JAK WADZIO PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE…

JAK WITEK PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE

Mamo, to jest moja dziewczyna Jagoda… Witek starał się zabrzmieć swobodnie, ale i tak w jego głosie słychać było zdenerwowanie. I my byśmy chcieli… tak… no… właściwie tego

Aha… Ja już dawno wiem, czego ty chcesz… Mama z zainteresowaniem przyglądała się wybrance syna. Tylko ciekawe, czy twoja dziewczyna chce tego samego? Jagódko, dobrze znasz mojego syna?

Oj, znam odpowiedziała przyszła narzeczona, nawet nie mrugnąwszy. Znam go na wylot.

Przepraszam? Zaskoczona mama nawet przeszła na Pani. Czy dziewczyny tak mówią?

A co w tym dziwnego? W polskim też się mówi znać kogoś jak własną kieszeń. Ale po co o Witku rozmawiać? Powinniśmy się my poznać bliżej. Bo może do siebie nie pasujemy.

Jak to? mama zaniemówiła.

No w tym sensie, że obie będziemy czekać razem na Witka, aż wróci z tych swoich spotkań. I razem będziemy słuchały, jak chrapie po powrocie.

Ale jaki ja mam z tym związek? mama kompletnie straciła rezon. Przecież będziecie spać oddzielnie… Mam nadzieję

Ale przecież będzie pani podsłuchiwać pod drzwiami. Wszystkie mamy tak robią.

Zaraz, zaraz… Witek nie do końca rozumiał przebieg tej rozmowy. Co wy tam o mnie gadacie?

Zamilcz! powiedziały równocześnie obydwie kobiety.

No to powiem szczerze, pani Mario, chciałabym wiedzieć, czy pani się nie bije? Bo Witek nie chce mi nic powiedzieć na ten temat.

Jak to biję się? Mama zrobiła wielkie oczy. Kobiety biją się w ogóle?

Oj, bywają takie, które mężów potrafią nieźle obić uśmiechnęła się Jagoda.

O Matko Boska… mama aż rękami zakryła twarz. Co za teksty… Co za rzeczy tu słyszę…

No proszę pani… Jagoda spojrzała porozumiewawczo na mamę Witka. Przyznaj się pani, nigdy pani nie miała ochoty trzasnąć swego męża? Albo synka?

No… Mama już, już chciała się przyznać, ale się opamiętała. Nie. Nigdy.

Doceniam chęć pokazania się z dobrej strony uśmiechnęła się Jagoda ale nie wierzę. Jak można być matką takiego urwisa i nie chcieć mu nigdy przyłożyć? A propos, biła go pani kiedyś paskiem po pupie?

Ależ skąd! Tym razem mama była szczera.

Ej… znów próbował zaistnieć Witek, ale natychmiast usłyszał:

Zamilcz!

Szkoda, że go pani nie dyscyplinowała, pani Mario… Jagoda pogłaskała Witka po tyłku. Taka pupa, co sama ciągle pakuje się w kłopoty, nie powinna być oszczędzana… Powinna dostać nauczkę. Ale mówiąc poważnie, pani Witek jest naprawdę w porządku. Jeszcze można go skierować na właściwą drogę. Może, pani Mario, napijemy się herbaty? Przy herbacie rozmowy bywają szczersze. A do herbaty kupiłam sernik…

Wieczorem, gdy do domu wrócił tata, przy synu mama powiedziała mu:

Kochany! Nasz Witek wreszcie się żeni!

O Jezu! Nie do wiary! wykrzyknął ojciec z entuzjazmem.

Spokojnie! Ja się jeszcze zastanawiam sprostował syn rodziców.

Nie, synku mama powiedziała groźnym tonem. Tym razem na pewno się ożenisz. A jak się rozmyślisz, to ja tę Jagodę usynowię.

Mamo, ona nie jest sierotą zaśmiał się syn. Ma swoich rodziców.

To nic odparła stanowczo mama. To wtedy ciebie odwiozę z powrotem do szpitala położniczego i powiem, że mi dali nie moje dziecko. A twój ojciec mnie poprze.

Jak będzie trzeba przysiądę! potwierdził ojciec i pokazał Witkowi pięść…

Rate article
Fajna Tajna
JAK WADZIO PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE…