Ja jestem twoją wnuczką

Twoja mama przyszła po ciebie, pakuj się.

Ludzie mówią, że każde dziecko w domu dziecka marzy o tych słowach. Ale Kasia drgnęła, jakby dostała w twarz.

No rusz się, co się gapisz?

Ewa Stanisławówna patrzyła na nią, nie rozumiejąc, dlaczego dziewczyna wcale się nie cieszy. Życie w domu dziecka to przecież nie bułka z masłem. Wielu uciekało stąd na ulicę. A Kasię zabierają z powrotem do własnego domu, a ona nie jest zadowolona.

Nie chcę powiedziała, odwracając się do okna. Jej przyjaciółka Ola spojrzała na nią ukradkiem, ale nic nie powiedziała. Też nie rozumiała tej reakcji. Sama Ola z radością wróciłaby do domu, gdyby tylko ktoś na nią czekał.

Kasia, o co chodzi? spytała Ewa Stanisławówna. Tam mama na ciebie czeka.

Nie chcę jej widzieć. Nie chcę tam wracać.

Inne dziewczyny też słuchały tej rozmowy z zainteresowaniem, więc Ewa Stanisławówna uznała, że to nie są sprawy dla wszystkich uszu.

Chodź ze mną.

Zaprowadziła Kasię do jednego z gabinetów i spojrzała na nią ze współczuciem.

Twoja mama na pewno popełniła wiele błędów. Ale widocznie próbuje się zmienić. Nie bez powodu pozwolono jej cię zabrać.

Myślicie, że to pierwszy raz? Kasia prychnęła i pokręciła głową. To już mój drugi pobyt w domu dziecka. Gdy zabrała mnie pierwszy raz, udawała, że się poprawiła. Schowała butelki, posprzątała, kupiła trochę jedzenia, znalazła pracę. Gdy przyszła kontrola, wszystko wyglądało całkiem przyjemnie. A potem mnie oddała, a mama znów odpuściła. Jestem jej potrzebna tylko dla zasiłków.

Kasia, ale ja nie mam na to wpływu. W domu chyba jednak lepiej próbowała przekonać Ewa Stanisławówna.

Lepiej?! Wie pani, co to znaczy głodować? Albo iść do szkoły w podartych butach, gdy na dworze minus dwadzieścia? Albo chować się w pokoju i modlić, żeby mama i jej pijani znajomi po ciebie nie przyszli? Dlaczego w końcu nie odejmą jej praw rodzicielskich?!

W oczach Kasi pojawiły się łzy. Tak, nie lubiła domu dziecka, ale tu wiedziała, że będzie najedzona i ubrana. I że jest względnie bezpieczna. A w domu? W domu wszystko wyglądało inaczej.

Nic nie mogę dla ciebie zrobić westchnęła wychowawczyni.

Szkoda jej było Kasi. Dziewczyna była bystra, inteligentna, co w domu dziecka rzadkość. Może i jej matka była kiedyś ciekawą osobą, zanim się rozpiła. Mimo że Ewa Stanisławówna pracowała tu już siedem lat, po raz pierwszy spotkała dziecko, które nie chciało wracać do domu.

A mogłabym sama mieszkać? spytała Kasia. Poszłabym do pracy, wynajęła pokój.

Dopiero jak skończysz osiemnaście lat pokręciła głową Ewa Stanisławówna.

Mam prawie szesnaście! Jestem już dorosła!

Ewa Stanisławówna też myślała, że Kasia jak na swój wiek jest zbyt dojrzała. Ale nic nie mogła zrobić.

Niestety, musisz być pod opieką dorosłego. Może jest ktoś, kto mógłby cię wziąć? spytała. I złożyć wniosek o odebranie praw twojej mamie?

Nikogo nie mam Dopóki żyła babcia, było jako tako, ale teraz to już nie do zniesienia.

A ojciec?

Też się rozpił Nie żyje.

Kasia powiedziała to tak spokojnie, jakby to była norma. W jej przypadku pewnie tak było.

A on nie miał rodziny?

Kasia zamyśliła się.

Chyba żyje jego mama, ale jej nie znam. Nie utrzymywała kontaktu z synem. Rozumiem ją prychnęła. Też bym z nim nie rozmawiała.

Posłuchaj Ewa Stanisławówna pochyliła się do przodu spróbuj pomieszkać z mamą, a ja poszukam twojej babci. Zgoda?

Kasia skinęła głową. Co innego jej zostało?

Oczywiście, mama odegrała całe przedstawienie. Rzuciła się na córkę z płaczem, błagała o przebaczenie, ściskała ją.

Ale Kasia nie zareagowała. Wiedzia

Rate article
Fajna Tajna
Ja jestem twoją wnuczką