I co, on teraz będzie z nami mieszkał? zapytał Igor swoją żonę, patrząc wymownie na syna…
Weronika Nowak wróciła z pracy i aż zaniemówiła, widząc syna w progu. Tomek już od dwóch lat mieszkał z żoną osobno, wpadał do rodziców może raz, dwa w miesiącu, zazwyczaj w weekendy. A tu środek tygodnia.
Co się stało? zamiast cześć wypaliła Weronika.
A ty się nie cieszysz, że mnie widzisz? spróbował się uśmiechnąć Tomek, ale widząc poważną minę matki, mruknął: Wyszedłem od Marysi.
Jak to wyszedłeś? głos matki był nieubłagany.
Weronika miała twardy charakter, na żarty nie zawsze miała ochotę, zwłaszcza po pracy w poprawczaku.
No Pokłóciliśmy się wydukał Tomek, robiąc wszystko, by uniknąć rozmowy o tym.
I co teraz? spojrzała mu w oczy. Po każdej kłótni z żoną będziesz u nas szukał pocieszenia?
Rozwodzimy się! wybuchnął Tomek.
Weronika dalej patrzyła mu prosto w oczy, wyraźnie czekając na wyjaśnienia.
Westchnął:
Marysia chce, żebym więcej pomagał w domu. A ja po pracy jestem padnięty.
To cię ręka boli, żeby żonie pomóc? nie miała litości matka.
Ona powiedziała dokładnie to samo, co ty. Ja jej odpowiedziałem, że kobieta powinna pilnować domu i robić domowe rzeczy.
Skąd ty takie bzdury wytrzasnąłeś?! Weronika straciła cierpliwość.
Była zmęczona po robocie, marzyła tylko o prysznicu, kolacji z mężem i chwili spokoju, a tu syn z przekonaniami rodem ze średniowiecza. Całe życie z Igorem pracowali, razem ogarniali dzieci i dom, nigdy nie było podziału na męskie czy babskie obowiązki. A tu jej syn nagle wielkim PANEM został.
Pytam! podniosła głos do tego stopnia, że gdyby Tomek był bardziej wrażliwy, mógłby się rozpłakać. Skąd te podziały? Co, zmęczyłeś się polowaniem na mamuty? Przecież oboje pracujecie, oboje zarabiacie. Więc dom też razem ogarniacie. Proponowałeś jej, żeby rzuciła pracę i usiadła w domu? Nie? To czemu się wygłupiasz? Widziałeś kiedyś, żebyśmy z ojcem się kłócili o sprzątanie czy gotowanie? Bo mamy rozum razem działamy.
W tym momencie z pracy wrócił ojciec Tomka. Wszedł do kuchni, spojrzał na syna z niedowierzaniem i spytał:
Coś się stało?
Ci sami pytają i w pracy, i w domu, pomyślał Tomek, a na głos rzucił:
Rozwodzę się z Marysią.
Co za głupota mruknął Igor i zabrał się za rozpakowywanie zakupów z Biedronki.
Igor, nasz syn się wygłupia rzuciła Weronika do męża, opowiadając całą historię.
I co, on będzie teraz z nami mieszkać? dopytał Igor żonę, po czym zwrócił się do syna:
Wiesz, że małżonek to tak naprawdę człowiek w jednej uprzęży z drugim? W rodzinie jesteście razem i razem ciągniecie ten wózek. Jeśli jeden przestaje ciągnąć, drugi ma dwa razy ciężej, a w końcu cały wózek się rozleci. I tyle z małżeństwa.
Tomek poczuł, jak złość na żonę powoli mija. Chciał, żeby rodzice go przytulili, a tymczasem dostaje lekcję życia.
Rodzice już nie zwracali na niego uwagi, tylko rozpakowywali zakupy pierogi, twaróg, kabanosy, wszystko układając na swoje miejsca. Było aż nazbyt jasne Tomek tu nie pasuje, nie zamierzają się nad nim rozczulać.
Spojrzał na nich tacy surowi, a tak dobrze się razem dogadują, żartują cicho, raz na jakiś czas łypią na siebie z uśmiechem.
No to czego tu stoisz? Marsz do żony i naprawiaj co można! rzucił Igor. Zapomnij o głupotach, kto komu co powinien. W domu trzeba dbać o siebie nawzajem i pomagać. Idź już, mamy swoje sprawy.
Tomek wyszedł od rodziców całkiem zbity z tropu. Nie o taką reakcję mu chodziło, ale nagle poczuł, że żal do Marysi wyparował. Nawet trochę się wstydził przez pierdołę wywołał awanturę. Ale jedno zrozumiał na pewno chce mieć kiedyś taki dom jak jego rodzice. Szczęśliwy, partnerski i wspierający.



