Kinga z przyjaciółką spacerowały po parku, gdy nagle zauważyły mężczyznę i kobietę. Przytulali się, a on szeptał jej coś do ucha. Kobieta uśmiechała się szczęśliwie. Kinga patrzyła na nich szeroko otwartymi oczami i nie mogła oderwać wzroku.
Kinga, co się stało? Kinga! zdziwiła się przyjaciółka.
Nie, nic. Chodźmy nagle powiedziała Kinga.
Dziewczyny pożegnały się. Kinga szła do domu, a w jej głowie kłębiły się myśli to niemożliwe!
Tatusiu, jak mogłeś? Jak mogłeś tak postąpić z mamą? nie wierzyła własnym oczom.
Kinga i jej przyjaciółka właśnie skończyły zajęcia. Nie miały ochoty wracać od razu do domu, więc Kinga zaproponowała:
Kasia, chodźmy na spacer do parku!
Dobrze, póki jeszcze widno! zgodziła się Kasia.
Park był zupełnie nie po drodze, ale dlaczego nie?
…Szły alejką, zazdrosnym wzrokiem śledząc szczęśliwe pary zakochanych. Nikt na nie nie zwracał uwagi.
Skręciły w pustą alejkę i nagle zobaczyły mężczyznę i kobietę. Przytulali się, a on coś jej szeptał do ucha. Kobieta uśmiechała się szczęśliwie. Choć mężczyzna stał do nich plecami, widać było, że nie jest młody.
Kasia obojętnie na nich spojrzała, ale nagle zauważyła, że Kinga wpatruje się w nich jak zahipnotyzowana.
Kinga, co się dzieje? Kinga!
To ten Nie, nic. Chodźmy odparła Kinga i szybko ruszyła przed siebie.
Wyszły z parku. Kinga szła w milczeniu, pogrążona w myślach. Dziewczyny pożegnały się i rozeszły do domów.
…Kinga szła zamyślona, z opuszczoną głową. Nie mogła uwierzyć w to, co widziała.
Przed oczami wciąż miała szczęśliwą twarz tej kobiety pod drzewem i mężczyznę, który szeptał jej do ucha, nie widząc niczego wokół nawet własnej córki!
Tatusiu, jak mogłeś? Zawsze wydawałeś mi się idealny. A teraz masz kochankę? Nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała tego na własne oczy! myślała Kinga.
…Wróciła do domu późno.
Siadaj jeść! burknęła matka. Ciebie i ojca nie sposób doczekać się w domu.
Zaraz, tylko umyję ręce! odpowiedziała niepewnie Kinga.
Długo siedziała w łazience. Wyszła. Ojca wciąż nie było. Zjadła kolację i poszła do swojego pokoju.
Usiadła przed laptopem, ale nie mogła się skupić. Wciąż widziała tę scenę z parku. Nie chciała wierzyć, że to prawda.
Przecież to mój tata. Czy w życiu dorosłych zdrada to norma? Czego mu brakuje? Czy naprawdę może zostawić nas z mamą dla tej nagle wpadła jej do głowy pewna myśl.
Ta kobieta pewnie nawet nie wie, że istnieję. Myśli, że oddam jej mojego tatusia?
Drzwi się otworzyły.
Przepraszam, kochanie! Ciężki dzień rozległ się głos ojca.
Wcześniej miałeś ciężkie dni tylko pod koniec miesiąca odpowiedziała matka, a w jej głosie czuło się narastającą irytację. Teraz masz je chyba codziennie.
Ewo, nie teraz.
Jak zwykle wszedł do pokoju córki, chcąc ją pocałować na dobranoc, ale Kinga go odepchnęła.
Idź, bo kolacja wystygnie!
Córciu, co się stało?
Ze mną nic. A z tobą?
Ojciec uważnie spojrzał na nią. Chciał coś powiedzieć, ale się zawahał i poszedł do kuchni.
Kinga cały wieczór spędziła w swoim pokoju. Układała plan, jak odzyskać ojca. Z tą myślą zasnęła.
Obudziła się rano, słysząc głosy rodziców.
Wojtku, dokąd idziesz?
Do pracy. Pilne sprawy.
Dziś sobota, mógłbyś spędzić czas z rodziną.
Nie będę długo. Wrócę przed obiadem i gdzieś pójdziemy.
Kinga wyszła z pokoju, udając, że dopiero wstała.
A ty? od razu spytała matka.
Mamo, muszę iść na zajęcia. Już się spóźniam.
Co się dzieje? zirytowała się Ewa. Wszyscy wciąż zajęci.
Ale Kinga już zniknęła w łazience.
Wyszła i zaczęła się szybko zbierać, widząc, że ojciec czeka w korytarzu. Uśmiechnął się.
Córciu, mogę cię odprowadzić?
Kinga, chociaż kawę wypij! zawołała matka z kuchni. Już zrobiłam.
Idź, ja poczekam! ojciec był dziwnie uprzejmy, jakby czuł się winny.
Kinga wpadła do kuchni, wypiła kawę na stojąco i wybiegła do przedpokoju.
Chodźmy, tato!
Szli w milczeniu, aż w końcu ojciec zaczął rozmowę.
Córciu, jesteś na mnie obrażona?
Nie, tato! To pewnie ten mój wiek nastoletni zawahała się na chwilę. Kocham cię, tato!
Ja też cię kocham, córeczko.
Najbardziej na świecie?
Zauważyła, że ojciec drgnął, spojrzał na nią podejrzliwie, ale w końcu odpowiedział:
Najbardziej na świecie!
Szli, uśmiechając się, ale oboje unikali kontaktu wzrokowego.
Dobrze, tato, ja już tu skręcam. Czekam na ciebie na obiad. Obiecałeś, że spędzimy razem weekend.
Kinga poszła w stronę zajęć, ale po chwili zawróciła i schowała się za krzakami. Upewniwszy się, że ojciec się nie ogląda, zaczęła go śledzić.
Miała nadzieję, że pójdzie do pracy, ale skręcił w inną stronę.
Szli długo. Ojciec ani razu się nie obejrzał. W końcu zatrzymali się przed pewnym blokiem. Wojtek stanął pod drzewem, wyjął telefon i zadzwonił.
Po pięciu minutach wyszła kobieta. Kinga mimowolnie się zachwyciła.
Jaka ona piękna! westchnęła. Czy naprawdę jest dla taty ważniejsza niż my z mamą?
Kobieta podeszła, pocałowała ojca, i poszli razem pod rękę.
Dzielnica była obca i dość opustoszała. Weszli do parku, usiedli na ławce i rozmawiali. Kinga obserwowała ich z daleka. Rozmowa wydawała się poważna, ale potem nadeszło długie pocałowanie.
Kinga nie mogła oderwać wzroku. Wściekłość wypełniała ją po brzeg



