Gotowa wybaczyć i przyjąć z powrotem – nie doczeka się

Pamiętam, że kiedyś w Pradze, starej kamienicy przy ulicy Ząbkowskiej, wśród szumów podwórek i zapachu świeżego chleba, krążyło przysłowie: Co ma trzeźwy w głowie, to ma pijany w czynach. Ale Jadwiga, dziewczyna wychowana w tej dzielnicy, gdzie każdy znał każdy alkoholowy zakamarek, przetłumaczyłoby je zupełnie inaczej.

Brzmiało by: Co ma trzeźwy w głowie, to ma pijany w rzeczywistości. Bo po kilku kieliszkach nie tylko mówi się to, co myśli, ale zachowuje się zupełnie inaczej. Gdy człowiek po kilku kieliszkach wina, wódki albo piwa traci swe własne granice, nie ginie staje się sobą w zupełnie nowym wydaniu.

Mój ojciec, który nigdy nie ukrywał rodzinnych spraw, nie krzyczał i nie obrażał, pił w ciszy, tak spokojnie, że nawet w stanie podwólnym potrafił posprzątać po sobie. Kiedy znów wybierał się w podróż do domku na Mazurach, jadąc z kuflem w ręku, trwał w trybie obudził się wypił znów zasnął przez cały tydzień. Po powrocie wkładał się w codzienną rutynę, jakby nic się nie stało, a rodzina toczyła się dalej spokojnym rytmem.

Sąsiednia pani miała męża, który z roznoszenia butelek w kącie domu potrafił wylecieć jak huragan. Często przychodziła do nas z dwójką dzieci, narzekając, jak to jej mąż jest cichy i spokojny w porównaniu do innych. Wiedziałam, że przed ojcem moja matka miała innego kochanka, którego zostawiła właśnie dlatego, że pod wpływem alkoholu zachowywał się nieodpowiedzialnie.

Mama uczyła mnie, że jeśli facet pije, to nie znaczy, że jest niewierny; w dzisiejszych czasach każdy albo się upija, albo gra, albo uzależnia się od czegoś innego. Gdy ktoś pod wpływem gadziny zaczyna robić coś nieodpowiedniego, trzeba go jak najszybciej odrzucić, nie dając drugiej szansy. Jadwiga nie zostawiała takich szans to wytworzyło wokół niej aurę kobiety, co nie toleruje alkoholu w ogóle. A fakt, że sama Jadwiga raz na dwa miesiące przy dobrym pretekstowi nie odmawiała jednego, dwóch kieliszków, był zupełnie ignorowany przez plotkarzy i nie brany pod uwagę.

Mówiło się: Nie pij przy niej koniec. Może dlatego trzeci chłopak Jadwigi, po rozstaniu z dwoma pierwszymi z powodu ich pijackich wybryków, zadeklarował, że wcale nie pije. To wydawało się wspaniałe, bo Jadwiga z dzieciństwa widziała wiele odcieni pijactwa i wiedziała, czego unikać. Z drugiej strony, nie brakowało mu innych pokus. Gdyby nie wspólne mieszkanie, mogła się po prostu wycofać i odejść nikt nie zmuszał jej do szybkiego małżeństwa.

Można było przyjrzeć się sobie wzajemnie, ocenić zachowanie partnera w naturalnym środowisku. Jadwiga tak zrobiła. Zdecydowała, że lepiej już nie pić. Wszystko zaczęło się po uroczystej kolacji z okazji zdanej sesji. Jadwiga kończyła studia, a Mariusz, który skończył rok wcześniej, miał mnóstwo znajomych w jej grupie, więc wpadł w ich krąg.

Gdzie studenci, tam picie, mało przekąsek, szybkie wchłanianie alkoholu i nagle w głowie rodzą się pomysły, jak zagrać w kalambury. Jeden z kolegów zmusił Jadwigę do śpiewu, tłumacząc, że zawsze odmawiała karaoke, a kiedy w końcu udało się ją wciągnąć do knajpki, nie podniosła mikrofonu. Kochane moje, troszczyłam się o was, ale w haloween nie ma co krzyczeć z uszu, pomyślała pod nosem. Mimo to musiała wziąć mikrofon i zaśpiewać jedną zwrotkę, zanim kolega odebrał jej sprzęt. Co wy sami poprosiliście, to teraz wy jedzcie, brzmiało wtedy w jej głowie.

Na koniec, gdy wciągnięto ją do pomocy przy zadaniu domowym, a jednocześnie wszyscy mieli po jednej notatce, nieugięta Katka z trudem opuściła pokój pożądanych podręczników. Ktoś ćwiczył, ktoś tańczył, a wszystko nabrało chaosu, którego Jadwiga nie pamiętała już dokładnie. Wtedy najgorszy przegrany Mariusz, który do tej pory nie miał ani kropli wina w organizmie został poproszony przez Mariannę, przyjaciółkę zakochaną w Kolku, by pocałować Martę. Mariusz, nadal trzeźwy niczym szkło, uśmiechnął się, podszedł i położył usta na ustach rozczerwionej dziewczyny. Cała scenka rozciągała się, aż w końcu z butelki wysypała się lepka, słodka, wyczerpana gazem coca-cola, a Jadwiga wykrzyknęła przekleństwo i wybiegła z pokoju na ulicę.

Złapała zimny, gorzki wiatr, czując, że zaraz pływna łza spłynie po policzku niczym dziecko zranione. Myślała, że wreszcie odnalazła szczęście, lecz los miał inne plany.

Jadwiga! Poczekaj! krzyczał Mariusz, gdy podjechało taxówki i zatrzymało się przy niej. Wsiadła na tylną kanapę, podała adres domu rodziców i z ulgą przytuliła swoją torbę, w której były dokumenty i telefon. Matka, widząc zdenerwowaną córkę, nie zadawała pytań, tylko nalała gorącej herbaty i usiadła obok, mówiąc: Wszystko się ułoży, zetrze się kurz i zostanie mąka tak mówię od lat. Jadwiga, choć wiedziała, że mąki w jej życiu już wystarczy, zgodziła się wrócić.

Mamo, wracam do domu. Jutro odbiorę rzeczy z jego mieszkania i się przeprowadzę. Czy mogę? zapytała.

Po co pytasz o pozwolenie? Twój dom zawsze był otwarty, nie wyrzucałaś się od nas, pamiętasz? odpowiedziała matka. Pokój czeka, meble są na miejscu, nie musimy się martwić o porządek.

Mogła kiedyś usłyszeć od matki: Pchnij się pod nogę i idź żyć samodzielnie, ale teraz, z pewnym wsparciem rodziców, nie zamierzała godzić się na takie traktowanie.

Gdzie byłaś całą noc? zapytał Mariusz, gdy otworzyła drzwi kluczem.

To już nie twoja sprawa, odparła ostra.

Poszła do sypialni, systematycznie wyciągając rzeczy z szafy i pakując je do dużej kratkowanej torby. Dwa takie torby wystarczyły, potem zadzwoniła po taksówkę i zapomniała o tych związkach, niczym strasznym snem.

Co to za wymysł, żeby tak mnie zostawić? Nie możesz mnie zaskoczyć jeszcze przed pożegnaniem? wściekła się.

O czym mówisz? Ja patrzę, jak całujesz koleżankę z grupy, i jak to tak całujesz! Dlaczego mam być zdradzona? odparła.

Masz w głowie jakieś robaki. To nie zdrada, to tylko pocałunek, a ja dostałem zadanie, więc nie ma winnego tłumaczył Mariusz.

Gdybyś dał mi zadanie usiąść na kolanach kogoś albo zatańczyć w skąpych szatach, to by było w porządku? snobistycznie ripostowała.

Nie rób takich porównań. Nie dałem ci takiego zadania odparł, podkreślając, że wykonał to, co mu przydzielono.

Nie reaguj przesadnie. Wymyślasz sobie bajki, a teraz chcesz zburzyć nasz związek.

Rzuć się. Myślisz, że będę biegać za tobą? Mam cię na pięciogroszowy zestaw. odparła z gniewem.

Kup sobie nowy zestaw i daj spokój.

Po co cię?

Jak się okazało, potrzebowała go jednak. Po pół roku Jadwiga znalazła nowego partnera Piotra, który okazał się naprawdę rozsądnym człowiekiem. Szczęście przytrafiło się dopiero po raz czwarty. Mariusz wciąż, spotykając ją na ulicy, próbuje przekonać ją, że to ona wymyśliła całą historię, że to ona zniszczyła relację i że będzie cierpieć, ale zawsze jest gotów jej wybaczyć i przyjąć z powrotem. A kto naprawdę cierpiał? Mariusz, który nie powinien był całować innych, a Jadwiga postąpiła słusznie, odchodząc od tego, co jej szkodziło.

Rate article
Fajna Tajna
Gotowa wybaczyć i przyjąć z powrotem – nie doczeka się