Gdy ich córeczka Nadia przyszła na świat, Andrzej i Ewa byli w siódmym niebie. Jednak wkrótce dziwne zachowanie ich golden retrievera, Baryła, rzuciło cień na ich radość.
Przełom nastąpił, gdy Ewa dowiedziała się, że jest w ciąży Barył najwyraźniej wyczuł to wcześniej. Przez całe dziewięć miesięcy nie odstępował właścicielki na krok, chroniąc ją jak własny cień.
Po narodzinach Nadii życie wydawało się idealne. Ale gdy Ewa musiała wrócić na uniwersytet, opiekę nad dzieckiem przejęła jej przyjaciółka Kinga. Choć wydawała się godna zaufania, Barył od razu okazał nieufność. Warczał, gdy Kinga zbliżała się do dziecka, i blokował jej drogę.
Sytuacja się zaostrzyła, gdy Kinga oskarżyła psa o atak. Zaniepokojeni Andrzej i Ewa sprawdzili nagrania z monitoringu i byli w szoku. Kinga ustawiła ukrytą kamerę i najwyraźniej kontaktowała się z jakimś mężczyzną, który wydawał jej polecenia przez telefon. Tymczasem Barył położył się nad dzieckiem, osłaniając je.
Interweniowała policja. Okazało się, że Kinga należała do międzynarodowej siatki handlarzy dzieci. Dzięki instynktowi Baryła Nadia została uratowana w porę.
Pewnego dnia Ewa zauważyła nieprawidłowości w dokumentach fundacji. I znów zareagował Barył gdy tylko na ekranie pojawiła się podejrzana nazwa firmy, zaczął szczekać alarmowo. Śledztwo ujawniło sieć prania pieniędzy związaną z poprzednią sprawą.
Barył został cichym bohaterem. Międzynarodowa organizacja ochrony zwierząt przyznała mu nagrodę za wyjątkową lojalność i instynkt. W domu rodziny wiszą teraz trzy zdjęcia: jedno z Baryłem w słońcu, rodzinne w ogrodzie oraz oprawiona sentencja: *Prawdziwi aniołowie stróże nie mają skrzydeł, tylko łapy.*
Ewa nadal prowadzi pamiętnik. Na pierwszej stronie widnieje zdanie: *Barył był światłem, gdy błądziliśmy w ciemności.*


