Egzamin dorosłych
Sylwio, dlaczego nie idziesz z nami świętować zakończenia projektu? zapytał z uśmiechem Michał, puszczając jej oczko.
Bo, mój drogi, mam dzisiaj randkę odparła z lekkim zmieszaniem Sylwia.
To niespodzianka! Michał był wyraźnie zaskoczony. Znał Sylwię od pięciu lat i wiedział, że samotnie wychowuje dziecko, nigdy nie widział, by szukała kogoś. Dziwne. Może jednak o czymś nie wiedział. W takim razie nie będziemy Cię zatrzymywać. Niech Ci się uda powiedział, po czym zwrócił się do reszty zespołu: No to, idziemy?
Tak!
Chodźmy już!
Jasne! odezwały się głosy, po czym ruszyli do pobliskiej kawiarni.
Michał szedł razem z nimi, śmiejąc się, ale w środku poczuł ukłucie zazdrości. Jakie miał do tego prawo? Nigdy nic go ze Sylwią nie łączyło oprócz koleżeństwa i pracy.
“To wszystko jakieś dziwne”, pomyślał Michał.
* * *
Tego dnia wrócił do domu później niż zwykle. Dużo później. Zaraz gdy przekroczył próg, dzieci rzuciły mu się na szyję, krzycząc: Tata wrócił, tata wrócił!. Zaraz potem wyszła na korytarz żona.
Michał, nareszcie! powiedziała i objęła go, całując w policzek.
A my zdążyliśmy pospacerować i zbudować cudowny statek. A Ty tylko w tej pracy i w pracy uśmiechnęła się Kasia.
Przypominam, że zarabiam na życie odburknął Michał. Mam przecież prawo zostać w biurze ile zechcę!
Oczywiście, że masz przyznała cicho Kasia.
I nie rób mi tu przesłuchań powiedział jeszcze posępnie.
Gdyby ktoś wtedy zapytał Michała, dlaczego tak odpowiada i czepia się, nie potrafiłby odpowiedzieć. Nie wiedział sam.
Michał, ktoś cię ugryzł? spytała z uśmiechem żona.
I wtedy zrozumiał, co nim kieruje. Chciał zetrzeć uśmiech z jej twarzy, sprawić, by poczuła się choć trochę tak źle, jak on teraz.
Nie. Po prostu padam z nóg. Podgrzej obiad powiedział już na pozór normalnym tonem, a gdy Kasia ruszyła do kuchni, sam osunął się na ławkę w korytarzu, chwycił za głowę.
“Co ja wyprawiam?”, przestraszył się swoich myśli.
* * *
Kilka dni później puściło. Michał doszedł do wniosku, że to, co wtedy poczuł, to jedynie żal, bo chciał uczcić projekt z każdym członkiem zespołu, a Sylwia odrzuciła zaproszenie.
Teraz zaczęli nowy projekt, a Michał zatracił się w pracy.
* * *
Sylwia, chyba dziś będziesz musiała zostać dłużej powiedział pewnego dnia. Potrzebuję twoich wyliczeń.
Przykro mi, dziś nie mogę, jadę do mamy odpowiedziała, kiwając głową. To dla mnie ważne. Przyjdę wcześniej jutro i wszystko przygotuję.
Dobrze, umowa stoi skinął głową Michał, choć był rozdrażniony. Przecież mają ważny projekt! Co może być ważniejsze?
Mama poważnie chora? dopytywał Michał.
Tak… Sylwia opuściła wzrok.
Rozumiem zgodził się, do chorej matki przecież by ją odprawił.
Jednak potem dowiedział się, że matka Sylwii nie jest chora. Ktoś z działu powiedział, że wymyśliła pretekst, by nie zostać po godzinach.
Co? Czemu do niej nie jedzie? oburzył się Michał.
A czemu nie jedzie? Jedzie! Tylko z nowym facetem rzuciła Ola, zerkając przez okno. Zobacz…
Michał podszedł, zobaczył jak Sylwia wychodzi z biurowca, naprzeciw niej staje mężczyzna. Ujęli się za ręce, wsiedli do samochodu i odjechali.
W tym momencie Michała przeszył nie tyle ukłucie, co fala zazdrości.
“Boże, to prawda! Ona naprawdę kogoś znalazła!”, przemknęło mu przez głowę.
Cóż… próbował mówić obojętnym tonem. Kończymy pracę o szóstej, każdy może wtedy wyjść, jak chce.
Usiadł przy biurku próbując skupić się na zadaniach, ale nie potrafił.
* * *
Czas mijał. Michał zaczynał szaleć wewnętrznie. Nie wiedział, co się z nim dzieje.
Na początku to było zwykłe zdenerwowanie za każdym razem, gdy Sylwia pisała w czacie lub coś mówiła, jego serce biło szybciej. Tak samo jak wtedy, gdy poznawał Kasię.
“Czy ja się zakochałem?”, pomyślał Michał z przerażeniem i śmiechem naraz. Starał się to ignorować. Przecież ma już czterdziestkę, własny dom, rodzinę. Kochał żonę. Teraz już właściwie nie już tylko ją szanował, ufał, był wdzięczny. Ale miłość ta szalona, piękna, oszałamiająca dawno przeszła. Z pewnością u każdego z czasem wygasa…
Niepokój jednak narastał. Zauważył, że gdy Sylwia wchodzi do pokoju, prostuje się, jakby chciał zwrócić na siebie jej uwagę. Coraz częściej zagajał rozmowę, dopytywał o jej opinię. Po rozmowie cały dialog godzinami odtwarzał w pamięci, szukając ukrytego sensu.
W końcu przyszła myśl: “A co, gdybym poznał ją wcześniej, zanim były dzieci?”. Zatrzymał się w niej jak wmurowany.
Bo wiedział już poszedłby za nią. Nie od razu, ale krok po kroku znalazłby pretekst, powód, wytłumaczenie. Odszedłby z domu, porzuciłby dotychczasowe życie tylko po to, by być z nią.
Ogarnęło go ogromne poczucie winy. Uderzyło jak fala i zmiotło całą dotychczasową pewność.
Zerknął na zdjęcie rodziny na biurku. Kasia, dzieci, wakacje nad Bałtykiem. Wszyscy się uśmiechają, on też. Wszystko jak należy. A jednak czuł, że żyje nie swoim życiem.
Nie mógł tego pojąć. Dlaczego teraz? Dlaczego Sylwia? Pracowali razem tyle lat i do tej pory nie czuł nic szczególnego. Dlaczego więc dziś nie może o niej zapomnieć?
Świat, w który wierzył od lat, rozpadał się pod nim. Nie chciał nikogo zranić. Nie chciał niszczyć rodziny. Ale uczucia nie potrafił zabić.
* * *
Obudził się wcześnie. W pokoju panowała ciemność, tylko przez szparę w zasłonach sączyło się blade światło.
Leżał, patrząc w sufit. Sylwia zajmowała każdą jego myśl. Nawet teraz, w rodzinnym cieple, czuł jej obecność jakby utkwiła w nim drzazga.
Przypomniał sobie wczorajszy dzień. Znowu wyszła wcześniej z tym chłopakiem, i znowu, jak odchodziła, czuł, że coś w nim pęka.
“Tracę siebie”, pomyślał. “Jeśli teraz się nie zatrzymam, stracę wszystko. Nie od razu, ale stopniowo. Stanę się zimny. Zły. Obcy dla dzieci. Obcy dla Kasi. Obcy dla siebie. Z znienawidzę tego kogoś, kim się stanę. I będzie za późno”.
Wstał, ubrał się, poszedł do kuchni. Zrobił sobie kawę, stanął przy oknie i patrzył na pustą ulicę. I wtedy podjął decyzję.
* * *
Co? Przechodzisz do innego działu? pod biurkiem Michała zebrał się tłumek, nawet Sylwia przyszła.
Tak wyszło. Jest konflikt w innym dziale, mam im pomóc go rozwiązać odpowiedział spokojnie.
To tylko na chwilę, prawda?
Oczywiście skinął głową, choć wiedział, że tymczasowość bywa najtrwalsza.
Chciał rzucić pracę zupełnie, ale uznał, że to niedorzeczne. W tej firmie miał dobrą opinię i solidną pensję, a i perspektywy też.
Poprosił więc o przeniesienie. Chociażby na kilka miesięcy aby złamać ten krąg, w którym każde spojrzenie, każde słowo Sylwii ścina mu oddech.
Nie chciał zostać tragicznym bohaterem, który dla emocji traci wszystko. Nie chciał powtarzać wymówki: Jestem tylko człowiekiem. Wiedział, że to przejdzie. Będzie bolało, ale przeminie.
Wieczorem powiedział Kasi:
Chcę spędzać z Tobą i dziećmi więcej czasu. Mam dość siedzenia do nocy w pracy.
Popatrzyła na niego zaskoczona.
Naprawdę?
Tak. Wydaje mi się, że za dużo tracę. Dzieci. Ciebie.
Nie odpowiedziała, tylko lekko się uśmiechnęła. Ten uśmiech był tak znajomy, że poczuł ścisk w sercu.
Zaczął chodzić z dziećmi do parku, odbierać je ze szkoły, brać udział w ich przedstawieniach, które dawniej były dla niego przykrym obowiązkiem. Z Kasią rozmawiał nie tylko o obiadach czy zakupach, ale i o sobie, o tym, co czuje i myśli. Pytał też, co u niej.
Czasem łapał się na myśli: “Dlaczego wcześniej mnie to nie interesowało? Dlaczego traktowałem to jak przykrość, a nie jak szansę żeby poznać osobę, z którą żyję?”.
Myśli o Sylwii nie zniknęły całkowicie, ale wracały coraz rzadziej. Gdy widział ją na korytarzu, czuł tylko lekki żal, nie ból. Przypomnienie: oto kobieta, z którą mógł być, ale wybrał rodzinę. I był z tego wyboru dumny.
* * *
Michał! Michał! usłyszał nagle, kupując zabawkę w galerii handlowej. Odwrócił się. Sylwia.
Michał! Gdzie się zapodziałeś? Cały zespół czekał, aż wrócisz. Cały rok już minął!
Michał uśmiechnął się, poczuł radość jej widząc, ale nie zabolało go to wcale.
Cześć, Sylwia, bardzo się cieszę, że Cię widzę!
Jak tam? spytała.
Dobrze. Właściwie to świetnie powiedział i odczuł, że to prawda.
Dlaczego nie wróciłeś do nas? Byłeś najlepszym szefem.
Chciałem zmian odparł krótko. A u Ciebie?
Ja? uśmiechnęła się promiennie. Wyszłam za mąż. Jest dobrym człowiekiem. Prawdziwym. Moja córka go zaakceptowała.
Michał kiwnął głową. Czuł jedynie delikatne zdziwienie jakby spotkał przyjaciela, który wrócił po latach zupełnie zmieniony.
Cieszę się powiedział szczerze.
Chwilę pogadali o dawnych znajomych, firmie. Żadne z nich nie zaproponowało kawy. Oboje wiedzieli, że to koniec. Albo początek czegoś nowego już poza sobą.
Pożegnali się, Michał poszedł dalej, kupił prezent, wyszedł na parking i dopiero wtedy poczuł: już nic do niej nie czuje. Żadnego bólu, niepokoju, tęsknoty.
Spojrzał w przyszłość. Na światła, ludzi na przejściu, dzieci prowadzone przez rodziców za rękę. Pierwszy raz od dawna poczuł, że jest dokładnie tam, gdzie powinien być.
Nie w bajce. W swoim życiu zwyczajnym, trudnym, ale własnym.
* * *
Sylwia i Kasia stanęły obok siebie przy bieżniach. Od dawna ćwiczyły w jednym klubie, często się widywały.
Jak poszła wam rozmowa? spytała Kasia.
Sylwia wzruszyła ramionami.
W zasadzie… po prostu życzył mi szczęścia. Więc wygrałaś powiedziała. Twój mąż to wspaniały człowiek.
Wiem o tym. Zawsze wiedziałam odpowiedziała Kasia i puściła jej oczko.



