Dziewczyny, wybaczcie mi” — mówiła. — Narobiłam takiego skandalu! Oskarżyłam was!

**Dzisiaj w moim dzienniku**

Dziewczyny, wybaczcie mi powiedziała ze łzami w oczach. Narobiłam takiego rabanu! Oskarżyłam was bez powodu!

Gdzie mój koc?! Gdzie on?! głos Haliny Zawadzkiej rozlegał się po całym mieszkaniu, sprawiając, że stare tapety w przedpokoju zdawały się drżeć. Krystyna! Krystyna Nowak! Natychmiast oddaj mój koc!

Jaki znowu twój koc, Halino? z kuchni wyjrzała sąsiadka, wycierając mokre ręce o fartuch. Oszalałaś? O czym mówisz?

Nie udawaj niewiniątka! Mój wełniany koc, ten sam, który zostawiła mi moja śp. matka! Wiem, że go wzięłaś!

Krystyna ciężko westchnęła i wyszła do korytarza, gdzie już zebrali się pozostali lokatorzy. Starszy pan Jan Kowalski wyglądał ze swojego pokoju w kapciach, a młoda Ania z niemowlęciem na rękach zastygła w drzwiach, kołysząc dziecko.

Halino, uspokój się! próbował ułagodzić ją emeryt. Jaki hałas robisz! Dziecko już płacze!

A mnie to wszystko jedno! wrzasnęła Halina, wymachując rękami. Mój koc został skradziony! Jedyna pamiątka po mamie!

Daj już spokój! nie wytrzymała Krystyna. Co za histeria? Jakiego koca? Nigdy go nie widziałam!

Kłamiesz! Wczoraj wieczorem go prałam, powiesiłam w łazience. A dziś rano zniknął! Kto inny mógł go wziąć, jeśli nie ty?

Ania cicho wśliznęła się do swojego pokoju, nie chcąc uczestniczyć w awanturze. Dziecko rzeczywiście zaczęło popłakiwać od podniesionych głosów. Pan Jan pokiwał głową i również się wycofał.

Halino Krystyna wzięła głęboki oddech rozumiem, że jesteś zdenerwowana. Ale oskarżać mnie o kradzież… To już za dużo!

A kto inny? Halina założyła ręce na biodra. Pan Jan? W jego wieku koc mu niepotrzebny! Ania? Ma własnych rzeczy pod dostatkiem! Zostajesz tylko ty!

A idźże już ze swoimi zarzutami! Krystyna machnęła ręką. Najpierw cukier ci ginie, potem mleko, teraz koc! Może sama go gdzieś schowałaś?

Jak śmiesz! Halina poczerwieniała. Ja? Kraść własny koc?

A skąd mam wiedzieć! Krystyna wzruszyła ramionami. Może zapomniałaś, gdzie go położyłaś. Wiek już nie ten.

Nie waż się mówić o mojej pamięci! Halina uderzyła pięścią w ścianę. Pamięć mam doskonałą! I doskonale pamiętam, że wisiał w łazience!

Krystyna opadła na krzesło w korytarzu. Życie z Haliną stawało się coraz trudniejsze. Kiedyś była tylko marudną sąsiadką, teraz zamieniła się w domowego tyrana.

Halino powiedziała cicho opisz ten koc. Jaki był?

Wełniany głos Haliny nieco zmiękł. Szary w kratę, z frędzlami. Mama go jeszcze przed wojną zrobiła.

Kiedy ostatnio go widziałaś?

Wczoraj prałam. Delikatnie, ręcznie. Powiesiłam w łazience. Rano poszła

Rate article
Fajna Tajna
Dziewczyny, wybaczcie mi” — mówiła. — Narobiłam takiego skandalu! Oskarżyłam was!