Moja teściowa odeszła kilka lat temu. Po jej pogrzebie obiecałam sobie, że będę trzymać się zasady wobec zmarłych albo dobrze, albo wcale.
Przyrzekłam jeszcze jedno niezależnie jaka synowa zawita kiedyś do mojego domu, nigdy nie stanę się taka jak ona.
Jednak życie szykuje dla nas własne scenariusze i zamierzenia to jedno, a codzienność drugie.
Mój jedyny syn, Jacek, skończył właśnie 25 lat i na początku lata przyprowadził do domu dziewczynę.
Wierna swojej decyzji, że nie będę się mieszać, przyjęłam ją ciepło, choć początkowo z pewną rezerwą.
Powtarzałam sobie, że nie spojrzę na nią z góry, nie będę doszukiwać się wad, nie zacznę udzielać rad wszystko to robiła moja nieboszczka teściowa i doprowadziła tym do naszej wzajemnej niechęci.
Nie chcę odstraszyć ani Jacka, ani jego dziewczyny. Szczerze mówiąc, nawet cieszy mnie, gdy mogę im zrobić kawę, przygotować śniadanie tak, jak lubią bo dobrze już wiem, kto co preferuje. W soboty i niedziele pozwalam sobie na takie drobne rozpieszczanie, w tygodniu nie mam na to ani czasu, ani sił.
W takie dni staram się po prostu zniknąć zabieram męża nad jezioro, odwiedzam koleżanki, idę do mamy zrobić przetwory albo ogórki kiszone, więc mają dom dla siebie.
Ostatnio wydarzyło się jednak coś niby zabawnego, ale w gruncie rzeczy bardzo mnie poruszyło i postanowiłam to opisać. Pewnego wieczoru moja przyszła synowa pokazała mi nową bluzkę, którą kupiła wracając z pracy do domu, wstępując do jednego z butików.
Bluzka była niedroga, a cena jeszcze niższa przez brak guzika.
Przymierzyła ją wyglądała naprawdę przeuroczo, pasowała idealnie. Następnego dnia, w piątek, wybrałyśmy się razem w gości i zapytałam, czy założy swoją nową bluzkę Okazało się, że nie, bo nie umiała przyszyć guzika.
O matko!, wyrwało mi się. Byłam naprawdę zaskoczona, bo jak to możliwe, że dwudziestodwuletnia dziewczyna nie ma igły, nitki i nie potrafi przyszyć guzika?
I tak myślę a jak będzie kiedyś? Jak poradzi sobie z domem, rodziną, podejmowaniem poważnych decyzji, skoro nie potrafi poradzić sobie z guzikiem?
I nadal nie wiem, co robić przyszyć jej ten guzik bez zbędnych pytań, pokazać jak to się robi, czy zostawić sprawę jeśli będzie chciała, sama znajdzie sposób, a jeśli nie, niech bluzka czeka bez guzika w szafie.
Jednego jestem pewna nie chcę być złą teściową. Nawidok tamtej, mojej, mam dosyć.



