Głupia Anka? Tak mówili o niej wszyscy. Od piętnastu lat była żoną, miała dwoje dzieci: Alicja czter…

GŁUPIA

Anię wszyscy uważali za głupią. Z mężem, Jackiem, była już piętnaście lat. Mieli dwoje dzieci: czternastoletnią Jadwigę i siedmioletniego Szymona. Jacek zdradzał ją niemal jawnie pierwszy raz poszedł do łóżka z inną już drugiego dnia po ślubie, z kelnerką z przyjęcia. Potem nawet nikt nie próbował tego liczyć. Koleżanki próbowały jej otwierać oczy, ale Ania tylko słodko się uśmiechała i nic nie mówiła.

Pracowała w fabryce zabawek w Łodzi jako księgowa. Zarobki, jak sama mówiła, były żałośnie niskie, za to pracy po dziurki w nosie. Często musiała zostawać po godzinach, nawet w soboty i niedziele. Kiedy przychodziły raporty kwartalne i roczne, czasem spała bezpośrednio na biurku.

Jacek zarabiał bardzo dobrze. Ale z Ani gospodyni była żadna ile nie przyniósłby pieniędzy, w domu ciągle brakowało na jedzenie, lodówka wiecznie pusta. Z gotowanego w najlepszym wypadku barszcz i kotlety z makaronem. Tak żyli. Wszyscy wokół dziwili się, widząc Jacka z kolejną kochanką. A on często wracał do domu totalnie suchy, bez grosza.

Po co ona to wszystko znosi? szeptały sąsiadki. Głupia ta Anka.

W dniu, gdy Szymon kończył dziesięć lat, Jacek wrócił do domu i bez przekonania oznajmił, że chce się rozwieść. Zakochał się i rodzina przestała mu pasować.

Aniu, nie gniewaj się, ale składam pozew. Zimna jesteś jak ryba. Nawet dobrą gospodynią nie potrafisz być.

Dobrze. Zgadzam się na rozwód.

Jackowi szczęka prawie opadła spodziewał się awantury, wrzasków, potoku łez. Był zdezorientowany jej spokojem.

No to się pakuj, nie będę ci przeszkadzać. Jutro wrócę, zostaw klucz pod wycieraczką.

Ania tylko spojrzała na niego podejrzanie i uśmiechnęła się lekko. Coś mu się nie podobało, ale zaraz w myślach był już całkiem gdzie indziej wyobrażał sobie nowy rozdział. Bez dzieci i tej znienawidzonej żony.

Następnego dnia zjawił się pod mieszkaniem z nową kochanką. Zajrzał pod wycieraczkę klucza nie było. Uśmiech zniknął z jego twarzy.

No trudno, wymienię zamki.

Spróbował jeszcze swoim kluczem, ale zamek nie drgnął. Zadzwonił do drzwi. Otworzył mu rosły facet w kapciach i szlafroku.

Czego chcesz?

Ale to moje mieszkanie

Masz jakieś papiery? Bo jak nie, to się pożegnaj.

Jacek zaczął gorączkowo przeszukiwać torbę, po czym wyciągnął paszport.

Mam tutaj meldunek.

Mężczyzna wziął dokument, zerknął i oddał z krzywym uśmiechem.

Kiedy ostatni raz na to patrzyłeś?

Jacek otworzył stronę z meldunkiem i zaniemówił jeden stempel meldunkowy, a poniżej drugi z wymeldowaniem sprzed dwóch lat.

Nie wdawał się w dyskusje z dryblasem. Zadzwonił do Ani nie odbierała. Czekał na nią pod fabryką okazało się jednak, że Ania już od roku tam nie pracuje. Córka wyjechała na studia za granicę, o synu powiedzieli tylko, że odszedł do innej szkoły i nie podali gdzie.

Zrezygnowany usiadł na ławce pod blokiem, załamał dłonie. Jak ona mogła mu to zrobić? Ta szara, cicha myszka?

No dobrze, przynajmniej rozstrzygną to w sądzie. Za tydzień rozwód wtedy wszystko się wyjaśni.

Przyszedł wściekły na rozprawę, gotowy zdemaskować wyłudzaczkę i odzyskać swoje. Wtedy wszystko się rozjaśniło. Okazało się, że podpisał dwa lata temu Ance pełnomocnictwo notarialne. W tamtym czasie poznał Elwirę zachłysnął się tą kobietą, wszystko inne było nieważne. Ania chodziła za nim i marudziła, że Jadwidze trzeba załatwić jakieś pozwolenia na studia. Poszedł do prawnika, a ten doradził: “Niech żona ma pełnomocnictwo, spokój będzie.” Podpisał. Własnoręcznie pozbawił się wszystkiego. Elwira, dowiedziawszy się, że stracił mieszkanie, przepadła jak kamień w wodę.

No nic, pomyślał, przynajmniej alimenty jej nie zapłacę! Ale ku jego zdziwieniu dostał nie wezwanie na sprawę alimentacyjną, tylko na… zaprzeczenie ojcostwa! Okazało się, że Jadwiga i Szymek nie byli jego dziećmi.

W dniu ślubu Ania widziała go z kelnerką. W tamtej chwili coś się w niej złamało. Jak przez mgłę, sama nie pamiętała, kiedy i jak podjęła decyzję, ale postanowiła się zemścić. Najpierw zdrada za zdradę. Potem zaczęła odkładać każdą złotówkę, którą Jacek przeznaczał na dom żyli skromnie, dzieci jadły u babci. Matka powtarzała: Zemsta cię zniszczy, odbierze dzieciom spokój.

Ale Ania była nieugięta. Dotarła do celu. Zrobiła badania DNA, choć i bez nich wiedziała, kto jest ojcem jej dzieci.

To był cios poniżej pasa. Jacek bardziej przeżył to, że nie jest ojcem, niż utratę mieszkania.

Bójcie się skrzywdzonych kobiet w gniewie są zdolne do wszystkiego.

Rate article
Fajna Tajna
Głupia Anka? Tak mówili o niej wszyscy. Od piętnastu lat była żoną, miała dwoje dzieci: Alicja czter…