Mama mojego męża odeszła kilka lat temu. Po pogrzebie przysięgłam sobie dwie rzeczy: po pierwsze o zmarłych mówi się dobrze albo wcale. Po drugie żadna synowa, która kiedyś trafi pod mój dach, nie będzie przeżywać tego, co ja od niej otrzymałam.
W życiu jednak jest różnie, a postanowienia mają swoją wartość tylko do pewnego momentu.
Mój jedyny syn, Adam, skończył właśnie 25 lat i na początku lata przyprowadził do domu dziewczynę. Byłam wierna swojej decyzji, żeby się nie wtrącać i przyjęłam ją do naszego mieszkania z otwartym sercem, choć jednocześnie z pewną rezerwą.
Powtarzałam sobie, że nie będę patrzeć na nią z pode łba, nie będę jej wytykać wad ani udzielać pouczeń. Wszystko to robiła kiedyś moja teściowa i potrafiłyśmy się znienawidzić do granic możliwości.
Nie mam w sobie ani ochoty, ani siły, by odpychać Adama czy jego wybrankę. Co więcej, sprawia mi przyjemność, kiedy rano robię im kawę, wiem, kto lubi jakie śniadanie. W weekendy lubię ich rozpieszczać w tygodniu jednak nie mam do tego głowy, za dużo pracy.
Wtedy znikam na cały dzień razem z mężem nad jezioro, czasem do przyjaciółki, a czasem do mamy kisić ogórki i robić konfitury po prostu ich zostawiam samych.
Niedawno jednak wydarzyło się coś, co z jednej strony rozbawiło mnie, a z drugiej zatrzymało na dłużej w zamyśleniu, dlatego postanowiłam to opisać. Pewnego wieczoru, wybranka Adama pokazała mi nową bluzkę, którą kupiła wracając z pracy. Bluzka wcale nie była droga, a jeszcze zaoszczędziła, bo brakowało w niej jednego guzika.
Założyła tę bluzkę, przekręciła się przed lustrem wyglądała w niej naprawdę ładnie. Następnego dnia, w piątek, wybierałyśmy się razem do znajomych i zapytałam, czy nie chce założyć tej nowej bluzki. Okazało się, że jej nie założy, bo nie potrafi przyszyć guzika.
Aż powiedziałam “no coś ty”, bo naprawdę nie mogłam uwierzyć, że 22-letnia dziewczyna nie ma w domu igły, nitki i guzika. I oczywiście zaczęło mi się myśleć a co będzie jutro, kochana? Jak ona poradzi sobie z domem, rodziną, podejmowaniem ważnych decyzji?
I teraz nie wiem, co powinnam zrobić czy po prostu przyszyć ten guzik dla niej i nie roztrząsać sprawy, czy pokazać jej jak się to robi, czy zostawić sprawę samej sobie chce nosić bluzkę, to sobie przyszyje, a jak nie niech leży w szafie bez guzika.
Jedno wiem na pewno nie chcę być złą teściową, widziałam to z bliska i nie cierpię takiego podejścia.



