Razem z żoną jesteśmy już dwanaście lat czyż to nie jest nie najgorsza historia domowa? Na początku wszystko układało się wspaniale; pracowałem, a Zuzanna, bo tak ma na imię moja żona, dbała o dom i podarowała mi dwójkę cudownych dzieci córkę i syna.
Ostatnio awansowałem w pracy, więc w portfelu zrobiło się jakoś więcej złotych. Można by pomyśleć: żyj szczęśliwie i ciesz się dniem. Ale kłopoty przyszły z całkiem nieoczekiwanej strony. Zuzanna nagle wsiąkła w świat seriali. Zadziwiające, ogląda wszystko, od polskich kryminałów, przez brazylijskie telenowele, po najdziwniejsze azjatyckie historie, o których nawet nie wiedziałem, że mogą istnieć.
Nie miałbym tego za złe relaks jest potrzebny każdemu. Jednak z czasem seriale przejęły całe jej życie. Zuzanna przestała niemal całkowicie sprzątać mieszkanie i gotować obiady. Kiedy coś jej mówię, proponuje tylko zamówienie obiadu z dowozem, jeśli budżet na to pozwala. Może i raz na jakiś czas ale czy dzieci powinny jeść zamówione jedzenie każdego dnia?
Co więcej, zaczęła też przybierać na wadze, bo całe dnie spędza przed ekranem, podjadając bez końca. Próbowałem ją oderwać od tego, namawiałem do siłowni albo na basen, razem nawet. Zawsze słyszę jedno: Jestem zmęczona. Z czego, ja się pytam? Postanowiłem kiedyś zrobić jej wstyd zatrudniłem panią do sprzątania, która zrobiła porządek wszędzie. Wtedy Zuzanna doszła do wniosku, że nie musi już robić zupełnie nic. Nawet dziećmi nie zawsze się zajmuje; większość czasu pożera jej ulubiona telewizja.
Sam nie wiem, jak się z nią dogadać. Kobieta pełna życia, której kiedyś nie zamieniłbym na nikogo innego, zamieniła się jakby w cień, jakąś ograniczoną mantrę powtarzającą wyłącznie losy serialowych bohaterów. Często zdarza mi się wracać z pracy, by nastawić pralkę albo pomóc dzieciom w lekcjach. Teściowa, choć wcześniej uważała, że nie zasługuję na jej córkę, teraz stoi tylko i wyłącznie po stronie Zuzanny. Na żadną pomoc nie mogę liczyć.
Myśli o rozwodzie zaczynają coraz częściej pojawiać się w mojej głowie. Szkoda mi dzieci, bo to one najbardziej cierpią w tej całej układance. Sam już nie wiem, co robić, ani czy istnieje jakiekolwiek wyjście z tego krętego, nieprzewidywalnego snu, w którym mieszkam z Zuzanną w bloku, w którym okna świecą się całą dobę, a telewizor gada, gada i gada, nieraz aż do rana.



