Jesteś najlepszą kobietą

Jesteś najlepszą kobietą

Wanda szykowała się do sanatorium. Była na emeryturze, starszy syn Tadeusz kupił jej voucher i powiedział:

Mamo, musisz pojechać i odpocząć. Nie podoba mi się, jak wyglądasz wcześniej byłaś ładniejsza i spokojniejsza. Nie martw się o ojca, jakoś sobie poradzi. Nie docenia cię, widzę to. Teraz dopiero rozumiem, że kocha tylko siebie i żyje dla siebie. Zwłaszcza od kiedy ja i Mateusz wyprowadziliśmy się z domu. On też tak myśli.

O, Tadziu, jakże masz rację. A myślałam, że moi synowie niczego nie zauważają. Dziękuję, synku. Oczywiście pojadę i odpocznę. Kiedy jeszcze będę miała taką okazję? uśmiechała się i dziękowała synowi.

Jak tylko zechcesz, wtedy pojedziesz. Mateusz obiecał, że następnym razem to on ci kupi voucher śmiał się Tadeusz.

Jacy wy jesteście wspaniali! Najlepsi synowie pod słońcem! przytuliła go i pocałowała w policzek.

Mamo, ty też jesteś najlepsza. Pamiętaj, że ja i Mateusz zawsze stoimy po twojej stronie. W razie czego pomożemy. Na kogo masz jeszcze liczyć? Tylko na nas mówił zadowolony syn. Dobrze, jadę już do domu, na ojca nie będę czekać, nie mam czasu, muszę jeszcze odebrać Tomka z przedszkola. Pozdrów ojca.

Machnął ręką i wyszedł z domu.

Wanda i Jan mieszkali we wsi w swoim domu. Pobrali się dawno temu i to z miłości. Żyli normalnie, wychowali dwóch synów i wypuścili w świat. Teraz zostali sami, ale jakoś niezauważalnie ich życie się zmieniło, a właściwie Jan stał się inny.

Wanda była na emeryturze od dwóch lat, a Jan jeszcze pracował. Miała teraz więcej wolnego czasu. Wcześniej praca, gospodarstwo zawsze trzymali świnkę i kury.

Jan od dawna nie pomagał w domu przychodził z pracy, jadł i kładł się na kanapę. Domem zajmował się tylko od święta gdzie coś przybije, gdzie poprawi.

Wanda pojechała do miasta do centrum handlowego i kupiła dwie sukienki i bluzkę. W końcu jedzie do sanatorium, a dawno nie uzupełniała garderoby. Miała jeszcze ubrania z czasów pracy, myślała, że będzie je nosić na emeryturze. A tu taka okazja jedzie do sanatorium. Stała przed lustrem, przymierzając nowe rzeczy, a Jan tylko zerkał, w końcu powiedział obojętnie:

Kręć się nie kręć przed lustrem, piękniejsza nie będziesz. Kto tam na ciebie spojrzy? Komu ty jesteś potrzebna?

Nie oceniaj mnie po sobie. Kupiłam nowe rzeczy nie po to, żeby ktoś na mnie patrzył. Po prostu nie wypada jechać między ludzi w starych rzeczach odpowiedziała żona.

No tak, między ludzi jedzie. Nie śmiesz mnie. Wieśniaczka była, wieśniaczką została.

A ty u nas miejski. To po co się ze mną ożeniłeś?

No tak zawsze od razu “po co się ożeniłeś”. Młody byłem, niedoświadczony, więc się ożeniłem powiedział takim tonem, żeby ją urazić.

Ale Wanda od dawna przywykła do jego złośliwych uwag. Jan z wiekiem stał się przykry, wiecznie wszystkim niezadowolony nie tylko żoną, ale i całym światem. Co prawda nadal lubił ładne kobiety i żadnej nie przepuścił. Żona podejrzewała, że mąż jej nie dochowuje wierności, ale sama nigdy tego nie widziała. I nie śledziła go, nie było jej to w stylu.

Jeśli facet chce zdradzić, żadna siła go nie powstrzyma. I tak znajdzie sposób takie zasady wyznawała Wanda.

Oczywiście trochę ją zabolało, gdy mąż tak powiedział, kiedy przymierzała nowe sukienki. Schowała rzeczy do szafy i poszła do kuchni. Miała swoje zajęcia, a przy nich mogła pomyśleć, wspomnieć, pomarzyć.

Wanda była bardzo urodziwą kobietą. W młodości była pięknością, a teraz pozostały ślady dawnej urody, tylko w bardziej dojrzałej i szlachetnej formie. Nigdy specjalnie o siebie nie dbała żadnych salonów piękności, maseczek czy masaży. Uważała się już za starszą kobietę, w końcu była emerytką. Ale z boku wyglądała na całkiem miłą i zadbaną.

Jan stał się innym człowiekiem, odsunął się od żony. W młodości też był przystojny, teraz wyglądał na zmęczonego i postarzałego. Wanda przygotowywała kolację i myślała:

Staliśmy się z mężem obcymi ludźmi. Nawet mi już pieniędzy nie daje. A przecież gotuję, sprzątam, czasem coś mu kupię. Dlaczego tego nie widzi? Wydaje mi się, że nawet mnie nie zauważa patrzy na mnie jak na mebel. A przecież jestem kobietą i też potrzebuję uwagi od męża. Nawet śpimy w różnych pokojach. Wyszła na podwórko, trzeba było nakarmić świnkę.

Jan rzeczywiście taki był. Kiedy przestała go obchodzić żona, sam nawet tego nie zauważył. Za to patrzył na inne kobiety i chętnie flirtował, a potem mógł i zdradzić. Sumienie go zupełnie nie gryzło.

Żona wiedziała:

Na inne kobiety zwraca uwagę, żartuje, śmieje się, przytula nawet przy mnie. Mnie nie docenia i nie szanuje.

Wandziu, twój Janek znów szwendał się po mieście, ma tam jakąś miłostkę mówiła sąsiadka Grażyna poważnie.

A ty skąd wiesz? Świeczkę trzymałaś? spytała Wanda.

Ja świeczki nie trzymałam. Ale pracuję z nim i widzę. Przyjechała do naszego biura Marzena z kontrolą w księgowości taka młoda, ładna. No i twój Janek chodził wokół niej jak paw, a potem zawiózł ją do kawiarni. Resztę można się domyślić. Baby w pracy mówią, że teraz często prosi szefa o urlop, bo do miasta musi.

No i co ja na to poradzę? Niech się zwalnia odpowiedziała Wanda obojętnie, ale w środku wszystko w niej buzowało. Nie chciała tego pokazać sąsiadce.

A ta się zdziwiła:

Jakaś ty obojętna. Ja bym tak nie potrafiła. Dałabym mężowi nauczkę

Wandzie oczywiście było przykro słuchać takich rozmów. A jeszcze bolej było słyszeć obelgi od męża, z którym przeżyli tyle lat. Przecież kiedyś się kochali.

Wanda wyjechała do sanatorium. Szybko weszła w rytm życia tamtejszego zaprzyjaźniła się z współlokatorkami, razem chodziły na zabiegi, obiady i kolacje. Wszystko jej się tu podobało.

Nawet nie przypuszczałam, jak tu przyjemnie i swojsko. Spokojnie. Nawet o męż”Teraz, gdy znów są razem, Jan zrozumiał, że największym skarbem w jego życiu zawsze była Wanda i obiecał sobie, że już nigdy nie zrani tej, która przez tyle lat stała u jego boku bez słowa skargi.”

Rate article
Fajna Tajna
Jesteś najlepszą kobietą