Dziewczyno, co tu robisz? Jakie dziecko trzymasz na rękach?

Nigdy nie rozpieszczałam mojego syna. Uczył się dobrze, pomagał mi, był grzeczny i wzorowy. Gdy Bartek powiedział, że wyjeżdża do pracy, ogarnął mnie niepokój. Nie chciałam zostać sama.

A co z Jagodą? zapytałam o jego dziewczynę.
Rozstaliśmy się.

Byłam zaskoczona, bo myślałam, że niedługo będzie ślub. Pasowali do siebie. Oczywiście było mi przykro, że to się skończyło, ale nigdy nie wtrącałam się w ich sprawy.

Mój syn wyjechał. Utrzymywaliśmy jednak kontakt. Znalazł sobie pracę, przyjaciół, a wkrótce i nową miłość. Nie pozostawało mi nic innego, jak tylko czekać aż poznam tę “miłość”. Bartek jednak nie spieszył się z przedstawieniem jej. Kupiłam sobie kota, którego zaczęłam pielęgnować i rozpieszczać.

Pewnego dnia, wracając z pracy na szarym, mokrym chodniku usłyszałam delikatny szept:
Dobry wieczór!

Podniosłam wzrok i w ciemności rozpoznałam sylwetkę Jagody. Na rękach trzymała niemowlę Dziewczyno, co tu robisz? Czyje to dziecko?
Możesz mnie ocenić, ale to Twoja wnuczka. Bałam się powiedzieć Bartkowi o ciąży, rozstaliśmy się w kłótni. Wróciłam do mamy, tam urodziłam. Mama umarła miesiąc temu, nikogo więcej nie mam. Przyszłam do ciebie…
Jakie masz plany, Jagoda?
Chyba będę musiała oddać małą do domu dziecka. Nie mam gdzie mieszkać. Przyniosłam Ci ją… Jeśli coś mi się stanie, możesz odwiedzać wnuczkę…
Nie wygłupiaj się, wychowamy ją razem. Chodź, idziemy do mnie.

Wzięłam Jagodę i jej córkę do siebie. Mała była podobna do Bartka jak dwie krople wody, nie miałam wątpliwości. Jagoda pomagała mi w domu, ja zarabiałam jakoś żyłyśmy. I wtedy nadszedł telefon od Bartka, że wkrótce przyjedzie. Nie powiedział, czy przywiezie kogoś ze sobą.

Gdy Bartek wszedł do mieszkania, właśnie karmiłam małą.
A z kim tu mamy do czynienia? zagadnął patrząc na dziewczynkę.
Synu, to Twoja córka.
No proszę. A ja też nie jestem sam powiedział Bartek, wnosząc do przedpokoju kołyskę.
Kto to?
Mój syn. Jego mama zmarła przy porodzie, nie mogłem go zostawić.

Jagoda wyszła na korytarz, długo patrzyła Bartkowi w oczy. Rozmawiali samotnie do późnego wieczora nie wtrącałam się. Ale najważniejsze, że rok później wzięli ślub, a dwoje dzieci dorastało w pełnej rodzinie.

Teraz mój syn buduje duży dom, żeby wyprowadzić się z ciasnego mieszkania. Szepnę ci do ucha sekret wkrótce doczekam się trzeciego wnuka. Jakie to szczęście!

Rate article
Fajna Tajna
Dziewczyno, co tu robisz? Jakie dziecko trzymasz na rękach?