Słuchaj, opowiem Ci coś, co ostatnio poruszyło mnie do głębi. Wyobraź sobie pewnego popołudnia, Anna odwiedza swoją przyjaciółkę, Małgosię. Dziewczyny znają się od dawna, przez grube i chude. Musisz wiedzieć, że to już drugie małżeństwo Małgosi. Pierwszy mąż był koszmarem alkohol, wieczne fochy, a na koniec jeszcze zostawił ją dla innej. Tragedia. Anna cały czas była przy niej, wspierała ją, przytulała, płakała razem z nią. No przecież po to są przyjaciółki, no nie?
Minęło dziesięć lat, naprawdę sporo. Małgosia spotkała nowego faceta i to świetnego! Wykształcony, elegancka praca, dusza-człowiek. Zupełne przeciwieństwo tego pierwszego. Anna była przeszczęśliwa i za każdym razem dziękowała losowi, że jej kumpeli się wreszcie poszczęściło.
No i wczoraj Anna pierwszy raz przyszła do nich do nowego mieszkania w Warszawie, które kupili razem. Przyniosła sernik z najlepszej cukierni, po drodze jeszcze wstąpiła po kwiaty i małe prezenty do domu. Remont ekstra ściany w modnych kolorach, wszystko z gustem. Siedli razem do stołu, kawa, herbata, pogaduchy, śmiechy. Nowy mąż Małgosi, Tomek, od razu sprawiał wrażenie błyskotliwego, wygadany, cały czas żartował. Głównie z Ani właśnie.
Naśmiewał się z tego, że Anna to taki typowy prowincjusz, że ma bałagan w głowie, że żyje w swoim małym świecie. Palnął nawet, że styl Ani to lata dziewięćdziesiąte i ubrania, i fryzura. Śmiał się, że Murakamiego nie czytała, Pielewina też nie zna, o szczepionkach gada jakby jeszcze XIX wiek trwał. Wszystko oczywiście niby w żartach, ale… bolało.
Małgosia śmiała się z nim, jeszcze z dumą przytakiwała, jakby to wszystko było dowodem na jego wielką inteligencję. Anna poczuła się, jakby ktoś jej sprzedał policzek. Zatkało ją. Lepiej byłoby, gdyby w ogóle nie przyszła.
Potem temat zszedł na zwierzęta. Anna opowiadała z miłością o swojej kotce, którą przygarnęła miesiąc temu z ul. Puławskiej. Żeby odciągnąć Tomka od ciągłych prapoważnych żartów o literaturze, powiedziała, że kot ją pociesza. No i się zaczęło: koty to pasożyty, tylko starsze samotne kobiety zbierają po pięć kotów, przygarnięcie bezdomnego kota to dowód zaburzeń psychicznych i stłumionego narcyzmu. Wyrzucał z siebie jeszcze parę stereotypów o kotach i kobietach jakby prowadził program na TVN Turbo.
Małgosia chichotała, jakby faktycznie to były takie zabawne żarty. I wtedy Anna poczuła gulę w gardle, a potem łzy popłynęły jej po policzkach zupełnie jak dziecku. Trochę za bardzo się rozpłakała przy stole, wymamrotała, że ją głowa boli, przeprosiła i wyszła.
I wiesz, co? Naprawdę ją rwało tam w środku. Nie płakała już w tramwaju, ale bolała ją głowa i trzęsła się z zimna, mimo że niby lato w pełni. Wstydziła się łez, swojej niewiedzy, tego, że nie potrafiła celnie odpowiedzieć, że nic nie czytała z tej wysokiej literatury. Nawet wstydziła się tej historii z proroczym snem, który wcześniej opowiadała.
Ale powiem Ci jedno to nie ona powinna się wstydzić. Powinna się wstydzić Małgosia że wpuściła przyjaciółkę do domu i pozwoliła swojemu facetowi ją poniżać. Kogoś, komu się zwierzasz, mówisz o ukochanej książce czy ulubionym filmie, a potem patrzysz, jak inny go wyśmiewa, a ty stoisz obok i nic nie robisz. Na Facebooku wrzucasz coś ważnego, a potem pozwalasz znajomym obrzucić to błotem. To to samo. To jest małe zdradzenie swojego człowieka. Takie ciche, niezauważalne dla innych. Ale zdrada.
Zdrada to właśnie wtedy, kiedy oddajesz swojego na pośmiewisko. Na zmarnowanie. Tylko że Anna nie umiała tego nazwać, nie była odważna i wygadana. Po prostu wróciła do domu, do swojej kotki Misi, która nie znała żadnych mądrych książek i nie tryskała sarkazmem. Kotka przyszła, położyła się przy niej na kanapie i zaczęła cichutko mruczeć. Od tego zrobiło się lepiej.
Anna już więcej nie odwiedziła Małgosi. Zresztą niedługo potem Małgosia i Tomek zaczęli się kłócić o mieszkanie w sądzie. Okazało się, że ten cały intelektualista był też bardzo energiczny w walce o swoje. Może nawet zbyt bardzo.
Bo tak zawsze w życiu bywa. Ten, dla którego zdradziłaś, kiedyś cię zdradzi. Prosta sprawa karma wraca szybciej niż zleci poniedziałek. Wystarczyłoby tylko łagodnie przerwać te żarty na czyjś koszt i nie pozwolić, żeby w twoim domu ktoś obrażał twojego przyjaciela. Może nawet mąż miałby wtedy dla niej więcej szacunku i nie potraktowałby jej jak potraktował?
Przyjaciele, którzy zdradzają, sami szybko zostają zdradzeni. Tego się trzymaj.



