Gorzko-słodkie szczęście – Opowieść o Denisie, jego matce Elenie i poszukiwaniu miłości, która odmieniła wszystko: od nieudanych związków, przez wróżbę o “gorzko-słodkim szczęściu”, aż po niespodziewane spotkanie z Larissą, jej trzema dziećmi, codzienność w polskim bloku i wielką rodzinę, w której rodzi się córka z zespołem Downa – historia o trudzie, poświęceniu i pięknie miłości, która nie zawsze jest taka, jakiej się spodziewamy

GORZKIE SZCZĘŚCIE

Co ci w tej dziewczynie nie pasuje? Przecież to porządna panna, skromna, schludna, dobrze się uczy. Kochająca cię. Zofia Ignacowa spojrzała z wyrzutem na syna.
Mamo, sam sobie poradzę Wojciech jakby postawił kropkę nad i, nie chcąc kontynuować tej rozmowy.
Zofia Ignacowa wyszła z pokoju, ciężko wzdychając.

Poradzi sobie Ile to już kobiet miał Sam już pod czterdziestkę. Zaraz żadna nie będzie mu potrzebna. Ciągle coś mu nie pasuje, wiecznie mu nie dogodzi myślała.

Synku, obiad gotowy! zawołała z kuchni.
Wojciech odpowiedział od razu. Z apetytem zabrał się za maminą zupę ogórkową.
Dziękuję, mamusiu. Jak zwykle palce lizać.
Lepiej byś tak żonie dziękował, a nie matce Zofia Ignacowa nie chciała tego tak łatwo odpuścić.
Mamo Wojciech dopił kompot i już miał wychodzić z kuchni.

Zaczekaj synu. Przypomniało mi się Kiedyś poszłam do wróżki, a ona od razu mówi:
Twój syn będzie miał gorzkie szczęście.

Oj mamo, nie wierz w takie rzeczy uśmiechnął się Wojciech.

W różnych okresach życia Wojciecha pojawiały się kobiety te bliższe, te dalsze sercu.

Dobrawa była mądra, oczytana, a na swój wiek nawet wyjątkowo rozsądna. Dzieliła się radami z dziewięć lat starszym Wojciechem.

Na początku Wojtkowi to imponowało, lecz wkrótce zaczął patrzeć na Dobrawę raczej jak na starszego kompana. Niczego więcej nie czuł.
Było nijako. Rozstali się.

Z Martą sprawa była inna miała ośmioletniego syna. Wojciech nie umiał złapać z nim kontaktu, choć wydawało mu się, że Martę kocha. Była ładna, ale miała trudny charakter, nie dawała się okiełznać. Prezenty dawał jej po każdej kłótni, naprawiając winy (swoje czy jej?). Spory były niemądre.
W tych związkach czegoś brakowało. Może spokoju, a może stabilności.

Weronika Ona była prawie ideałem. Takiej kobiety szukać ze świecą!
Nawet ślub planował z Weroniką. Wydawała się porządna, czysta i rozsądna. Przy niej trzeba było rozmawiać jak w białych rękawiczkach.
Zamieszkał nawet u niej, był gotowy na dzieci i to co najmniej dwoje.
Jednak

Przyjechał po delegacji, wchodzi do sypialni, a tam Weronika z dawnym kolegą ze szkoły. Klasyka
Wrócił do mamy. Uznając, że dość tych całych romansów.

Zostanę samotnikiem. Dobra opcja. Najlepsza rodzina złożona z jednej osoby przyznał ironicznie matce.
Zofia Ignacowa tylko się żaliła:
Naprawdę nie znajdziesz swojej drugiej połówki, synku

A jednak los niespodziewanie się uśmiechnął.
Pojechał Wojciech w kolejną delegację. W pociągu zajął dolną leżankę. Do przedziału weszła kobieta:
Proszę pana, może zamienimy się miejscami? Odstąpi mi pan swoją dolną pryczę?
Nie ma sprawy, proszę bardzo odparł Wojciech.

Przyjrzał się nieznajomej. Nic szczególnego, a jednak serce zadrżało. Czyżby to była ta właśnie?

Wspiął się na górną leżankę i przysnął
Dobrze, że się pan obudził. Proszę się przysiąść do stołu, poczęstować się zachęcała kobieta.
Wojciech zszedł, zaczęli rozmawiać.

Ludmiła przedstawiła się.
Wojciech. Bardzo mi miło.
Przegadali cały wieczór. Wojciech czuł się z Ludmiłą zaskakująco swobodnie i naturalnie. Nawet nie silił się na czarowanie. Jakby znali się od lat.

Wymienili się telefonami na wszelki wypadek
Parę tygodni później Wojciech poczuł nagłą potrzebę usłyszenia Ludmiły.

I zaczęło się…

Spotkania, pocałunki, obietnice…
Wojciech nie pojmował już, jak mógł żyć bez tej kobiety. Czterdzieści lat!
Do tej pory z każdą poprzednią rozstawał się bez żalu. A tu żadnych granic, żadnych hamulców…
Chciał zanurzyć się po uszy w życiu Ludmiły.

Został otoczony jej czystą miłością, czułą troską, zrozumieniem.
Po trzech miesiącach oświadczył się Ludmile, oddając serce na dłoni.

Wojciechu, jestem od ciebie starsza o siedem lat. Mam troje dzieci. Mieszkamy w domu akademika Ludmiła nie potrafiła, ani nie chciała zmyślać. Wszystko powiedziała szczerze.

I jesteś wdową. Luda, o tym wszystkim wiem. Dzieci też widziałem. Zamieszkacie ze mną. Wszystko postanowione.
Kocham każdą cząstkę ciebie. Jesteś moją przypadkową i zarazem ostatnią kobietą Wojciech pocałował Ludmiłę w usta.

Dobrze, Wojciechu, spróbujmy zawstydziła się Ludmiła.
Nie spróbujmy, Luda. My będziemy razem. Na zawsze Wojciech ujął ją za dłoń. Rozumiesz? Na zawsze.

Gdy Zofia Ignacowa dowiedziała się o planach syna, wymamrotała tylko:
Wybrałeś sobie… Zwykła, jakich wiele…

Po dziewięciu miesiącach urodziła się im córka dziecko słońca.
Wojciech cieszył się, lecz martwił też o Ludmiłę. Żeby się nie złamała.
Dziecko słońca to niekończąco trudne.

Teraz córka Ludmiły i Wojciecha ma już osiem lat. Cała rodzina kocha ją nad życie.
Wojciech czci Ludmiłę.
Gorzkie, ale szczęścieCzasem, gdy Wojciech wraca późnym wieczorem i otwiera drzwi, widzi ich wszystkich przy stole Ludmiłę z lekko przymrużonymi oczami, dzieci pogrążone w rozmowie i swoją córkę, która z promiennym uśmiechem trzyma kredki, rysując śmiesznego żółtego kota. Taki obraz codzienności, niepozorny, a przecież daje mu siłę na każdy kolejny dzień.

Najbardziej lubi chwile, gdy po ciężkim dniu usiądą razem na kanapie, a Ludmiła opiera głowę na jego ramieniu. Dzieci czasem jeszcze się śmieją, czasem już śpią. Wojciech czuje wtedy, że wszystko miało swój sens: i tamte rozczarowania, i niespełnione dawne marzenia. Przeszłość stała się gruntem pod to, co naprawdę ważne ich wspólne, nieidealne szczęście.

Pewnego wieczoru, gdy córka przykuca koło niego, pokazując obrazek, pyta niespodziewanie:

Tatusiu, a czym jest szczęście?

Wojciech zamyśla się tylko na moment. Patrzy na Ludmiłę, na dzieci, na ciepłe światło ich domu. Delikatnie przytula córkę.

To właśnie tutaj szepcze. Czasem bywa gorzkie, czasem słodkie. Ale kiedy jesteśmy razem, smakuje najlepiej na świecie.

I już wie, że na taki gorzki smak szczęścia warto było czekać całe życie.

Rate article
Fajna Tajna
Gorzko-słodkie szczęście – Opowieść o Denisie, jego matce Elenie i poszukiwaniu miłości, która odmieniła wszystko: od nieudanych związków, przez wróżbę o “gorzko-słodkim szczęściu”, aż po niespodziewane spotkanie z Larissą, jej trzema dziećmi, codzienność w polskim bloku i wielką rodzinę, w której rodzi się córka z zespołem Downa – historia o trudzie, poświęceniu i pięknie miłości, która nie zawsze jest taka, jakiej się spodziewamy