poznała Arkadiusza.
Przystojny mężczyzna z nieco niepewnym uśmiechem oczarował ją swoją uprzejmością, łagodnością i troską.
Po dwóch miesiącach Arkadiusz zaprosił ją do siebie poznać swojego ojczyma, pana Jerzego.
Mój tata umarł, gdy byłem mały wyznał jej ukochany. Mama wyszła za mąż ponownie po dziesięciu latach.
W sumie nigdy nie nazywałem wujka Jerzego tatą, ale mamy porozumienie.
Kiedy dwa lata temu mama odeszła, zostaliśmy razem.
Jerzy przypadł Ludmile do gustu. Schludny, z bystrym spojrzeniem i piękną polszczyzną wcale nie wyglądał na swoje 56 lat.
Ona najwyraźniej też mu przypadła do serca.
No, chłopakowi się poszczęściło zażartował Jerzy, z elegancją całując dłoń przyszłej synowej.
A czemu mnie nazywasz łajzusem, wujku Jerzy? udawał urażonego Arkadiusz.
Bo prawdziwy facet nie pracuje jako menedżer hobbystycznych gadżetów! zaśmiał się ojczym. Ale masz szczęście do narzeczonej!
Ludmiła przez chwilę była zmieszana, później jednak śmiała się całą kolację z jego żartów, nawet wzbudziła w Arkadiuszu nutę zazdrości.
Po pół roku Arkadiusz się jej oświadczył. Była zakochana bez pamięci, szczęśliwa, już widziała siebie w roli żony; wtedy właśnie nie od razu pojęła, co przedstawiają zdjęcia, które dostała w wiadomości.
Kiedy wreszcie się zorientowała, znieruchomiała z szoku.
Na zdjęciach jej Arkadiusz czule obejmował i całował jakąś dziewczynę jak zwykle z tym nieśmiałym uśmiechem.
Na dole widniała świeża data sprzed zaledwie kilkunastu dni.
Moja kochana, no co ty wymyślasz? Arkadiusz nawet nie zerknął na fotografie. Kocham tylko ciebie, nikogo innego nie chcę. To na pewno podrobione.
Tak? A komu mogłoby zależeć na takich podmianach? Ludmiła aż poczuła dreszcz, słysząc, jak lekceważąco reaguje. Nawet nie fatygował się, by zrobić z tego cokolwiek.
Nie mam pojęcia odpowiedział beztrosko. Chorych przecież nie brakuje.
Ludmiła się zagotowała. Normalny zakochany by się tłumaczył, zapewniał o uczuciach, groziłby zemstą. A Arkadiusz nawet skruchy w nim nie było.
Ty zdrajco! Ślubu nie będzie! krzyknęła przez łzy i wybiegła z mieszkania pod zdziwionym spojrzeniem niedoszłego małżonka.
Trzy dni nie wychodziła z domu, potem tydzień ciągnęła na L4. Wszystko rozważała na milion sposobów Arkadiusz ani razu się nie odezwał. Potem jednak zebrała się w sobie.
A może to rzeczywiście fotomontaż? Może ktoś chce ich poróżnić? Przecież teraz te wszystkie sztuczne inteligencje potrafią wyczarować dowolne zdjęcia A ona tak łatwo się poddała.
Ku jej zdziwieniu, dziewczyna ze zdjęć okazała się istniejącą osobą. Przez internet znalazła jej profile w trzech portalach społecznościowych. Rywalka nazywała się Wiktoria, szybko zgodziła się na spotkanie.
To stare zdjęcia prychnęła, gdy Ludmiła wytłumaczyła historię i pokazała jej fotografie. Minął już ponad rok.
Jak to? Ludmiła była w szoku. Przecież tu data.
Datę przecież najłatwiej podrobić rzuciła Wiktoria z pobłażaniem. Jeśli ktoś bardzo chce
To ty to zrobiłaś?
Wolne żarty, po co by mi to było? Arkadiusz i ja już dawno nic nas nie łączy. Spotykaliśmy się chwilę i rozstaliśmy nie pasowaliśmy do siebie. Ja zaraz i tak wychodzę za mąż.
O, naprawdę? Na twoim profilu jakoś nie widać narzeczonego Ludmiła spojrzała na nią wnikliwie.
Szczęście lubi ciszę powiedziała z uśmiechem Wiktoria. Po ślubie wrzucę fotki.
Czyli jednak ktoś rzeczywiście chciał oczernić Arkadiusza, a Ludmiła po prostu w to uwierzyła i go skrzywdziła. Musiała to naprawić.
Na jej telefony i wiadomości Arkadiusz nie odpowiadał, więc po dwóch dniach Ludmiła postanowiła przyjechać do niego do mieszkania.
Było już ciemno, żeby na pewno zastać go w domu wtedy zobaczyła, jak wysiada z auta jej odwiecznej rywalki, Kingi.
Dziewczyny wychowały się na jednym podwórku i przez jakiś czas się przyjaźniły, lecz Ludmile zawsze przeszkadzała ekspresywność i przebojowość Kingi.
Z czasem ograniczały się tylko do powitań, bliżej znów się poznały po śmierci babci Ludmiły. Kinga usilnie prosiła, by sprzedała jej salon ona w tym miejscu chciała otworzyć spa. Dwa takie już miała, ale ta lokalizacja była wyjątkowa.
Ale Ludmiła dobrze wiedziała, co tam się odbywa w jej gabinetach! I sama potrzebowała swojego salonu!
Ostentacyjnie nie zgadzała się na oferty Kingi. Ta najwyraźniej chciała się zemścić odbić jej narzeczonego?
Kiedy myśli wirowały, dwójka pożegnała się czułym spojrzeniem, Kinga odjechała.
Widzisz, a mówiłem ci, Arkadiusz to leń Ludmiła podskoczyła słysząc nagle cichy głos za swoim uchem.
Dobry wieczór, panie Jerzy! speszyła się.
Dobry wieczór. Twój Arkadiusz raczej zbytnio się za tobą nie smuci. Lepiej wyjdź za mnie odezwał się ojczym niby żartem, ale oczy miał poważne.
Przepraszam, ja się spieszę bąknęła Ludmiła i uciekła prawie biegiem.
Znalezienie Kingi było proste. Gdy dotarła na osiedle, Kinga właśnie parkowała auto.
Mojego narzeczonego podkradasz? Ludmiła spojrzała rywalce prosto w oczy. Ale z tymi zdjęciami się wygłupiłaś. Wszystko mam jasne.
Jakie zdjęcia? Kinga była szczerze zdziwiona. O czym ty?
Nie powiesz mi, że to nie ty wysłałaś fotki Arkadiusza z inną? Co, nie wyszło szantażowanie?
Ludmiła, wszystko u ciebie dobrze? Nic nie wysyłałam. Arkadiusz sam od tygodnia do mnie startuje. Myślałam, że już się rozstaliście
Ludmiła wpatrzyła się w twarz Kingi nie wyglądała na kłamiącą. Potrzebowała się z tym przespać.
Myślałam, że chcesz sprzedać mi salon! zawołała Kinga, ale Ludmiła nawet się nie obejrzała.
W domu, trochę uspokojona, spróbowała znów dodzwonić się do Arkadiusza. Ku jej zaskoczeniu odebrał.
No, możesz przyjść mruknął bez entuzjazmu. Chyba się rozchorowałem. Słabo się czuję.
Dwa razy nie musiał powtarzać.
Arkadiuszu, pomyliłam się, wybacz mi. Po prostu bardzo cię kocham i się przestraszyłam. Wszystko wyglądało przekonująco Przepraszam.
Dobra, bywa wzruszył ramionami.
Jesteś cudowny! Ludmiła rzuciła mu się na szyję. Jak ja cię kocham!
Ale Arkadiusz delikatnie ją odsunął.
Zostańmy przyjaciółmi.
Co? Przecież mieliśmy się pobrać
Ludmiła westchnął ożenię się z Kingą.
Co? Przecież przysięgałeś mi miłość Umówieni byliśmy na ślub
Bez scen, proszę. Właśnie przez twoją nadwrażliwość zmieniłem zdanie. Po co mi to całe emocjonalne tornado?
Poza tym Kinga ma lepszy, bardziej dochodowy biznes. Muszę zadbać o swoją przyszłość.
Zaniemówiła. Naprawdę, żadne słowo nie przeszło jej przez gardło.
Arkadiusz wziął, co mu się należało, i poszedł dalej.
Ludmiła wybiegła z jego mieszkania, zbiegła po schodach, a na ławce pod blokiem ugięły się jej kolana.
Po chwili obok pojawił się Jerzy.
Moja biedna, ostrożnie pogładził ją po głowie. Nie martw się, lepiej teraz wszystko się wyjaśniło
Ale kto to wszystko rozkręcił?! zaczęła płakać.
Ja powiedział miękko Jerzy.
Pan? Po co? łzy wstrzymały się w jej oczach.
Zakochałem się w tobie tamtego wieczoru, gdy pierwszy raz przyszłaś do nas. Od razu wiedziałem, że będziesz moja, ale ty widziałaś tylko Arkadiusz, Arkadiusz Po co ci on?
Ale pan jest dużo starszy i… Ja kochałam Arkadiusza! Albo już nie…
Wiem. Z początku chciałem, żebyś się do niego zniechęciła, ale słyszałem, jak chwalił się koledze, że znalazł bogatą pannę. Wtedy zrozumiałem, że i tak cię nie odpuści. Dlatego postanowiłem inaczej. Miałem swoje możliwości To już nieważne.
Ale pan rozbił całe moje życie!
Nie, ocaliłem je. Później cierpiałabyś dużo bardziej. Wyjdź za mnie, Ludmiło?
Pan jest niepoważny! wstała gwałtownie i skierowała się do siebie.
Wyjechała z miasta, ale Jerzy ją odnalazł i przekonywał do przyjaźni. Zostali więc przyjaciółmi.
Po roku Jerzy umarł, zostawiając cały majątek Ludmile ona jednak wcale się nie ucieszyła. Przywykła już do obecności ojczyma byłego narzeczonego.
Arkadiusz, swoją drogą, był wściekły o stratę mieszkania, ale dla Ludmiły nie miało to już żadnego znaczenia.



