Gruszeńka

Grusieńka

Był sobie kiedyś ojciec, który miał trzy córki. Dwie przepiękne, aż ludzie się za nimi oglądali, a trzecia drobniutka, chuda i garbata. Tylko oczęta miała wielkie i bystre. W polu nie nadążała za siostrami, w domu też wszystkiego nie dosięgła ciężko jej było.

Starsze Anusia i Darusia nie mogły się opędzić od zalotników, kawalerowie pchali się drzwiami i oknami, a na najmłodszą, Grusieńkę, nawet nikt spojrzeć nie chciał. Sióstrki coraz częściej powtarzały:
Dopóki Grusieńki nie wydamy za mąż, same też nie pójdziemy!

Lata mijały, a Grusieńka kawalera jak nie miała, tak nie miała. Siostry ją stroiły, rumieńce robiły, a efektów żadnych. Koleżanki się już zaczęły śmiać:
Jak będziecie tak swoją Gruszkę wydawać, to same zostaniecie na lodzie!

Grusieńka słyszała te szepty i serce jej się krajało nie dla siebie, a dla ukochanych sióstr. Wreszcie postanowiła:
Nie będę nikomu stawała na przeszkodzie! Lepiej pójdę w świat, dam siostrom szansę na szczęście. Wybiorę się do Krakowa, może tam gdzieś znajdzie się dla mnie praca.

Poczekała aż wszyscy zasną, spakowała skromny tobołek i wymknęła się z domu.

Szła Grusieńka całą noc pod jasnym księżycem, a droga przed nią świeciła się srebrzyście. Bać się nie bała, dopiero gdy las się zjawił przed nią, trochę ją strach obleciał nuż czarny niedźwiedź gdzieś się błąka? Ale zebrała się na odwagę, weszła między drzewa.

Już zaczynało świtać, a Grusieńka bardzo się zmęczyła, do miasta zaś jeszcze daleko. Przysiadła za leszczynowym krzakiem, schowała głowę na tobołku, narzuciła na siebie chustkę i zasnęła. Czy spała długo czy krótko, obudził ją odgłos siekiery. Przysiadła, nasłuchuje, a tu trach! suche drzewo upadło obok niej. Przeraziła się nie na żarty! Chciała uciec, ale patrzy idzie do niej staruszek, niski, lecz krzepki, z białą brodą, dzierżąc topór.

Grusieńka jeszcze bardziej się wystraszyła, ale staruszek przemówił łagodnie:
Nie bój się, wnuczko, krzywdy ci nie zrobię.
Kimże jesteś, dziadziu? spytała Grusieńka. O mało co mnie nie zabiłeś!
Leśniczym jestem. Niedaleko tu mieszkam, a te suche drzewa rąbię. A ty, co robisz sama w lesie?

I wszystko mu opowiedziała, jak jej serce boli i czemu wyruszyła w drogę. Staruszek zadumał się, pogładził brodę i rzekł:
Widzę, żeś dobra i litościwa dziewczyna. Zostań u mnie w leśniczówce, jak wnuczka. Gdybyś się jednak rozmyśliła, sam zaprowadzę cię do Krakowa.

Grusieńka ucieszyła się i zgodziła zostać, bo lepsze to niż tułać się nie wiadomo gdzie. I tak żyli we dwoje starzec chodził po borach, a Grusieńka gospodarzyła w leśniczówce. Pracy niewiele, więc dawała sobie radę.

Staruszek był dobry i pogodny, a przeżył już niejedno. Potrafił opowiadać tak ciekawie, że ucho przy nim zamieniało się w słuch. Z czasem zaczął też pokazywać Grusieńce zioła, korzonki, uczył, kiedy co zbierać, jak suszyć, jak przyrządzić lekarstwa. I wszystkiego ją nauczył, co sam przez życie wiedział.

Nadszedł moment, że staruszek zachorował śmiertelnie. Grusieńka zapłakała gorzko, lecz leśniczy powiedział:
Nie płacz, wnuczko, wszystko ma swój czas. Pogrzebiesz mnie, wracaj do domu i pomagaj ludziom, jak ja pomagałem lasom.

Gdy odszedł, Grusieńka go pochowała, popłakała i wróciła do swojej wsi pod Tarnowem. A tam sióstrki już wyszły za mąż za dwóch braci, w jednym, dużym domu mieszkali. Jakże się ucieszyły na widok Grusieńki! Dostała własną izbę, razem mieszkała ze szczęśliwą rodziną i pomagała, jak umiała. Wiedziała, czym ziemię użyźnić, jak leczyć choroby, usuwać chwasty wszystkiego nauczył ją stary leśniczy! Zawsze siostrom dobrze się powodziło: ziemia urodzajna, bydło zdrowe, dom pełen radości.

Wkrótce cała okolica dowiedziała się o Grusieńce i zaczęli do niej przychodzić po poradę. Nikomu nie odmówiła, nie brała złotówki a jak ktoś coś przyniósł: jajko, obrusik czy kawałek sera, to przyjmowała z uśmiechem, a biednym i chorym bezinteresownie pomagała.

W tejże wsi mieszkała też stara czarownica, zwana Babą Krężelówną. Wiele umiała, ale ludzie się jej bali zła była i nieprzyjemna. Od kiedy Grusieńka zaczęła pomagać ludziom, wszyscy od starej omijali jej chatę szerokim łukiem. Baba Krężelówna zawzięła się tedy i zaczęła obmyślać, jak by Grusieńce zaszkodzić. W końcu przydreptała do niej:
Dzień dobry, Grusiu Jadwiniewno, kochana! zaczęła jędza.
Dzień dobry, babuniu! grzecznie odpowiedziała Grusieńka.
A bieda mnie do ciebie przyniosła, kochaneczko, bo ręka mnie boli i jakby odmawia posłuszeństwa.
Siadaj, babciu, obejrzę ci tę rękę.

Posadziła ją, obejrzała dokładnie.
Babciu, czy ty na pewno masz tę rękę chorą? Może po prostu jesteś zmęczona? Daj drugą, zobaczę.
Ta, ta mnie boli aż do łez zawodziła baba Nie mogę pić ani jeść!

Grusieńka pokręciła głową.
Ręce masz zdrowe, babciu.
Jak to nie bolą?! krzyknęła baba Spójrz, jak palce mam powykręcane!

Grusieńka nie ustępowała.
Jak chcesz, ale nie widzę u ciebie choroby.
No trudno, skoro tak mówisz. Widocznie rozmowa z tobą mi pomogła. Dziękuję ci, Grusiu Jadwiniewno, kochana. Masz tu ode mnie upominek dała jej lusterko Młodaś, ładnaś, to patrz na siebie i ciesz się swoją urodą.

Dziękuję, babciu! odpowiedziała Grusieńka Oby dobre słowo zawsze było silniejsze od złego!

A na tym lusterku baba Krężelówna coś szeptała i czarowała…

Czas mijał, a Grusieńce, jakby garbek znikł. Ludzie patrzyli, dziwili się wyprostowała się, nawet kuleć przestała. Spoglądała na siebie w babcine lusterko i cieszyła się. Baba widziała, że jej czary nie podziałały, więc znów przyszła do Grusieńki teraz niby kręgosłup ją boli, nogi mdleją. Ale w rzeczywistości sama coraz gorzej się czuła przywołała na siebie chorobę!

Grusieńka dała jej różne korzonki, wyjaśniła, co i jak przyrządzić, a baba dała jej znowu prezent kościany grzebyk.
Uroda dziewczęca lubi troskę, a ty teraz piękniejesz z dnia na dzień!

Grusieńka przyjęła grzebyk, rzekła:
Dziękuję, babciu! Oby wszystkie twoje dobre słowa się sprawdziły!

Czas mijał, ludzie patrzą Grusieńka wypiękniała, rozpromieniała jak nigdy. Policzki różane, warkocz gęsty, postawa prosta. A baba Krężelówna całkiem opadła z sił ręce jak gałęzie wisiały, nogi nie niosły, tylko leżała i stękała. W końcu zawołała Grusieńkę do siebie.

Darusia z Anusią prosiły, żeby nie szła:
Zostań, siostro, ta baba to wiedźma, a u niej niedobrze!

Nie lękajcie się, poranek mądrzejszy od wieczora odparła Grusieńka.

Wstała skoro świt, obmyła się źródlaną wodą, założyła nowe ubranie, do koszyka włożyła miodek, jabłuszka, zioła wonne i lecznicze. Gdy siostry ją tak zobaczyły, zaniemówiły:
Jakaś ty piękna, Grusieńko! Czy ta nowa suknia, czy może cud się stał… szeptały.

Grusieńka poszła pod babciną chatę. Chciała otworzyć furtkę a ta zatrzasnęła się i nie może jej ruszyć.
Babciu, otwórz! Nie mogę wejść!

W chacie rozległa się krzątanina, ktoś tupał, garnki w piecu grzechotały, a głosy mówiły jeden przez drugi:
Nie wpuszczaj jej! Jej uroki nie biorą, na czary odporna, zło zamienia w dobro!

Grusieńka jeszcze raz załomotała:
Babciu, kochana! Jak się czujesz? Przyniosłam ci miodu, jabłuszek i ziółek.

Przełożyła przez furtkę koszyk. Wtedy z komina poleciał czarny jak noc dym, z okien wypadły wrony, cała chata sczerniała jakby spalona. Ludzie się zbiegli, ktoś z wodą, ktoś płot rąbał, myśląc że ogień szaleje.

Słoneczko wyjrzało zza chmur. Gdy pierwszy promień dotknął ziemi, dym znikł, po chacie została garść węgli wszystko przepadło bez płomienia.

To przez złość Krężelówny jej własny dom pochłonęło! domyślili się ludzie. Chciała Grusieńce zaszkodzić, ale siła dobra była mocniejsza!

Grusieńka od tamtej pory jeszcze bardziej wypiękniała tak, że nikt jej nie poznał. Wkrótce znalazł się dla niej kawaler roztropny chłopak z tej samej wsi. Żyli szczęśliwie, bez kłótni, a Anusia i Darusia cieszyły się szczęściem siostry.

A tam, gdzie stała chata Krężelówny i gdzie Grusieńka zostawiła koszyk, wkrótce wyrosły maliny, wielkie, wonne, aż się roiło od jagód! Dwór i cała wieś przychodziła po owoce, już się tego miejsca nikt nie bał. Mówią, tyle było tej maliny, że wieś nazwano potem Malinowem.

Notatka: Dzięki temu wszystkiemu zrozumiałem, że dobroć zawsze wraca do ciebie, a serce pełne współczucia potrafi odmienić nie tylko swój, ale i los innych ludzi.

Rate article
Fajna Tajna
Gruszeńka