„Jesteś tu nikim, tak samo jak twój bachor!” – powiedziała siostra jej męża

Weronika wyszła za mąż dość młodo ojciec znalazł jej kandydata na męża w dniu jej osiemnastych urodzin. Rodzina była zamożna cóż więcej potrzeba do szczęścia? Wesele było wystawne, cała wieś świętowała ich ślub. Jedynie młoda para czuła się jakby nie pasowała do tego obrazu.

Weronika polubiła swojego męża, choć właściwie nie znała go wcale. Jej siostrze poszło gorzej wyszła za mąż za czterdziestoletniego mężczyznę z sąsiedniej miejscowości. Wszyscy byli przekonani, że zostanie starą panną, ale jej ojciec ostatecznie znalazł dla niej męża i obiecał jej posag.

Weronika z mężem zamieszkali w domu Jana. Było skromnie, ale wszystko, co najważniejsze, mieli na własność. Głowa rodziny obiecała, że kiedy pojawią się wnuki, dom zostanie rozbudowany.

Teściowa nie była wścibska, pomagała Weronice zaaklimatyzować się w roli młodej żony. Jednak szwagierka, Aldona, miała do niej bardzo nieprzyjazny stosunek. Była starsza, ale mieszkała z rodzicami. Ojciec także ją wydał za mąż, lecz po roku zięć przywiózł ją z powrotem z całym dobytkiem i już tam została jak kąśliwy wąż. Nie chciała prowadzić domu, nie interesowało jej też zakładanie rodziny. Żyła więc samotnie.

Zgodnie z dawnymi polskimi zwyczajami synowa stawała się prawdziwą gospodynią domu dopiero po urodzeniu pierworodnego syna. Do tego czasu miała siedzieć cicho i nie wychylać się. Nic dziwnego, że każda dziewczyna, trafiając do domu męża, pragnęła jak najszybciej zajść w ciążę.

Weronika również postanowiła postąpić zgodnie z tradycją. Póki nie była w ciąży, Aldona z premedytacją kazała jej wykonywać najcięższe i najbrudniejsze prace w gospodarstwie. Mimo że na podwórku byli opłacani parobkowie, szwagierka uwielbiała pogardzać Weroniką i ją dręczyć.

Kiedy Jan dowiedział się, że zostanie ojcem, promieniał ze szczęścia. Teściowie nie kryli swojej dumy z synowej, zaraz tego samego dnia pojechali do miasta po materiały budowlane, żeby rozbudować dom. Aldona aż pękała ze złości. Zrozumiała, że czeka ją życie w kącie, na łasce rodziców. Nikt jej już nie zechce, nikt nie wybuduje dla niej domu

Minęło pół roku. Weronikę obudziło głośne pukanie do drzwi. To była Aldona.

Czemu leżysz? Wszystko już zrobiłaś? W domu tak, ale mąż nie pozwala mi pracować na podwórku. E, już to słyszałam, zwykłe lenistwo! Czego ode mnie chcesz? Z kim ty tak rozmawiasz? Uczysz się już mi rozkazywać? Przypominam ci, jeszcze nie urodziłaś, żeby mną rządzić! Nawet nie miałam takiego zamiaru Jesteś tu nikim, i twoje dziecko też! Zrozumiałaś?!

Aldona wrzeszczała jak szalona, zaczęła rzucać różnymi przedmiotami. Teść wpadł do domu i wyprowadził rozhisteryzowaną córkę. Weronika głaskała się po brzuchu, oddychając głęboko. Wszystko się ułoży, będzie dobrze. Każdy dostaje w życiu to, co wnosi złe uczynki wracają do człowieka, a dobro prędzej czy później przynosi spokój i szansę na szczęście.

Rate article
Fajna Tajna
„Jesteś tu nikim, tak samo jak twój bachor!” – powiedziała siostra jej męża