Gdzie się wybierasz? – spytała z kuchni

„Wojtku, a ty gdzie?” – Zofia wyjrzała z kuchni, wycierając dłonie w fartuszek i spoglądając zdumiona na męża.

Wojciech Nowak, czterdziestopięcioletni menedżer dużej firmy budowlanej, postanowił działać. Spakował walizkę, gdy żona krzątała się przy śniadaniu. Teraz stał w przedpokoju przestronnego mieszkania na warszawskim Mokotowie.

Zofia zawsze gotowała o poranku, wierząc, że solidne śniadanie to fundament zdrowia i udanego dnia. Gdy dzieci były małe, wstawała przed świtem, by nakarmić gromadkę. Trójka pociech – Janek, Piotrek i Basia – zajmowała jej dni, więc nie pracowała zawodowo. Na szczęście zarobki męża wystarczały, by żyć wygodnie.

Mężczyzna milczał, wpatrując się w kobietę, z którą spędził ćwierć wieku. Musiał być stanowity.

Żona ostatnio przybladła, przytyła, z oczu zniknął dawny błysk przyciągający mężczyzn. Od miesięcy Wojciech miał Karolinę – młodą, bystrą brunetkę poznaną na firmowym integracyjnym w Krakowie. Ona nie bała się ryzyka, on też. Dlatego teraz stał z walizą.

„Dość! Po co mam tkwić z niedającą mi nic kobietą? Dzieci samodzielne – chłopcy pracują po studiach, Basia kończy prawo. A ta?” – myślał. Karolina od miesięcy namawiała: „Rozdzielcie mieszkanie! Niech w jedynce się tłoczy, sama na siebie zarobi!”.

„Wyjeżdżasz? Czemu nie powiedziałeś? Spakowałabym kanapki” – Zofia przechyliła głowę.

„Znowu z twoim jedzeniem! Na każdym rogu są bary! Odkryj wreszcie, że nie żyjemy w PRL-u!” – warknął, drażniąc się własną niepewnością. Dlaczego nie może po prostu wyrzucić: „Odchodzę!”?

„Coś się stało? Jesteś taki spięty” – zapytała łagodnie.

Od dawna wiedziała o romansie. Czekała na ten dzień. Była mądra. Znała go.

„Odchodzę! Mam dość!” – rzucił wreszcie.

„Rozumiem. Do kogo?” – spytała, jakby pytała o pogodę.

„Do kobiety, która nie wylewa łez nad garami! Ma życie!”

„Gratuluję. Zasługujesz na szczęście” – uśmiechnęła się.

„Podzielimy mieszkanie” – dodał, już mniej pewnie.

„Oczywiście. Uregulujemy to prawnie” – skinęła.

„Myślałem, że urządzisz scenę…”

„Po co? Miłość minęła. Nie jesteśmy pierwsi” – wzruszyła ramionami. „Znajdź pracę” – rzucił. „Przecież przestanę łożyć”.

„Praca? Nie potrzebuję” – odparła. „Wyjdę za mąż”.

„Za mąż? W twoim wieku?” – parsknął.

„Dojrzałe kobiety są w cenie. Zwłaszcza te, które gotują i mają własne M3” – uśmiechnęła się, wspominając zaloty z Sympatii.pl.

Wojciech nagle poczuł ukłucie zazdrości. „A co jeśli ona naprawdę…?”

„Nie zatrzymuję cię. Karolina czeka” – dodała, poprawiając makijaż. „Ja też mam randkę”.

„Zostawię walizę… Mam ważne spotkanie!” – wymamrotał, uciekając do biura.

Cały dzień gryzł się myślami. A jeśli Sąd Rejonowy przyzna jej więcej? Jeśli dzieci odwrócą się odeń? Jeśli…

Wieczorem Karolina wydzwaniała: „Kotku, czemu nie przyjechałeś? Musimy wybrać meble! I wpłacić zaliczkę na Bali!”.

„A co… na kolację?” – przerwał.

„Na diecie jesteśmy! Może zamówimy sushi?”

Wojciech odłożył słuchawkę. W domu czekały pierogi i cisza. Żaden inny mężczyzna nie nazwie Zofii swoją. Nigdy.

Rate article
Fajna Tajna
Gdzie się wybierasz? – spytała z kuchni