27listopada 2024
Kolejny dzień, w którym musiałem przetrawić cały ten chaos wokół Zuzanny. Zaczęło się od drobnej kłótni, kiedy usłyszałem: Myślisz, że będę biegał za tobą? Mam cię na pięć groszy!. Na to odpisałem: Kup sobie ten pięć groszy i zostaw mnie w spokoju. Pytanie, czy naprawdę ktoś mnie potrzebuje, wciąż brzęczy w głowie.
Mówi się, że co ma trzeźwy w głowie, to ma i pijany w działaniu. Zuzanna, wychowana w podmiejskim osiedlu pod Warszawą, przetłumaczyłaby to przysłowie na: co ma trzeźwy w głowie, to ma pijany w praktyce. Po kilku kieliszkach wódki ludzie nie tylko mówią to, co myślą, ale zachowują się zupełnie inaczej. Dlatego po kilku kieliszkach nie gubią się, a wręcz stają się sobą.
Ojciec Zuzanny był człowiekiem prostym nigdy nie ukrywał przed rodziną, nie krzyczał, nie obrażał. Pił spokojnie, a nawet w stanie upojenia potrafił utrzymać porządek. Kiedy znowu zniknął na wypas, Zuzanna i matka dowiedziały się, że wybrał się na wieś z kuflem w ręku, spędzając tydzień w rytmie obudził się wypił zasnął. Po tym wracał, jakby nic się nie stało, a dom znów pulsował zwykłym rytmem.
Nasza sąsiadka miała męża, który krążył po mieszkaniu niczym szalony duch, goniąc ją po całym korytarzu. Gdy jej dwójka dzieci przysiedziała się u Zuzanny, narzekała, jak wspaniale, że jej mąż jest cichy i spokojny. Zuzanna wiedziała, że jej matka kiedyś miała kochanka, którego porzuciła właśnie ze względu na jego zachowanie pod wpływem alkoholu. Mama zawsze powtarzała: Kiedy facet pije, to nie znaczy, że jest to jedynie przyjemność albo pije, albo gra, albo ma inną nałogową pasję. Tak ludzie radzą sobie ze stresem, lecz kiedy pod wpływem alkoholu zaczynają robić coś niewłaściwego, trzeba ich od razu odrzucić, nie dając drugiej szansy.
Z tego powodu Zuzanna stała się kobietą, której nie znosi się alkohol. W jej otoczeniu zrodziła się reputacja osoby, która nie toleruje pijania. Gdy sama od czasu do czasu wypiła po dwie lampki wina, plotkarze natychmiast odrzucili ją: Nie pij obok niej. Dlatego jej trzeci chłopak, po rozstaniu z dwoma poprzednimi z powodu ich zachowań po trunku, zadeklarował, że wcale nie pije.
Z jednej strony było to wspaniałe, bo Zuzanna widziała, jak różni ludzie radzą sobie z pijaństwem. Z drugiej jednak, gdy w związku pojawiły się inne pokusy, mogła stwierdzić, że najpierw trzeba poznać partnera w naturalnym środowisku, a jeśli coś nie pasuje odejść. Nie ma pośpiechu, by od razu iść pod ołtarz.
Poznała Nikodema, kiedy świętowali zdany egzamin semestralny. Zuzanna kończyła ostatni rok, a Nikodem, który skończył rok wcześniej, miał wielu znajomych wśród jej kolegów. Gdzie studenci, tam wódka, małe przekąski, a w głowie nagle pojawiają się pomysły typu zagrajmy w kalambury. Ktoś namówił Zuzannę do śpiewu, argumentując, że zawsze odmawiała karaoke, nawet gdy wpadali do knajpki. Ojcze nasz, bądź ze mną pomyślała w duchu ale wziął mikrofon i zaśpiewał jedną zwrotkę, zanim ktoś mu go odebrał.
W tym samym czasie, pod pretekstem pomocy przy zadaniu domowym, Kamil (nasz wspólny znajomy) miał wyznaczyć Marii przyjaciółce Zuzanny pocałunek. Kamil, wciąż trzeźwy niczym szklanka wody, podszedł do Mai i pocałował ją w usta, nie przerywając aż do momentu, gdy ona nie odparła. Zuzanna patrzyła na to z niedowierzaniem, po czym na pocałowujący się duet spłynęła butelka słodkiej, lekko gazowanej wody, a ona wypuściła przekleństwo i wybiegła z pokoju na przystanek autobusowy.
Wychłonąwszy zimny, gorzki podmuch powietrza, poczuła, że zaraz zacznie płakać jak małe dziecko. Myślała, że wreszcie znalazła szczęście, ale Kamil krzyknął: Zuzanno, poczekaj!. Wsiadł do taksówki, a ona, podając adres rodziców, wzięła swoją torbę, dokumenty, telefon wszystko, co mogła. Matka, widząc zmartwioną twarz córki, nie zadawała pytań, tylko podała kubek gorącej herbaty i siedziała obok, mówiąc: Wszystko się ułoży, jak mąka się przemieli. Zuzanna odpowiedziała: Mamo, wracam do domu, zabiorę rzeczy z jego mieszkania i się wyprowadzę. Czy to w porządku?. Matka odparła: Po co pytasz? To twój dom, nikt cię nie wypędził. Pokój jest wolny, wszystko jest na miejscu.
Można było wyobrazić matkę, która wypędziłaby córkę z domu, ale teraz, mając wsparcie rodziców, Zuzanna czuła się pewna siebie i nie zamierzała godzić się na dalsze manipulacje. Gdy weszła do mieszkania Nikodema i usłyszała: Gdzie byłaś całą noc?, odpowiedziała: To już nie twoja sprawa. Potem udała się do sypialni, pakując rzeczy do dużej, kraciastej torby. Dwa worki wystarczyły, potem zamówiła taksówkę i postanowiła zostawić ten związek za sobą jak straszną nocną koszmar.
Nikodem, zaskoczony, krzyknął: Co, zamierzasz mnie zostawić?. Ona odpowiedziała: Zabrałeś i przy moich oczach pocałowałeś moją koleżankę z roku, a potem jeszcze po tym. To zdrada. To tylko pocałunek, bronił się Nikodem. Gdybyś dała mi zadanie siedzieć na czyimś kolanie albo zatańczyć w skąpych ubraniach, to byłoby w porządku? zapytała Zuzanna. Nie porównuj. Nie dostałem takiego zadania. To ja wykonałem to, co mi przydzielono.
Rozmowa przybrała ostry ton, a on zarzucił jej, że nie będzie biegał za nią, bo ma ich na pięć groszy pod ręką. Powiedział: Kup sobie swój pięć groszy i zostaw mnie w spokoju. Na to Zuzanna odparła: Kto cię potrzebuje?. Odpowiedź była nieoczekiwana naprawdę potrzebowała, bo po pół roku znalazła nowego partnera, tym razem odpowiedzialnego i trzeźwego. Kamil, który wciąż spotykał ją na ulicy, próbował przekonać ją, że to ona wymyśliła całą historię i że będzie cierpieć, ale on zawsze gotów był ją wybaczyć.
Wnioski? Nie warto biegać za kimś, kto nie chce być złapany. Lepiej mieć własny kawałek ziemi, na którym można stać prosto, niż tracić się w wirze cudzych oczekiwań. Dzisiaj rozumiem, że najcenniejszą rzeczą jest wolność od toksycznych relacji i odwaga, by odejść, gdy coś nie gra. To jest lekcja, której nie zapomnę.



