Jak można być taką matką?! Oddała 4-letniego synka do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć.

Nie pojmuję, jak ziemia nosi takie matki! Oddała własnego syna do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć, chociaż miał zaledwie cztery lata.

Mam przyjaciółkę, nazywa się Bogusia. Znamy się już trzy dekady od liceum w Lublinie. Jest cudowną osobą i byłaby wspaniałą matką, ale los nie obdarzył jej i jej męża dziećmi. Widocznie taka wola Boża, a mimo to nie rozeszli się chyba że dzięki ogromnej miłości do siebie.

Ja akurat mam swoje dzieci, dwie córki Kingę i Wiktorię. Bogusia została ich chrzestną, w końcu jesteśmy sobie bardzo bliskie, a ona mieszka kilka ulic dalej na Bronowicach. Często powtarzałam, że nie wyobrażam sobie innej matki chrzestnej, niż właśnie ona. Pamiętam, jak Bogusia spędzała z nimi czas, nie raz brała je do siebie, kiedy musiałam coś załatwić. Zdarzało się, że siadałyśmy potem razem w kuchni nad filiżanką kawy, śmiałyśmy się z dziewczyn, a później płakałyśmy, że jej nie dane mieć własnego dziecka.

Pewnego popołudnia zadzwonili do mnie jej dalecy krewni z Suwałk okazało się, że ktoś z rodziny jej ojca postanowił oddać synka do domu dziecka. Dziecko Szymon miał poważną diagnozę, wymagał kosztownego leczenia, na które matka nie miała ani grosza. Ona była z tych, co ganiają tylko za mężczyznami, a własne dziecko traktują jak ciężar.

Bogusia przyszła do mnie cała roztrzęsiona i powiedziała, że nie da jej spokoju sumienie, jeśli nie pojedzie i nie zobaczy chłopca. Jak potem wspominała, wystarczył jej jeden rzut oka na Szymona i jego smutne oczka od razu wiedziała, że musi go zabrać do siebie. Jej mąż Michał nie wahał się ani chwili.

Latwo nie mieli, oj nie. Przez ponad rok całe oszczędności szły na rehabilitację, wizyty u lekarzy w Warszawie, konsultacje z terapeutami. Szymonek był dzieckiem z autyzmem, jednak dzięki ich upartości i miłości, udało się go otworzyć na świat.

Dziś może trudno w to uwierzyć, ale Szymon ma już 24 lata. Skończył politechnikę, z dyplomem magistra i kilkoma medalami z pływania na koncie. Wczoraj wróciłem z jego ślubu w małym kościółku w Puławach.

Patrzę na to wszystko i myślę, że prawdziwa matka to nie ta, która urodziła, ale ta, która pokochała całym sercem. Tego nigdy nie zapomnę.

Rate article
Fajna Tajna
Jak można być taką matką?! Oddała 4-letniego synka do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć.