Jak teściowa przejęła naszego syna – od kiedy się ożenił, zapomniał o rodzinie i teraz jest na każde zawołanie u niej, a my zostaliśmy sami z pretensjami i żalem

Jak teściowa syna nam go ukradła.

Od kiedy nasz syn wziął ślub, przestał nas odwiedzać. Teraz siedzi ciągle u swojej teściowej, bo tam wiecznie a to rury ciekną, a to parapet odpada. Czasami zastanawiam się, jak ona w ogóle funkcjonowała zanim jej córka wyszła za naszego Bartosza.

Bartosz żonaty już będzie ze dwa lata z Anetą. Po ślubie dzieciaki wyniosły się na swoje do mieszkania, które z mężem kupiliśmy Bartkowi na pierwszym roku studiów. Syn zawsze miał w nas wsparcie, od małego mogliśmy na niego liczyć i on na nas. Nawet zanim się ożenił, mieszkał sam, bo do pracy miał rzut beretem.

Nie powiem złego słowa o Anecie, po prostu już wtedy wydawała mi się zbyt dziecinna jak na poważny związek, chociaż była od Bartka młodsza raptem o dwa lata. Ale chwileczkę, czasem zachowywała się jak rozwydrzone dziecko raz obrażona, raz kapryśna. A mój Bartosz taki złoty chłopak, tylko ja się zamartwiałam, jak sobie z tym dzieckiem poradzi.

No i spotkałam ją i jej matkę. Dopiero wtedy zrozumiałam, z kim mamy do czynienia. Pani Halina, teściowa mojego syna, niby rówieśniczka, ale mentalnie to nastolatka. Znasz to? Tacy dorośli, którzy w duszy mają piaskownicę i kredki. Przed ślubem córki pani Halina miała już za sobą sześć (!) rozwodów. Może hobby?

Nie miałyśmy wspólnych tematów, bo ona mówiła tylko o sobie i swoim kocie Kicu. Ale nie wtrącała się do naszego życia, więc rozmawiałyśmy głównie na zasadzie gratulujemy sobie dzieci i na tym koniec.

Problemy zaczęły się jeszcze przed weselem. Aneta co rusz szarpała Bartosza, żeby jechał do jej mamy coś naprawiać: kran cieknie, żarówka spalona, półka się urywa. Na początku przymykałam oko no przecież tam żadnego mężczyzny nie ma, pomoc się przyda. Ale z czasem lista usterek w mieszkaniu pani Haliny rosła szybciej niż ceny pietruszki na targu. Bartosz coraz rzadziej nas odwiedzał, bo razem z Anetą ciągle pędzili do teściowej ratować świat. Nawet święta zaczęli spędzać tam, a u nas towarzystwo ograniczało się do mnie, dziadka Eugeniusza i mojej teściowej Jadwigi.

Machnęłabym ręką, gdyby tylko omijał rodzinne uroczystości, ale zaczęło się ignorowanie zwykłych próśb. Kupiliśmy nową lodówkę proszę syna, żeby pomógł ją wnieść. Najpierw zgodził się ochoczo, a potem dzwoni: Nie dam rady, mamo, jedziemy z Anetą do jej mamy, bo jej pralka się zepsuła. No ręce mi opadły. Zadzwonił jeszcze raz mąż, a w tle Aneta szepcze słodko-gorzko: A twoi rodzice to nie mogą zamówić sobie ekipy?. Przyszedł, ale obrażony jak bocian w listopadzie.

Tato, serio? Nie mogliście wezwać przeprowadzkowych? Teraz muszę dźwigać tę kolubrynę!

Nie wytrzymałam. Mówię mężowi, że może rzeczywiście Halina żyje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości bez fachowców? Bartosz tylko machnął ręką: Mama Halina boi się, że ją oszukają, zapłaci i nic nie naprawią.

Wtedy mój Henryk nie wytrzymał i wypalił: Może twoja teściowa nie zna się na sprzęcie, ale na pasterstwie owiec to się zna! Bo jedną prowadzi za nos jak profesjonalistka. Bartosz wściekł się na ojca i wyszedł trzaskając drzwiami.

Nie ingerowałam, chociaż w sumie tata miał rację nowi teściowie siedzą Bartoszowi na karku, do nas zabrakło mu czasu. Tam hydraulik, tu złota rączka, a u nas niepodjęty telefon.

Od tej kłótni zero kontaktu już ponad dwa tygodnie. Henryk uparty jak osioł, nie zamierza pierwszy się odezwać. Bartosz też nie pęka: Jak tata nie przeprosi, nie będę się z nim widzieć. A ja czuję się jak mięso w pierogu niby wszystko do siebie pasuje, a i tak to nie to.

Mąż swego, syn swego, nikt nie chce ustąpić. A najlepiej wychodzi na tym oczywiście teściowa Halina jak zawsze, cała na yes! i dryfuje na fali cudzej pomocy.

Rate article
Fajna Tajna
Jak teściowa przejęła naszego syna – od kiedy się ożenił, zapomniał o rodzinie i teraz jest na każde zawołanie u niej, a my zostaliśmy sami z pretensjami i żalem