Dzisiaj znów była ta sama scena. Moja teściowa, jak zawsze, nie zawiodła. Jeśli się sprzeciwisz, mój syn wyrzuci cię na ulicę oświadczyła, zapominając, czyje to mieszkanie. Kasiu, upiecz na jutro obiad pieróg z kapustą zakomenderowała wchodząc do kuchni i siadając przy stole. Od dawna nie jadłam porządnego ciasta, a ty wciąż gotujesz jakieś dziwne potrawy.
Odwróciłam się od kuchenki, gdzie smażyłam kotlety na obiad. Moja teściowa siedziała ze swoim zwykłym niezadowolonym wyrazem twarzy, poprawiając swój znany, bordowy sweter.
Jestem uczulona na kapustę, Pani Janino odpowiedziałam spokojnie, przewracając kotlety. Nie zamierzam go zrobić.
Jak to nie zamierzasz? głos teściowej stał się ostry. Proszę cię, a ty odmawiasz? Kim ty się właściwie uważasz, żeby się ze mną sprzeczać? Za moich czasów synowie szanowali starszych!
To nie kwestia szacunku odparłam, przestawiając patelnię na inną palnik. Jeśli ugotuję kapustę, dostanę ataku alergii. Niech Pani upiecze, skoro tak bardzo chce.
Ja mam upiec? Pani Janina zerwała się z krzesła. Ja nie jestem twoją służącą! To ty jesteś panią domu, więc gotuj, co powiem! A twoja alergia to tylko wymówka. Po prostu jesteś zbyt leniwa, żeby zajmować się ciastem!
Pani Janino, co ma lenistwo do rzeczy? odwróciłam się w jej stronę. Gotuję codziennie, sprzątam, pierzę. Ale nie zrobię pieroga z kapustą, bo fizycznie nie mogę!
Nie możesz lub nie chcesz? teściowa podeszła bliżej, wąskie oczy błyszczały. Myślisz, że skoro mój cię poślubił, możesz mi rozkazywać? Zobaczymy, kto tu rządzi!
W przedpokoju zadźwięczały klucze Wojtek wrócił do domu. Twarz Pani Janiny natychmiast przybrała cierpiący wyraz.
Wojtuś, synku rzuciła się do niego. Dobrze, że jesteś. Twoja żona całkiem się rozzuchwaliła! Poprosiłam ją o upieczenie pieroga, a ona się wymądrza, odmawia!
Wojtek zdjął kurtkę i spojrzał na mnie zmęczonym wzrokiem; stałam przy kuchence z napiętą twarzą.
Kasia, o co chodzi? zapytał, wieszając kurtkę w szafie. Dlaczego odmawiasz mojej matce?
Jestem uczulona na kapustę, Wojtku powiedziałam cicho. Już to wytłumaczyłam Pani Janinie.
Uczulona? Jakie uczulenie? machnął ręką. Mamo, nie martw się. Kasia upiecze ci jutro pieroga. Prawda, kochanie?
Milcząco spojrzałam na męża, potem na teściową, która triumfująco się uśmiechała. Serce ścisnęło mi się z bólu.
Nie, nie upiekę powiedziałam stanowczo, odpinając fartuch i kierując się do drzwi. Macie obiad sami.
Poszłam do sypialni i zamknęłam za sobą drzwi. Za ścianą słychać było przyciszone głosy Wojtek i jego mama spokojnie jedli obiad, rozmawiając o codziennych sprawach. Jakby nic się nie stało. Jakby jego żona nie wyszła wzburzona, tylko rozpłynęła się w powietrzu.
Rano wstałam wcześniej niż zwykle. Pani Janina jeszcze spała w domu panowała niecodzienna cisza. Wojtek siedział w kuchni z kubkiem kawy, przeglądając wiadomości w telefonie.
Wojtku, musimy porozmawiać usiadłam naprzeciwko niego, splatając dłonie. Na poważnie.
Spojrzał znad ekranu, marszcząc brwi.
O czym?
O twojej matce wzięłam głęboki oddech. Mam dość ciągłego wytykania błędów. Pani Janina krytykuje wszystko jak gotuję, jak sprzątam, w co się ubieram. Mam już dość podporządkowywania się jej we własnym w naszym domu.
Kasia, co ty mówisz? odłożył telefon. Mama zachowuje się normalnie. Po prostu ma swoje przyzwyczajenia.
Przyzwyczajenia? mój głos stał się ostry. Tak nazywasz rozkazywanie dorosłym ludziom? Wojtku, może czas znaleźć twojej mamie wynajmowane mieszkanie? Niech żyje osobno? Jesteśmy młodzi potrzebujemy własnej przestrzeni.
Wojtek uderzył kubkiem w spodek.
Proponujesz wyrzucić moją matkę na ulicę? w jego głosie zabrzmiał metal. Ona chciała z nami mieszkać, a ty chcesz ją wywalić?
Nie mówię tego wyciągnęłam do niego rękę, ale się odsunął. Tylko osobne mieszkanie. Moglibyśmy pomóc z czynszem
Słuchaj, to mi się nie podoba wstał i zaczął się zbierać do pracy. Mama nikomu nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie ułatwia nam życie, gotuje, pomaga w domu.
Kiedy ona gotuje? też wstałam. Wojtku, otwórz oczy! Pracuję, wracam do domu, gotuję obiad, sprzątam, pierzę. A twoja matka tylko krytykuje!
Dość przerwał mi, zakładając kurtkę. Nie chcę o tym więcej słuchać. Mama zostaje z nami. Koniec.
Drzwi zatrzasnęły się za nim z nieprzyjemnym dźwiękiem. Zostałam sama w kuchni, wpatrując się w niedopitą kawę męża. Gorycz z rozmowy rozleźła się we mnie jak ten zimny napój. Powoli wzięłam kubek, umyś


