Gdy wrócił z pracy, kota nie było.
Tomasz był zwyczajnym chłopakiem, prowadzącym spokojne życie bez szalonych wybryków. Na swoje dwudzieste piąte urodziny dostał od rodziców mieszkanie w Warszawie. Pomogli mu wtedy zebrać środki na pierwszą wpłatę na kredyt hipoteczny. Od tego czasu żył już samodzielnie. Pracował jako programista i raczej nie szukał towarzystwa. Lubił ciszę i swoje własne tempo.
Aby przełamać codzienną nudę, postanowił zaadoptować kota ze schroniska. Kotka miała na imię Fela, ze względu na nieco koślawe przednie łapki. Z poprzedniego domu chciano ją uśpić, ale kiedy Tomasz zobaczył jej ufne spojrzenie, uznał, że zasługuje na szansę. Fela szybko stała się częścią jego życia, zawsze witała go przy drzwiach, a on nie mógł się doczekać powrotu do domu.
Po pewnym czasie Tomasz zaczął spotykać się z Zuzanną, koleżanką z pracy. Zuzanna była zadziorna i szybko przejęła inicjatywę w ich relacji. Po kilku tygodniach zamieszkała z Tomaszem. Od samego początku nie była przekonana do Feli i nalegała, żeby Tomasz ją oddał. Ten stanowczo odmówił, tłumacząc, że Fela jest dla niego ważna, a bez niej mieszkanie nie byłoby już domem.
Zuzanna jednak nie ustępowała. Wielokrotnie próbowała przekonać Tomasza, by rozstał się z kotką, twierdząc, że nie pasuje do ich wspólnego życia. Argumentowała, że goście krzywo patrzą na Felę i nie podoba im się jej nietypowy wygląd. Tomasz czuł się coraz bardziej rozdarty pomiędzy miłością do Zuzanny a przywiązaniem do kotki.
Co ciekawe, rodzice Tomasza nie byli zachwyceni Zuzanną. Uważali ją za zbyt dominującą i mało uprzejmą. Prosili syna, żeby nie podejmował pochopnych decyzji i postarał się lepiej ją poznać.
Sytuacja osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy rodzice Zuzanny odwiedzili nową parę. Gdy tylko ojciec Zuzanny zobaczył Felę, zaśmiał się głośno i nazwał ją “dziwactwem”. Tomasz od razu stanął w obronie kotki, ale przez cały wieczór Zuzanna, jej ojciec i matka kpiąc z Feli, wymyślali najrozmaitsze sposoby “pozbycia się problemu”. Tomasz czuł się coraz bardziej obco i niezrozumiany we własnym domu.
Nazajutrz, wracając z pracy, Tomasz nie znalazł Feli nigdzie w mieszkaniu. Na pytanie, gdzie jest kotka, Zuzanna odpowiedziała mu, że oddała ją do kliniki weterynaryjnej jej zdaniem tam było dla niej miejsce. Tomasz natychmiast wyszedł z domu i rozpoczął poszukiwania. Jeździł po mieście przez pięć godzin, aż w końcu odnalazł Felę, skuloną w kącie boksu w klinice. Gdy przytulił ją, Fela z cichym mruczeniem wtuliła się w jego ramiona.
Po powrocie do domu Tomasz bez wahania poprosił Zuzannę, by spakowała swoje rzeczy i wyprowadziła się. Nie chciał jej więcej widzieć. Straciła jego zaufanie, a on poczuł do niej niesmak.
Zuzanna bez słowa zaczęła pakować swoje walizki i rankiem opuściła mieszkanie. Miała żal do Tomasza, nie spodziewała się, że kotka okaże się dla niego ważniejsza od niej.
Tomasz i Fela znów żyli spokojnie. Każdego dnia Fela czekała na niego przy drzwiach, a Tomasz wiedział już, że prawdziwe szczęście to bycie w zgodzie z własnym sercem, a lojalność wobec najbliższych jest bezcenna. Często wspominał te doświadczenia i zrozumiał, że czasem warto postawić na szacunek i dobroć, nawet jeśli oznacza to samotność przez chwilę bo dzięki temu można pozostać sobą.



