Gdy byłam dzieckiem, miałam wielkie, jasne marzenie, które nie opuszczało moich myśli. Śniłam o tym, by kiedyś zostać mamą. Teraz, kiedy zaszłam w ciążę, z niecierpliwością wyczekiwałam chwili, w której będę mogła przytulić swoje dziecko. Zaczęły się skurcze i natychmiast trafiłam do szpitala w Warszawie. Urodziłam syna. Moja radość nie miała granic. Pod koniec popołudnia położna przyniosła mi maluszka. Był drobny, miał mały nosek i szare oczka. Zostaliśmy sami. Spojrzałam na niego i zaczęłam owijać w becik zajęło mi to chyba dziesięć minut. Po raz pierwszy w życiu trzymałam dziecko na rękach i obawiałam się, że mogę mu zrobić krzywdę.
Delikatnie poprawiłam rogi pieluszki. Zobaczyłam jego nóżki. Zupełnie inaczej go sobie wyobrażałam. Spał słodko. Pogłaskałam jego stópki, ramionka i mięciutki brzuszek. Zamknęłam oczy, przytuliłam go mocno do piersi i powąchałam. Od razu rozpoznałam ten niepowtarzalny zapach. Zapach mojego syna. Jednak nagle ogarnęło mnie dziwne uczucie, a wewnętrzny spokój gdzieś zniknął. W głowie pojawiły się niepokojące myśli, zaczęłam wątpić. Maluch nie pachniał tak, jak sobie wyobrażałam. Miałam wrażenie, jakbym tuliła cudze dziecko.
Pomyślałam nawet, żeby go odłożyć, wyjść i już nie wracać na salę. Ale jak mogłabym zostawić bezbronne dzieciątko, które potrzebuje mojej opieki i troski? Czekałam przecież dwa lata na tę chwilę, kiedy będę mogła go przytulić.
Oddział wydawał się zimny, nieprzytulny. Zawołałam pielęgniarkę, próbowałam owinąć synka w rożek, lecz nie potrafiłam tego zrobić. Musiałam go nakarmić, ale nie wiedziałam jak. Nie chciał chwycić piersi. Otworzył oczka i spojrzał na mnie, jeszcze nie potrafił skupić wzroku, jednak wydawało mi się, że chce mnie rozpoznać. Gdy delikatnie przycisnęłam jego ciałko do siebie, jego maleńka rączka spoczęła na moim ramieniu. Poczułam jej ciepło i miękkość. W jednej chwili wszystkie wątpliwości zniknęły. Mój syn spał spokojnie w moich ramionach. Spełniło się moje marzenie: zostałam mamą.



