JAK WADZIK PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE…

– Mamo, to jest moja dziewczyna Zuzia… Adam powiedział to niby od niechcenia, ale dobrze słyszałam, jak bardzo się denerwował. I my chcielibyśmy no wiesz tak jakby no tego
Aha Czego ty chcesz, to ja już dawno się domyśliłam Mama Adama aż się wpatrywała w wybrankę syna. Ale czy tego samego chce też dziewczyna? Zuziu, dobrze znasz mojego syna?
Aż za dobrze odpowiedziała Zuzia, wcale się nie pesząc. Znam go na wylot.
Co proszę? Mama zapomniała się z wrażenia i aż przeszła na formę grzecznościową. Dziewczyny tak mówią?
A co w tym dziwnego? Jest przecież takie powiedzenie po polsku znać kogoś na wylot. Ale w sumie, po co mamy teraz rozmawiać o Adamie? Lepiej my się musimy lepiej poznać. Kto wie może my sobie nie spasujemy?
W jakim sensie? zbiło mamę z tropu.
No bo wie pani, my będziemy razem czekać, aż Adam z tych swoich melanży wróci. I razem będziemy znosić jego nocne chrapanie po imprezach.
Ale dlaczego właśnie ja? próbowała przejąć kontrolę mama. Przecież będziecie spać osobno Mam nadzieję
Ale to pani będzie wtedy po nocach przy drzwiach się martwić. Wszystkie matki tak mają.
Ej, hola Adam wtrącił się, zdziwiony dziwnym przebiegiem rozmowy. O czym wy tam w ogóle gadacie?
Spokój! zawołały obie panie równocześnie.
W każdym razie, Pani Janino, chciałabym wiedzieć nie zdarza się pani czasem rękoczyny uprawiać? Adam jakoś unika tematu.
Rękoczyny? Mama wytrzeszczyła oczy. Kobieta się bije?
Oj, jak najbardziej zachichotała Zuzia. Niektóre to tak potrafią mężowi przyłożyć, że aż strach.
O Matko Boska Mama aż schowała twarz w dłoniach. Jakie wyrażenia, jakie obyczaje
Daj pani spokój Zuzia spojrzała porozumiewawczo na mamę Adama. Przyzna się pani szczerze, nie chciała pani nigdy mężowi jakiegoś klapsa dać? Albo synkowi?
No Mama już chciała się przyznać, ale zaraz się wycofała. Nie, nigdy.
Doceniam, że chce pani uchodzić za kobietę z klasą uśmiechnęła się Zuzia ale nie wierzę. Jak można być matką takiego chłopaka i choć raz nie mieć ochoty go odstrzelić? A propos, klapsa na gołą w dzieciństwie dostał?
Zdecydowanie nie! Tym razem mama mówiła prawdę.
Eee znowu zaczął Adam, ale natychmiast usłyszał:
Cicho!
Szkoda, że go pani oszczędzała, pani Janinko Zuzia poklepała Adama po siedzeniu. Z takim tyłeczkiem, który się aż prosi o kłopoty, nie można się szczypać! Ona aż się domaga o klapsa. Ale, nie czepiajmy się, Adam jest fajny Jeszcze można go porządnie na ludzi wychować. A tak poza tym, pani Janino, wypijemy herbatę? Przy herbatce to i pogadać łatwiej. Nawet sernik przyniosłam, jakby co
Wieczorem, jak tata wrócił z pracy, Janina oznajmiła przy synu:
Kochany! Nasz Adam wreszcie się żeni!
No nie wierzę! tata aż się ucieszył.
Spokojnie, ja się jeszcze zastanawiam sprostował rodziców Adam.
Nie, synu mama już groźnym tonem tym razem ożenisz się na pewno. A jak zmienisz zdanie, to ja Zuzię sobie przysposobię jako córkę!
Mamo, ona ma rodziców! uśmiechnął się Adam.
I co z tego? odparła stanowczo mama. Wtedy ciebie do szpitala odniosę, powiem, że mi podmienili dziecko. A twój tata mi przyklaśnie.
Jak trzeba będzie przysięgam! tata pokazał synowi pięść i kiwnął głową.

Rate article
Fajna Tajna
JAK WADZIK PRZEDSTAWIŁ SWOJĄ DZIEWCZYNĘ MAMIE…