Gdy Patryk wrócił z pracy, jego ukochany Przystojniak zniknął – historia chłopaka, który musiał wybierać między miłością a przyjaźnią ze swoim wyjątkowym kotem

Gdy wróciłem z pracy, Przystojniaka nie było.

Mam na imię Wojciech. Od zawsze byłem raczej spokojnym człowiekiem, bez nałogów i większych ekstrawagancji. W dniu moich dwudziestych piątych urodzin rodzice sprawili mi prezent, który zmienił moje życie pomogli zebrać środki na wkład własny na mieszkanie w Warszawie. Dzięki wsparciu rodziców mogłem w końcu zamieszkać sam. Pracowałem jako programista i wolałem życie w ciszy, z dala od większych zgiełków oraz imprez. Nie utrzymywałem zbyt wielu kontaktów towarzyskich.

Po kilku miesiącach samotności uznałem, że w moim mieszkaniu brakuje towarzystwa. Postanowiłem więc przygarnąć kota ze schroniska. Trafił do mnie kulejący kociak, którego nikt nie chciał, bo miał zdeformowane przednie łapki. Ci, którzy się nim opiekowali, myśleli nawet o uśpieniu zwierzaka, ale nie mogłem na to pozwolić. Wzięło mnie na litość nad nim i zabrałem go do swego domu. Nadałem mu imię Przystojniak. Szybko się zaprzyjaźniliśmy ja wracałem z pracy prosto do niego, a on czekał na mnie przed drzwiami, mrucząc cicho na mój widok.

Z upływem czasu poznałem w pracy koleżankę Grażynę. Od razu zauważyłem, że jest pewna siebie. Grażyna szybko zdobyła moje zaufanie, a niespełna miesiąc później zamieszkała razem ze mną. Od początku nie przypadł jej do gustu Przystojniak. Nalegała, abym oddał kota, ale stanowczo odmówiłem, tłumacząc, jak bardzo jest dla mnie ważny.

Grażyna nie dawała za wygraną i coraz częściej powtarzała, że kot jest problemem jej zdaniem goście krzywią się na jego widok, a jego łapki są dla nich odpychające. Czułem się rozdarty między Grażyną, którą kochałem, a Przystojniakiem, który był dla mnie jak rodzina.

Moi rodzice nie ukrywali, że nic do Grażyny nie czują. Uważali, że jest niegrzeczna i zarozumiała. Proszono mnie, żebym nie spieszył się z podjęciem poważnych decyzji i lepiej się jej przyjrzał.

Prawdziwy przełom nastąpił podczas wizyty rodziców Grażyny. Ojciec Grażyny, Stanisław, już na wejściu wybuchnął śmiechem na widok Przystojniaka, nazywając go dziwadłem. Stanąłem w obronie kota, ale przez cały wieczór Grażyna i jej ojciec szydzili z kociego wyglądu i wymyślali kolejne sposoby na pozbycie się zwierzaka z domu. Matka Grażyny chichotała razem z nimi bez żadnego skrępowania.

Następnego dnia, gdy wróciłem z pracy, Przystojniak zniknął. Zapytałem Grażynę, co stało się z kotem. Odpowiedziała, że oddała go do lecznicy weterynaryjnej i zostawiła tam.

Rozpocząłem gorączkowe poszukiwania. Przez pięć godzin przeszukiwałem okoliczne kliniki i schroniska, aż w końcu znalazłem Przystojniaka, skulonego w kącie, cicho mruczącego na mój widok. Uczucie ulgi było nie do opisania.

Kiedy wróciliśmy do domu, poprosiłem Grażynę o spakowanie rzeczy i opuszczenie mieszkania. Powiedziałem, że nie chcę jej widzieć i czuję do niej odrazę. Rano Grażyna, obrażona i zraniona, wyszła z walizką, nie wydając ani słowa. Chyba nie przypuszczała, że wybiorę mojego kota.

Od tamtej pory mieszkam sam z Przystojniakiem. Wita mnie szczęśliwy, zawsze na wycieraczce, a ja wiem jedno: nie warto poświęcać tych, którzy są nam naprawdę bliscy, dla kogoś, kto nie potrafi tego zrozumieć.

Rate article
Fajna Tajna
Gdy Patryk wrócił z pracy, jego ukochany Przystojniak zniknął – historia chłopaka, który musiał wybierać między miłością a przyjaźnią ze swoim wyjątkowym kotem