JEDNA MIŁOŚĆ

Jedyny kochanek

W dniu pogrzebu żony Feliks nie rzekł ani łzy. Zobacz, mówiłam, że on nie kochał Zofi szepnęła do sąsiadki Tosia. Cicho, co tam, już nie ma znaczenia. Dzieci zostały sierotami przy takim ojcu. Zobaczysz, on i tak wyjdzie za Katarzynę zapewniała Lelia Tosii. Dlaczego za Katarzynę? Co ona mu może? Glafira to przecież jego miłość. A może zapomniałaś, jak razem błądzili po stodołach? Katarzyna nie zamierza się z nim wiązać ma rodzinę i już go nie pamięta. Ty naprawdę wiesz? Oczywiście. Katarzyna ma męża w czołowych szeregach. Po co jej Feliks i jego garstka? To praktyczna kobieta. A Glafira? Męczy się z Mitkiem. To oni dopiero będą kręcić miłosne wątkami dodała Lelia.

Zofię pochowano. Dzieci chwyciły się mocno za ręce. Mieszkały w małej wiosce pod Głogowem Mieszka i Pola dopiero co skończyły ósemki. Zofia poślubiła Feliksa z wielkiej miłości. Czy jednak on ją kochał, nie wiedziała ani Zofia, ani wiejscy.

Mówi się, że zaszła w ciążę, więc Feliks musiał wziąć ją za żonę. Glafira naprawdę urodziła się przedwcześnie, przeżyła zaledwie siedem miesięcy, a potem Zofia z Feliksem długo nie mieli potomstwa. Feliks zawsze był ponury i małomówiwy. Mieszkańcy nadali mu przydomek Czarny. Był skąpy w słowa, a już bardziej w czułość. Kto tego nie wiedział, jak nie Zofia?

Jednak Bóg miał dla niej litość. Ile modliła się biedna kobieta, zna tylko niebo. Zostały jej nagrodzone podwójnym darem Pola i Mieszka, bliźniaki. Mieszka miał matczyną naturę, był czuły i wrażliwy, natomiast Pola ojcowską. Nie da się jej wyciągnąć z zamknięcia. Zamknęła się w sobie na setkę zamków i milczy. Nikt nie zna jej myśli. Była bliżej ojca, bo charaktery im się podobają.

Czasem Feliks pił stoły w oborze, a Pola kręciła się wokół niego, słuchając opowieści i lekcji życia. Mieszka pomagał mamie zamiatał podłogę, napełniał mały wiaderko wody, choć i tak był mały, to wielka pomoc. Zofia kochała dzieci, ale nie rozumiała Poli. Do Mieszka przywiązała całe serce. Gdy Zofia umierała, powiedziała Mieszce:

Synku, zaraz umrę. Ty zostaniesz przywódcą. Nie krzywdź siostry, broń jej. Jesteś chłopcem, musisz ją chronić. Ona jest dziewczynką, słabszą, potrzebuje twojej pomocy.

A tata? zapytał Mieszka.

Co? nie zrozumiała Zofia.

Czy tata będzie nas bronił?

Nie wiem, synku. Życie pokaże.

Tylko nie odchodź, co byśmy bez ciebie zrobili? łzy wlewał Mieszka.

Och, synku, gdyby to zależało ode mnie westchnął Feliks. Powiedział to i zniknął. Do rana już nie było go.

Feliks stał przy żonie, trzymając jej dłoń. Nie płakał, nie mrugał. Po prostu stał skulony, przygnębiony i poprzemieniał się w cień. To chyba wszystko.

Życie szło swym rytmem. Pola podjęła obowiązek gospodarstwa. Próbowała gotować i sprzątać w domu, choć była jeszcze mała. Zjawiała się ciotka Natália, siostra Feliksa, i pomagała Poli w domowych sprawach.

Ciociu Natalii, tata znów się ożeni? zapytała Pola.

Nie wiem, córeczko, co on ma w planach. Czy mi to wyjawi? odpowiedziała Natália.

Natalii także było po kilku dzieci i mąż Wawrzyniec. Mieli szczęśliwą, zgraną rodzinę.

A gdyby coś, zabierzesz nas pod swój dach? dopytywała Pola.

Nie marudź. Ojciec kocha was i nie pozwoli nikomu wam zaszkodzić odparła Natália.

W wiosce zaczęły krążyć plotki, że Feliks i Glafira odżywiają swoją starą miłość.

Glafira zwariowała, znów coś knuje z Feliksem szepnęła Tosia. Zapomniała o własnym domu.

Ta głupia baba mówiły kobiety przy sklepiku.

Na to przewodniczący kołchozu, Maciej Leonowicz, krzyknął:

Przestańcie plotkować, bo nie znacie swoich sąsiadów! głośno stwierdził, broniąc Feliksa.

Rzeczywiście, kiedyś Feliks i Glafira się kochali. Była to tak silna miłość, że mogłaby napisać powieść. Ale Feliks wyjechał do innej gminy, by pomóc w słabym kołchozie na zachodzie. Tam spędził dwa miesiące, a w tym czasie Glafira uwikłała się z Mitkiem Czereśniakiem. Gdy Feliks wrócił, dowiedział się o tym, dał Mitkowi ryzykowne paski i zerwał z Glafiro­wą wszelkie kontakty. Glafira w końcu poślubiła Mitka. Był roztrzepany, uwielbiał wędrować po kołchozach i pić goryczkę, a Glafira płakała, że nie dała sobie rady z takim mężem. Feliks był trzeźwy i pracowity, choć milczący.

Mieszkańcy zaczęli zauważać, że Feliks patrzy na Zofię z nową czułością. Zofia rozkwitła niczym błękitny kwiat, przyciągając spojrzenia wszystkich wsi.

Co miłość potrafi zrobić, ludzie? mawiali.

Zofia od dawna była zakochana w Feliksie, po prostu milczała, bo nie chciała konkurować z Glafirą. A życie bywa przewrotne. Spotykali się, spacerowali, a potem w urzędzie wsi wzięli ślub. Było skromnie. Feliksowi zostały tylko ciotka Natália, a Zofii staruszkę matkę. Matka Zofii urodziła ją dość późno. Wieś domyśliwała się, kto jest ojcem, ale trzymała język za zębami. Przewodniczącym wsi był Wawrzyniec Prochowski. To właśnie on splótł miłość matki Zofii. Oksanka, piękna starsza panna, nigdy nie wyszła za mąż. Nie lubiła jej w wiosce, więc wędrowała z młodzieżą, lecz Zofia nie szła w jej ślady. Nie była to wina córki.

Mieszkańcy litoili Zofię, zwłaszcza gdy poślubiła Feliksa. Oj, co to się dzieje wzdychała Natka Przewarto, przecież on jej nie kocha. Będzie ją dręczyć przez całe życie przepowiadała.

Co dziwniej, Feliks był wierny żonie. Mieszkańcy byli tego pewni. Czy da się coś ukryć w małej wsi?

Przez piętnaście lat żyli razem bez kłótni. W końcu Zofia zachorowała w zimie i dowiedziano się, że ma nieuleczalną chorobę. Sytuacja była beznadziejna.

Pewnego dnia Feliks wracał z pracy.

Feliksie, może wpadnę na chwilę, pogadamy? Mam dla dzieci ciastka przybiegła do niego Glafira z tacą.

Nie, dziękuję. Nasi już wczoraj jedli. odparł Feliks.

To i tak z serca, Feliksie. naciskała.

A moja siostra też z serca.

Spotkajmy się dziś przy młynie, gdy zapadnie zmrok nalegała Glafira.

Po co?

Czy zapomniałeś, co było między nami? zdziwiła się.

Co było, dawno się zatarło. Kocham moje dzieci. Kocham Zofię.

Nie możesz jej już przywrócić rzekła Glafira.

Miłość nie umiera odparł Feliks.

Nie kochałeś jej. Wziąłeś ją za żonę, żeby mnie zdenerwować.

Glafiro, idź do domu powiedział cicho.

Pospieszny krok, nie odwracając się, ruszył ku domowi, gdzie czekali jego dzieci. Glafira została sama na środku wioskowego podwórka.

Kilka lat minęło. Dzieci dorosły. Ciotka Natalia wciąż odwiedzała siostrzeńców, ale już wiedziała, że jej brat był jedynym kochankiem.

Polu, słyszałam, że spotykasz się z Grzegorzem Wronkiem zawołała ciotka z progu.

Tak. I co? odpowiedziała dorosła Pola. Cudowna! pomyślała w duchu Natalia.

Nic, po prostu pytam. Bądź ostrożna z nim.

Dlaczego?

Bo wiesz, co ci się przydarzy, nie jesteś już mała ostrzegła ciotka.

Ciociu Natko, kocham go na całe życie.

To ci się tylko wydaje.

Nie wątpię. Jestem pewna.

Może i jesteś, ale co z Grzegorzem?

Gdyby mnie zdradził, już nigdy nikogo nie pokocham.

W to wierzę odparła Natalia.

Wieczorem Mieszka i Pola czekali na ojca w domu.

Coś się spóźnia, tata rzekł Mieszka.

To przecież piątek.

No i co?

Zawsze w środę, w piątek i w weekend idzie na grób mamy.

Skąd to wiesz? dopytał Mieszka, marszcząc brwi.

Głupi jesteś, jeśli nie czujesz serca ojca.

Cicho przeszli na cmentarz. Pola prowadziła go ukrytą ścieżką przez ogródki.

Patrz wskazała, wskazując skulonego ojca.

Mieszka nasłuchał. Usłyszał, jak ojciec rozmawia z kimś:

No więc, Zofio, tak to już jest. Wkrótce Polka wyjdzie za mąż, a ja już zebrałem jej posag, Natka pomogła. Życie płynie spokojnie. Przepraszam, Zosiu, że rzadko mówiłem Ci czułe słowa. Serce jednak zawsze Cię kochało. Nie potrafię wyrazić się słowami, wolę sercem zachrypnięty głos Feliksa, który wolno szedł ku bramie cmentarza.

Pola spojrzała na Mieszka. W oczach brata zastygły łzy.

Rate article
Fajna Tajna
JEDNA MIŁOŚĆ