Kiedy Jan poślubił Jadwigę, teściowa od razu się z nią zaprzyjaźniła. Kajtek, bo tak nazywali Jana w szkole, już wtedy przyciągał jej uwagę, bo kiedyś razem chodzili na balet i do szkoły.
Janek, patrzysz w lustro jakbyś widział piękną dziewczynę, śmiała się Zofia. Pokaż nam już tę swoją przyszłą żonę.
Mamusiu, tak, tak, wszystko widzisz, wszystko wiesz, już zaraz pokażę, wymamrotał Jan i wybiegł po drugą stronę.
Zofia przy obiedzie mówiła do męża: Gdyby nasz syn miał taką żonę jak Jadwiga, to byłby szczęśliwy.
Jaka to Jadwiga? dopytał mąż.
Ta wnuczka Szymona, którą sam wychowuje, wiesz? Nie jest rozpuszczona, uprzejma, gościnna, a przy tym bardzo ładna wyjaśniła.
Kiedy Jan przyprowadził Jadwigę do domu na herbatę, Zofia aż się rozpromieniała:
Synu, jakbyś czytał w moich myślach. Chciałam cię poślubić z Jadwigą już od dawna. Patrz, jak się rozpromienia dodała, a młodzi się uśmiechnęli i popatrzyli na siebie.
Wesele było wiejskie, skromne, ale pełne miłości. Jadwiga nie była szybka, ale jak już się za coś zabrała, robiła to z sercem i rozwagą.
Nasza Jadwiga jest jak jaskółka, troskliwa i dobra mówiła Zofia sąsiadce. Co za gospodyni!
Po krótkim czasie urodził im się syn, Mirosław. Dziadkowie uwielbiali wnuka, choć przyszedł na świat przedwcześnie i wymagał troski, ale z czasem wyrośnie na spokojnego chłopca.
Lata mijały. Rodzice Jana już odeszli, a dwa lata po ich śmierci umarł również Jan, zmarł nagle w ogrodzie, kiedy podnosił siano pod strzechę upał go dopadł. Jadwiga została sama z synem. Mirosław dorósł, prowadzili spokojne życie na wsi, uprawiali ziemię, mieli krowę, konia, świnę i kury. Wszystko robili powoli, razem planując i dzieląc się pracą. Nie było między nimi krzyków ani kłótni, jakby niektóre sąsiadki nie potrafiłyby.
Gdy nie zdążyli schować siana przed deszczem, Jadwiga uspokajała:
Nic się nie stało, synku, lato długie, wszystko wyschnie. Sąsiadki często się kłóciły, obwiniając się nawzajem, prawie doszło do bójki.
Jadwiga była bardzo czysta: podłogi lśniły, zasłony były starannie wyprasowane. Lubiła gotować, nie dużo, ale różnorodnie. Mirosław lubił jedzenie, a Jadwiga zawsze pytała, co ma zrobić na obiad następnego dnia.
Sąsiadka Anna czasem wpadła zaskoczona:
Jadwigo, mieszkacie we dwoje, a tak pysznie pachnie w kuchni!
No wejdź, usiądź, zapraszała Jadwiga. Mirosławkowi zawsze smakuje, choć nie jest wysoki i nie ma szerokich ramion.
No cóż, nie tak jak nasz Janek, ale przynajmniej piękny, patrząc na niego aż mróz przechodzi po plecach zaśmiała Anna. Pewnie znajdzie sobie dobrą żonę, spokojną i przyzwoitą.
W wiosce szanowano Jadwigę i Mirosława, uważali ich za rozsądnych, czystych i życzliwych. Mirosław sam kiedyś wybrał sobie żonę. Zwykle niższy chłopak woli wyższą dziewczynę, ale on złapał oko na Weronie szczupłej, silnej, prawie o głowę wyższej od niego. Nie była typową pięknością, ale miała ogień w sobie, była zadziorna i trochę kłótliwa.
Nie rozumiem, czemu Werona spodobała się Mirosławowi myślała Jadwiga. Są zupełnie różni, nie da się ich zmienić.
Jednak przyjęła to: Jeśli syn jest szczęśliwy, to i ja będę. Mirosław był cichy, a Werona gadatliwa.
Nie szkodzi, mamo, dzieci przyjdą, a ja będę im tłumaczyć, co i jak mówił, a Jadwiga słuchała w milczeniu.
Ślub odbył się spokojnie, nikt nie kłócił się, jak to czasem bywa. Niektórzy wsiący po nocach pili, kładli się w ogródku przy stole lub na ławce, ale o poranku wszyscy się rozproszyli.
Rano Jadwiga wyszła na podwórko sprzątać po przyjęciu, dołączyła do niej Werona, która narzekała:
Ta ceremonia nie była potrzebna, mogliśmy po prostu się pobrać i już.
Idź się położyć, Werono, jeśli nie spałaś, ja sama posprzątam odpowiedziała Jadwiga.
A potem będą plotki, że jestem złą synową, że długo śpię i nie pomagam ripostowała Werona.
Plotki? Wszyscy jeszcze śpią mruknęła teściowa.
Ty tylko wszystko rozgłościsz po wiosce podkusiła Werona, patrząc groźnie.
Jadwiga milczała, nie chciała się wdawać w kłótnie. Od pierwszego dnia Werona pokazywała swój temperament. Zauważyła, jak Mirosław traktuje matkę, przytulał się i całował w policzek, dziękował za jedzenie. Ona tego nie rozumiała:
Co to za dziecięce czułości? myślała. Nie widziałam takiej relacji matki i syna.
W sklepie Werona gadała z innymi, jak bardzo Mirosław kocha swoją mamę i nigdy nie mówi jej złego słowa.
Dziadek Stanisław czasem przychodził i kiwał głową:
Szkoda, że Jadwiga w gniazdku jaskółki przyjęła koszulę.
Wszyscy współczuli Jadwidze, ale nikt nie słyszał od niej złych słów o synowej. Wiedzieli, że Werona potrafi być kłótliwa i złośliwa, nawet z matką nie rozmawia. Jadwiga nie wtrącała się w ich kłótnie, a to tylko podsycało napięcie.
Mirosław po pracy wracał do domu, a przy kolacji Jadwiga pytała:
Może jutro coś pyszniejszego ugotujemy?
Werona, nie przyzwyczajona do miłych relacji, odpowiedziała szorstko:
Co ugotujemy, to i zjemy, herbata nie z królewskiego dworu.
Werona gotowała szybko, ale niechlujnie. Mleko w wiadrze było brudne, siano pływało w nim, a ona przecedzała przez gazę. Jadwiga zawsze sprawdzała naczynia, wycierała krowie wymiona, zanim dała się do dojenia. Gdy Werona kroiła ziemniaki na cztery części, a cebulę w grubych kawałkach, Jadwiga obserwowała, że syn woli jej jedzenie, ale nie wiedziała, co zrobić.
Mimo że nie kłócili się głośno, Jadwiga widziała, że życie z Weroną napina syna. Próbowała cicho kierować ich relacje, ale po rozmowie z teściową zrozumiała, że w tej rodzinie podnoszenie głosu i obrażanie się to codzienność.
Rok później Werona urodziła synka, Tomka. Chłopiec w nocy słabo spał, Weronie mało mleka, więc był głodny. Nie słuchała teściowej i nie dokarmiała go. Jadwiga, nie mogąc już dłużej patrzeć, zaczęła podczołgać się po nocach, dokarmiając wnuka. Gdy Werona to zobaczyła, wykrzyknęła:
Zgłodziłaś mojego słabego syna, a teraz karmisz mojego wnuka! Chcesz, żeby i on był chudy?
Jadwiga milczała, ale dalej robiła to, co uważała za słuszne. Tomek przybrał na wadze, nie zostawał w tyle w szkole, a z babcią miał szczególnie ciepłe relacje. Chłopiec rósł spokojny, a babcia delikatnie wpojała mu swoje wartości. Szkoła szła mu dobrze, a ojciec, choć rzadko, przytulał i całował go.
Werona krzyczała:
Trzeba wychować chłopaka, a nie delikatną dziewczynkę, nie wiesz, co robisz!
Ojciec wzruszał ramionami.
Mimo kłótni, Jadwiga traktowała Weronę z dobrocią. Werona za plecami wyzywała matkę i syna, ale nikt jej nie słuchał. Jadwiga znajdowała w sobie siłę, by utrzymać rodzinę.
Mirosław pracował w warsztacie samochodowym, znał się na rzeczy, a niektórzy pytali, jak wytrzymuje z taką żoną, co już w wiosce było tematem niecenzuralnych plotek. On tylko wzruszał ramionami.
Tomek w szkole radził sobie świetnie, a Jadwiga często siedziała przy nim, choć nie rozumiała wszystkiego, kiwając głową, kiedy robił lekcje. Gdy chłopiec dorósł, zauważył, że matka traktuje babcię brutalnie, co go bardzo smuciło. Często prosił babcię o pyszne jedzonko, ale Werona robiła to na szybko.
Ty to masz! wykrzykiwała Werona, podając mu jedzenie. Smacznego, nie jak jakieś królewskie potrawy.
Tomek milczał, spuszczając wzrok.
Widział też, jak babcia choruje, a Werona nie podchodzi do niej. Ojciec i syn przynosili herbatę z malinowym dżemem, a Jadwiga patrzyła z boku, robiąc uwagi, które tylko pogarszały sytuację.
Pewnego dnia babcia opowiedziała Tomkowi, że spotkał się z Tają, dziewczyną z sąsiedniej ulicy. Taja była miła, przypominała jej młodość.
Toma, podoba mi się Taja, ale to nasz mały sekret szepnęła.
Babciu, obiecuję, że nie powiem nikomu odpowiedział chłopiec.
Niech Bóg wam błogosławi, kiedy się skończy studia, przyjdziecie do domu, zbudujemy nowy dom i zamieszkacie razem dodała Jadwiga, robiąc znak krzyża.
Na mieście, w akademiku, Tomek tęsknił za babcinymi pierogami i ciepłym mlekiem, ale w wakacje wracał, by cieszyć się jej domem. Przed wyjazdem babcia, drżąc głosem, zapytała:
Czy po studiach wrócisz?
Tak, Babciu, zaraz po egzaminach wrócę. Nie zostanę w mieście, chociaż mama namawia. Zadbam o to, żebyśmy mieli nowy dom, a Ty zamieszkasz z nami. Nie zostawię cię samej przysiągł.
Jadwiga wiedziała, że tak będzie. Z Tomkiem i Tają będzie spokojnie, szczęśliwie, a ona zobaczy, jak jej wysiłek z dzieciństwa wraca w pełni.



