Młoda dziewczyna o imieniu Kinga przyszła do pracy jako sekretarka w biurze budowlanym. Nie dostała się na studia po szkole, bo jej ojciec ciężko chorował, a matki nigdy nie poznała zmarła przy porodzie. W szkole uczyła się francuskiego, który bardzo ją fascynował. Chodziła na dodatkowe kursy, a potem sama doskonaliła język, wierząc, że kiedyś się przyda.
**Miłość bez wzajemności**
Pierwszego dnia, gdy zobaczyła swojego szefa, Adama Nowaka, zamarła. Wszedł rano do recepcji, uprzejmie się przywitał, zatrzymał wzrok na nowej pracownicy i zniknął w swoim gabinecie.
*Boże, jaki przystojny mężczyzna* pomyślała, zanim otrząsnęła się z zachwytu. *Ale przecież to mój szef, starszy, żonaty*
Adam miał czterdzieści lat, niebieskie oczy, aksamitny głos i ujmujący uśmiech. Wezwał Kingę do gabinetu, wydał polecenia, a ona, tonąc w jego spojrzeniu, ledwo się skupiła, ale skinęła głową. Wybiegła, osuwając się na krzesło z bijącym sercem.
*Nie wolno mi tak myśleć. On kocha swoją żonę, Magdę. Wszyscy to wiedzą.*
Adam faktycznie był oddany żonie. Nie miał oczu dla innych kobiet, choć koleżanki z pracy szeptały:
*Co on w niej widzi? Taka przeciętna, ubiera się byle jak. Dzieci mu nie urodziła, a on przecież to przystojniak!*
Magda była skromna, ale dla Adama istniała tylko ona. Kinga słuchała tych rozmów i w tajemnicy kochała szefa. Marzyła, że kiedyś ją zauważy, zrozumie jej uczucia.
*Będziemy razem, urodzę mu dziecko. Nie zniszczę jego małżeństwa, ale mogę mieć cząstkę jego miłości*
Adam stał się jej niespełnionym marzeniem. On zaś traktował ją jak dobrą pracownicę. Raz, w urodziny, podarował jej kwiaty dla Kingi to był znak nadziei.
**Przypadkowe spotkanie**
Minęło dwadzieścia lat. Kinga natknęła się na niego dziś na ulicy i ledwo go poznała siwy, zgarbiony, ledwo powłóczył nogami. Serce waliło jej jak młot, usta wyschły, ale on przeszedł obojętnie. Chciała zawołać, przytulić się, wyznać, że wciąż go kocha ale stała jak wryta.
*Co się z nim stało? Czy naprawdę na to zasłużył?*
*Od kiedy pochował Magdę, dwa lata temu, zupełnie się poddał* usłyszała czyjś głos. To sąsiadka. *Mieszka sam, przepija emeryturę. Tyle mu mówię, ale nie słucha. A ma dopiero sześćdziesiąt dwa lata.*
Kinga westchnęła. *Kim dla niego jestem? Nikim.*
Cały dzień myślała o tym spotkaniu. Leżała w nocy z zamkniętymi oczami, wspomnienia wirowały jak w filmie. Jej jedyna miłość wróciła zniszczona, ale wciąż jego.
**Szczęśliwy wyjazd służbowy**
Kinga pracowała u Adama trzy lata, nigdy nie okazując uczuć. Aż pewnego dnia oznajmił:
*Jedziemy do Francji na negocjacje. Ty znasz francuski, ja się nie znam. Przygotuj się.*
Nie miał pojęcia, jak bardzo ją ucieszył. Marzyła o chwilach sam na sam.
Negocjacje się udały. W przeddzień powrotu Adam zaproponował kolację.
*Świętujmy sukces. Świetnie sobie poradziłaś.*
Siedzieli długo. Adam, który zwykle nie pił, tym razem się upił. Kinga pomogła mu dojść do pokoju. Gdy go układała, nagle przyciągnął ją do siebie.
*Dziękuję, kochanie* szepnął, całując ją namiętnie.
Nie opierała się, choć wiedziała, że to źle. Nazywał ją Magdą, co bolało, ale i tak była szczęśliwa. Nad ranem wyszła cicho.
Nazajutrz Adam przepraszał, zawstydzony.
*To nie powinno się zdarzyć. Nie wiem, co mnie opętało*
*Nie ma sprawy* odparła spokojnie. *Nikt się nie dowie.*
**Cud i rezygnacja**
Wróciwszy, Kinga nie mogła zapomenąć tej nocy. Pewnego dnia lekarz powiedział jej: *Jest pani w ciąży.*
*Boże, noszę jego dziecko. Część jego we mnie*
Wieczorem podjęła decyzję: *Nikt nie może wiedzieć, zwłaszcza Adam. Kocha żonę. Muszę odejść.*
Zdziwił się, gdy złożyła wypowiedzenie.
*Co się stało? Masz świetne wyniki.*
*Wychodzę za mąż, wyjeżdżam.*
*Gratuluję! Dam ci premię na początek.*
Było jej smutno mógł przecież zatrzymać ją, ale nie zrobił tego.
Jej ojciec, choć chory, ucieszył się z wnuka. Kinga urodziła syna, Jakuba



