Gala i jej nowe szczęście: miłość po trudnym wyborze – Zabawy dla par

Łucja była kochanką. Nie udało jej się wyjść za mąż. Przez trzydzieści lat krążyła w kręgach singielek, a potem postanowiła w końcu poszukać mężczyzny. Nie wiedziała na początku, że Paweł jest już żonaty, lecz chłopak nie krył tego, gdy tylko zorientował się, że Łucja przywiązała się do niego i zaczęła go kochać.

Żadnego ubolewania nie wypowiadała Pawełowi. Wręcz przeciwnie, ganiła samą siebie za tę relację i za własną słabość. Czuła się niepełna, bo nie znalazła męża na czas, a dni uciekały.

Choć nie była najpiękniejsza, Łucja miała przyjemny wygląd, była lekko zaokrąglona, co dodawało jej pewnej dojrzałości. Związek z Pawłem nie prowadził donikąd. Nie chciała dalej być kochanką, ale nie mogła go zostawić bała się samotności.

Pewnego dnia wpadł w odwiedziny jej kuzyn, Sergiusz, który przyszedł na chwilę do Warszawy w ramach delegacji. Zatrzymał się u siostry na kilka godzin, bo dawno się nie widzieli. Jedli razem w kuchni, rozmawiali jak za dawnych lat o wszystkim, co ich otaczało. Łucja opowiedziała mu o swoim życiu prywatnym, szczerze i z lekką łzinką w oczach.

Wtedy weszła sąsiadka, by pożyczyć Łucji chwilę na ocenę zakupów. Łucja wyszła na dwadzieścia minut. W tym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. Sergiusz poszedł otworzyć, myśląc, że Łucja wróciła, ale drzwi nie były zamknięte… Na progu stał Paweł. Kuzyn od razu zrozumiał, że to kochanek Łucji. Paweł ogarnął się, widząc przy niej potężnego gościa w szortach i koszulce, zajadającego kanapkę z kiełbasą.

A Łucja jest w domu? zapytał niepewnie Paweł.
Łucja jest w łazience wpadł na to Sergiusz.
Przepraszam, panie, kim pan jest? nie mógł zebrać myśli Paweł.
Jestem jej mężem cywilnym. A pan co tu robi? Sergiusz przesunął się bliżej i chwycił Pawła za ramiona. Czy to nie ten żonaty facet, o którym mi Łucja opowiadała? Słuchaj, jak jeszcze raz cię tu zobaczę, zrzucę cię ze schodów, rozumiesz?

Paweł, uwolniony z uścisku, pobiegł w dół. Wkrótce wróciła Łucja. Sergiusz opowiedział jej o wizycie przyjaciela.

Co ty zrobiłeś? Kto cię wzywał? zapłakała Łucja. Nie wróci już nigdy.

Usiadła na kanapie i zakryła twarz dłońmi.

Nie wróci, i dobrze. Przestań już się rozpłakać. Mam dla ciebie propozycję powiedział Sergiusz. W naszej wsi jest wdowiec, który wciąż nie przyjmuje kobiet po śmierci żony. Szuka kogoś, kto go odwiedzi. Po delegacji znów przyjadę, bądź gotowa. Jedziemy razem, poznam cię.

Co? zdziwiła się Łucja. Nie, Sergiuszu, nie mogę. Nie znam tego człowieka. To wstyd! Nie pójdę

Wstyd z wdowcem w łóżku, a nie z wolnym facetem. Niech cię nie wciąga nikt. Pojeżdżamy, bo mój przyjaciel uśmiechnął się, jakby miał urodzinowy tort.

Kilka dni później Łucja i Sergiusz byli już w małej wsi Brzozowej. Żona Sergiusza, Lidia, rozłożła stół przy sadzie obok domku łaźniowego. Na święto przyjechali sąsiedzi, przyjaciele i wdowiec Władysław. Mieszkańcy znali Łucję, ale z Władysławem spotkała się po raz pierwszy.

Po ciepłym spotkaniu Łucja wróciła do miasta. Pomyślała, że Władysław był bardzo cichy i skromny. Chyba troszczy się o swoją żonę. Biedny człowiek, mało takich serc rozważała.

Tydzień później, w weekend, usłyszała pukanie do drzwi. Nie spodziewała się nikogo. Otworzyła i zobaczyła na progu Władysława z torbą w ręku.

Przepraszam, Łucjo, przejeżdżam. Byłem na targu i pomyślałem, że po znajomości przyjdę się przywitać powiedział nieśmiało, przypominając wyuczoną frazę.

Zaprosiła go do środka. Zaskoczenie nie mijało, ale podała mu herbatę, czując, że wizyta nie jest przypadkowa.

Czy już wszystko kupiłeś? zapytała Łucja.
Tak, zakupy w samochodzie. A to dla ciebie wyciągnął z torby mały bukiecik tulipanów i podał jej.

Bukiet rozświetlił jej oczy. Usiadli przy kuchennym stole, rozmawiając o pogodzie i cenach na targu. Kiedy herbata skończyła się, Władysław podziękował i ruszył w stronę drzwi. Powoli zakładał płaszcz i buty, a tuż przed wyjściem odwrócił się do Łucji.

Gdybym odszedł teraz i nie powiedział, nie wybaczyłbym sobie. Łucjo, cały tydzień myślałem tylko o tobie. Szczerze, nie mogłem się doczekać weekendu powiedział, trzymając się za serce. Wziąłem twój adres od Sergiusza

Łucja zarumieniła się i spuszczała wzrok.

Właśnie się znamy tak mało odparła.
To nic. Najważniejsze, że nie jestem ci obcy. Mogę zwrócić się do ciebie na ty? zapytał. Wiem, że nie jestem ideałem. Mam córkę, ma osiem lat, teraz u babci.

Władysław lekko drżał.

Córka to radość, szczęście wymarzyła Łucja. Zawsze chciałam mieć dziecko.

Wzmocniona słowami, Władysław wziął Łucję za ręce, przytulił i pocałował. Po pocałunku spojrzał w jej oczy, w których lśniły łzy.

Czy się mi nie podobam? zapytał niepewnie.
Nie, wręcz przeciwnie. Nie spodziewałam się tego Czułam się dobrze i spokojnie. Nie kradnę nikomu serca

Od tamtej pory spotykali się każdej niedzieli. Po dwóch miesiącach pobrali się i zamieszkali w Brzozowej. Łucja podjęła pracę w przedszkolu. Rok później urodziła córkę. Dorastały dwie dziewczynki, obie kochane i szczęśliwe. Wszyscy mieli po równo miłości i uwagi. Łucja i Władysław starzeją się razem, ich miłość z każdym rokiem dojrzewa niczym dobre wino.

Sergiusz przy wspólnych biesiadach często mrugał do Łucji:

No i co, Łucjo, jakiego męża ci podsunąłem? Coraz piękniejsza! Nie doradzę ci nic złego posłuchaj brata!

Rate article
Fajna Tajna
Gala i jej nowe szczęście: miłość po trudnym wyborze – Zabawy dla par