Co to za przeziębienie? W jakim on jest stanie? wykrzyknęła teściowa. Leży w łóżku. Nie ma nic poważnego, temperatura lekka, wszystko w porządku, właśnie zaczęła się zima.
To nie zwykła zima! To twoja praca przy kasie, ciągle przynosząc do domu wszystkie te drobiazgi! Ile razy mam ci mówić zmień zawód!
Zuzanna spała, gdy nagle rozległ się głośny trzask ktoś otworzył drzwi wejściowe! Ziewnęła, zerknęła na budzik dopiero ósma rano.
Łukaszu, kochanie, to ty? zapytała zaskoczona, nasłuchując szmerów w mieszkaniu.
Nie usłyszała odpowiedzi. Jedynie odgłos otwierających się drzwi prowadzących do łazienki i nagła cisza
Zuzanna wespnął się w szlafrok i pobiegła boso do łazienki.
Otworzyła drzwi i zamarła ze zdumienia.
Stoił przy lustrze jej Łukasz, rozciągając usta i zerkając na wyciągnięty język.
Zuzanno, czy to prawda, że przy przeziębieniu język robi się biały? zapytał.
Ty co, przeziębiony? mruknęła ona sennie.
Chyba tak, odparł mężczyzna, dotykając czoła. Potrzebuję termometru. Gdzie go jest? Daj, położę się. Zwolnili mnie z pracy. Chyba trzeba wezwać lekarza.
Zuzanna sięgnęła po termometr. 37,2 stopnia. Zima naprawdę wkroczyła, Łukasz położył się. Po godzinie przybyła lekarka, wystawiła zwolnienie.
Zuzanna zadzwoniła do swojej matki:
Czy mogłabyś odebrać Szymona z przedszkola? Nie możemy go zostawić w domu Łukasz jest przeziębiony.
Matka z radością przyjęła prośbę kochała wnuka, mieszkała samotnie, a Szymon był jej szczęściem.
A co z Łukaszem? Czy to poważne? dopytała.
Nic specjalnego. Lekarka przyjechała, dała zwolnienie, przepisano leki, będziemy odpoczywać.
Jak się czujesz? zatroskana mama.
Wszystko w porządku! Muszę jeszcze iść na drugą zmianę, poproszę teściową, żeby wieczorem wpadła i zobaczyła Łukasza. Tak więc cały tydzień drugiej zmiany. Dziękuję, mamo, zgoda.
Co więc dalej? Musi ugotować lekki rosół na bulionie drobiowym, więc jeszcze musi wpaść do sklepu, oprócz apteki. Trzeba wyciągnąć z zamrażarki podudzia kurczaka, kupić marchew i ziemniaki.
W aptece zabrała wszystko, co potrzebne. Po południu obudziła męża.
Łukaszu, wstawaj, jedz rosół potrząsnęła go za ramię.
Rozbudzony Łukasz usiadł na łóżku.
Och, mdli mnie! Czy mogę dostać rosół w łóżku? Nie mogę dojść do kuchni.
Naprawdę tak źle? Dobrze, przyniosę. Potem zmierzysz temperaturę
Zjadł rosół, zmierzył nadal 37,2. Zuzanna podała tabletki. Łukasz odwrócił twarz w stronę ściany i znów zasnął. Dzięki Bogu. Nie może sobie pozwolić na przeziębienie płatny jest pełny zasiłek, a Zuzannie w sklepie trudno. Kredyty w rodzinie, więc nie może zwolnić.
Zadzwoniła do teściowej:
Jadwugo, Łukasz przeziębiony. Jeśli coś, wieczorem go kontrolujcie. Wieczorem u nas przychodzi wielu klientów, nie mogę go złapać.
Co to za przeziębienie? W jakim on jest stanie? wtrąciła teściowa.
Leży w łóżku. Temperatura lekka, wszystko w porządku, zima dopiero się zaczęła.
To nie zwykła zima! To twoja praca przy kasie, ciągle przynosząc do domu wszystkie te drobiazgi! Ile razy mam ci mówić zmień zawód!
Jadwugo, nie jestem słaba! Przecież zawsze mówiłaś, że Łukasz od dziecka mógł się położyć od razu. Zimno się zaczęło, więc nie mam co tu robić
Zuzanna przerwała rozmowę. Jadwiga lubi wyolbrzymiać, a w godzinę może już być w drzwiach z workami pełnymi ziół dla syna, mówiąc: nie zaszkodzi. Niech przyjdzie, już czas, Zuzanna i tak musi się szykować do pracy.
Teściowa przywędrowała z pudełkami wieloma ziołami, jakby nie zaszkodziły. Zmieniła mu mokrą koszulkę na suchą, krzycząc:
Patrz, jak leży w mokrej koszulce, jeszcze bardziej zachoruje! Dlaczego tego nie zauważyłaś?
Jadwugo, on już spał, co mogłam zrobić?
Zuzanna ruszyła do pracy. Po kilku godzinach poczuła słabość. O, i ona jest słaba! Nie może jednak pokazać tego, musi dokończyć zmianę. Wieczorem zmierzyła temperaturę wyższa niż u męża. Chciała narzekać Łukaszowi, ale on był zajęty sobą.
Coś mi drży i kręci się w głowie. Mama dała mi herbatę z malinami i miodem, chwilowo lepiej, ale nocą znów źle. Co mam wziąć?
Wiesz, i ja czuję się kiepsko
No to weź coś, odpowiedział Łukasz, ponownie patrząc na swój biały język w lustrze. Wciąż biały.
Nie może się przeziębić! Nie ma komu narzekać, bo gdyby powiedziała matce, ta zadzwoni co pięć minut z radami; gdyby powiedziała teściowej, zostanie oskarżona; a mąż i tak zostanie przy swojej fali.
Podjęto decyzję nie narzekać, brać ciche tabletki i iść do pracy. Kredyty nie znikną
Cały tydzień Łukasz rozpowijał o swojej słabości, a wydawało się, że nie ma nieszczęśliwszego człowieka choć termometr pokazywał 37, wciąż powtarzał, że jest bardzo źle.
Teściowa regularnie przynosiła zioła i napary. Zuzannie najmniej chciało się z nią spotykać, jej wygląd nie był najlepszy.
Mąż nic nie zauważał spał przed telewizorem albo przy telefonie. Po powrocie do domu, Zuzanna mierzyła temperaturę, i dopiero czwartego dnia wszystko wróciło do normy.
Słabość była, ale dała radę. Łukasz leżał dłużej, domagał się jedzenia do łóżka, pomiaru temperatury, przyniesienia napojów.
Teściowa mówiła, że był słaby w dzieciństwie, a teraz po raz pierwszy w pięcioletnim małżeństwie przeziębił się tak, że stało się to nie do zniesienia!
Niewielka słabość, ale łamał się ciągle, narzekając na złe samopoczucie.
W następnym tygodniu wypisały go z lekarza. Szymona odebrano do domu. Jutro Łukasz wraca do pracy.
Siedząc w kuchni przy wieczornej herbacie, opowiadał:
Kiedyś w dzieciństwie wszystko przetrzymywało się łatwiej, a teraz to, co przeżyłem, nie uwierzyłbyś!
A co w tym niezwykłego? Dlaczego nie wytrzymałeś?
Gdybyś była na moim miejscu! Łatwo gadać, kiedy zdrowa.
Ja też byłam! Mnie to też dotykało, ale ty po prostu nie zauważyłeś.
Łukasz spojrzał nieufnie na żonę, po czym chytrze się uśmiechnął, jakby ją przyłapał:
Żartujesz? Dobra, chodźmy spać!
Zuzanna westchnęła smutno tak, nic nie zauważył
I tak jak w żartach kobieta, która przechodzi ciążę, jedynie w przybliżeniu rozumie, co mężczyzna odczuwa przy temperaturze 37°C.



