Jak bardzo to rani…

Ależ to boli…

Kinga rozmawiała przez telefon, gdy do gabinetu zajrzał Kacper. Ola spojrzała znacząco na koleżankę, dając do zrozumienia, że rozmowa jest ważna i że nie mają dla niego czasu. Głowa Kacpra zniknęła za zamkniętymi drzwiami.

Po dziesięciu minutach Kinga skończyła rozmowę i odłożyła komórkę.

— Do ciebie Kacper zachodził — powiedziała Ola.

— Dlaczego do mnie? Może do ciebie? — Kinga zarumieniła się.

— Ja jestem zamężna. Czyż nie widzisz, jak na ciebie patrzy?

— Jak? — Kinga uniosła głowę znad monitora.

— Z zainteresowaniem — odparła Ola z lekkim przekąsem.

Oczywiście, Kinga zauważyła. Miała oczy. Tak, przystojny, dokładnie jej typ. Gdyby nie ta różnica wieku…

Pracy było tyle, że Kinga odmówiła pójścia z Olą na obiad. Do gabinetu wszedł Kacper i postawił przed nią kubek kawy.

— Odpocznij chwilę. Dużo pracy? — zapytał.

— Jak zawsze — uśmiechnęła się wdzięcznie i pociągnęła łyk gorącej kawy.

— Może pójdziemy wieczorem do kina?

— Przepraszam, mam małą córeczkę — Kinga znów sięgnęła po kubek, nie patrząc na niego.

— Wiem. Możesz zostawić ją u mamy na wieczór?

Kinga podniosła na niego wzrok. W końcu zrobił pierwszy krok, a nie tylko patrzył. Sympatyczny, uśmiechnięty. Gdyby był kilka lat starszy, nie wahałaby się i dawno odpowiedziałaby na jego zaloty.

Wyglądała znacznie młodziej niż miała w metryce, ale i tak różnica między nimi była widoczna. Po bolesnym rozwodzie Kinga latami nie patrzyła na mężczyzn. Bała się kolejnych błędów i rozczarowań. Czas, jak wiadomo, leczy rany, ale też otępia ostrożność. Czuła, że jest gotowa na nowy związek. Ale czy z Kacprem?

— No i co, był? — spytała Ola po powrocie z obiadu.

— Kto? — Kinga udawała, że nie rozumie.

— Dlaczego się go wystrzegasz? Normalny facet. Gdybym nie była mężatką…

— Nie pleć — przerwała jej Kinga. — Strasznie jestem od niego starsza.

— No i co? Wyglądasz świetnie. A kontakt z mężczyznami dobrze robi każdej kobiecie, a już samotnej tym bardziej. Widzę przecież, że on ci się też podoba. Jak wchodzi, zapalają ci się oczy, masz rumieńce i częściej się uśmiechasz. Nie mam racji?

Kinga milczała.

— Jesteś sama już kilka lat. Sama mówiłaś, że czas, że jesteś gotowa. Posłuchaj mnie — zanim znajdziesz faceta w swoim wieku, Kacpra przygarnie jakaś lala. Odpowiedz mu. Choćby dla zdrowia, dla humoru.

Kinga wciąż milczała. A może Ola ma rację? Może warto pójść z nim do kina?

Zadzwoniła do mamy i umówiła się, że po pracy zawiezie do niej Zosię. Film skończy się późno, więc nie będzie budzić córki w nocy — odbierze ją rano, przed przedszkolem. Mama zmrużyła oczy i uważnie na nią spojrzała, ale nic nie powiedziała.

Wieczór minął cudownie. Kinga dawno nie była w kinie, nie mówiąc już o koncertach czy innych rozrywkach. A zakończył się w łóżku. W sumie była na to gotowa. Po co zwlekać? Jest wolna, on też. Dla zdrowia, więc dla zdrowia.

— No i jak? — spytała następnego dnia Ola. — Nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi. Cała się świecisz.

Kinga nie odpowiedziała. Dała do zrozumienia, że nie zamierza dyskutować o swoim życiu osobistym. Ale długo nie udało się utrzymać tajemnicy. Kacper zaglądał do gabinetu, rzucał obiecujące spojrzenia, od których serce Kingi zaczynało bić szybciej, a myśli uciekały. Ola oczywiście to widziała, uśmiechała się znacząco.

Romans nabierał tempa. Spotykali się codziennie. U niej. Kacper mieszkał z mamą. Na początku przychodził, kiedy Zosia już spała, i wychodził, zanim dziewczynka się obudziła. Czasem został dłużej. Zosia nie pytała, dlaczego rano w kuchni siedzi znajomy mamy i pije kawę. Wręcz lubiła, gdy przychodził. Przy nim mama nie podnosiła na nią głosu, gdy Zosia marudziła przy ubieraniu.

Kinga sama zaczęła myśleć o większym mieszkaniu. Córka rosła, wiele rozumiała. Problem w tym, że po rozwodzie Kinga kupiła używane auto i nie spłaciła jeszcze kredytu.

— Nie myślałaś o kredycie hipotecznym? — spytał kiedyś Kacper.

— Myślałam, ale jeszcze spłacam samochód.

Nie podobała się jej ta rozmowa. Jak długo potrwa ich związek? Kobiecy wiek jest krótki. Fajnie, gdy starzejesz się z kimś. Ale Kacper dopiero wchodzi w najlepsze lata, a Kinga? Jeszcze trochę, a różnica między nimi stanie się wyraźniejsza. Są kosmetyki, zabiegi, operacje, ale to drogie. I tak nie dogonisz młodości.

Ale Kacper podobał jej się z każdym dniem bardziej. Gdy któraś dziewczyna się do niego uśmiechnęła, zazdrość wbijała się w serce Kingi jak drzazga. Jak się nie zakochać, nie zazdrościć, gdy serce jest wolne i pragnie miłości?

Pewnego dnia Kacper wyjechał na dwa dni w delegację. W pracy nie było nic pilnego, co oderwałoby Kingę od myśli o nim. W przerwie obiadowej wyszła na spacer. Pogoda była spokojna, sucha, ale zapowiadali śnieg.

Kinga przeszła jeden przystanek, zmarzła i zawróciła. Wstąpiła do małej kawiarenki na kawę. Zdejmując płaszcz, nagle zobaczyła Kacpra. Naprzeciw niego siedziała młodziutka blondynka. Patrzyli na siebie zakochani, pochyleni nad stolikiem, niemal dotykając się czołami. Kacper trzymał jej dłonie w swoich.

Nie dało się pomylić — między nimi było coś więcej. A mówił, że jedzie w delegację. W piersi zabulgotało, jakby ktoś wbił tam tępy nóż i kręcił. Kinga poczuła gorąco, zabrakło jej tchu. Szybko wyszła, zanim Kacper ją zauważył.

Wiedziała, że to kiedyś nastąpi. Ale nie tak szybko. Myślała, że pobędą razem trochę, rozstaną się lekko. Kto by przypuszczał, że się zakocha? Co teraz? Urządzić awanturę? Wyrzucić go? Zemścić się? Ale jak boli, jakżWieczorem, gdy Kacper wrócił „z delegacji”, Kinga spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała cicho: „Widziałam was w kawiarni — możesz zabrać swoje rzeczy i już nie wracać”, a gdy drzwi zamknęły się za nim, poczuła ulgę, choć serce wciąż bolało, ale teraz wiedziała, że zamiast gonić za przeszłością, lepiej otworzyć się na to, co przyniesie jutro.

Rate article
Fajna Tajna
Jak bardzo to rani…