Dzień dobry, jestem kochanką pani męża. Odstawiłam na bok przeglądany właśnie projekt magazynu i s…

Dzień dobry, jestem kochanką pani męża.

Odłożyłam na bok katalog mody z najnowszymi trendami i spojrzałam uważnie na atrakcyjną blondynkę, która stanęła w progu mojego biura. Uśmiechnęła się z poczuciem triumfu i rzuciła przez ramię:
Mam dla pani przykrą wiadomość jestem w ciąży. Oczywiście z pani mężem.

Z zupełnym spokojem zapytałam:
Ma pani zaświadczenie? na co ona z satysfakcją wyciągnęła z drogiej, skórzanej torebki biały kartonik z niebieską pieczęcią. Widać było, że doskonale przygotowała się do tej rozmowy.

Starannie przeczytałam dokument. Był prawdziwy, co zresztą w tej sytuacji nie było dla mnie zaskoczeniem nie wypada przychodzić do żony kochanka z amatorską podrobioną papierologią.

W porządku kiwnęłam głową. Wygląda na to, że rzeczywiście jest pani w ciąży. Zostało nam tylko zrobić test na ojcostwo, potwierdzić, że to na pewno dziecko mojego męża i wszystko będzie jasne.

Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam, jak jej pewność siebie zaczyna się chwiać. Niepewnie zapytała:
Wszystko będzie w porządku, to znaczy…?

Chętnie wyjaśniłam:
Mój mąż będzie pani płacił alimenty, ja znajdę pani dobrego lekarza i zarezerwuję miejsce w porządnej warszawskiej klinice. Może pani spokojnie urodzić, nie martwiąc się o swoje i dziecka zdrowie.

Blondynka wyraźnie się zdenerwowała:
Czy pani mnie słyszy? To będzie jego dziecko, ono potrzebuje ojca!

Westchnęłam z pobłażaniem:
Nasza trójka dzieci także potrzebuje ojca i, dzięki Bogu, go mają. Proszę się nie martwić, mój mąż na pewno będzie odwiedzał wasze dziecko, a nawet odprowadzi je kiedyś do szkoły. Może pani nawet czasem podrzucić swoje dziecko do nas mamy świetne nianie. Zresztą, ja też uwielbiam dzieci. Zyska pani trochę wolnego czasu i będzie mogła poukładać sobie życie na nowo. Uwierzy pani z dzieckiem to nie jest łatwe.

Blondynka zerwała się, niemal gniotąc swoją torebkę, a na jej ładnej twarzy pojawił się nerwowy grymas.
Czy pani naprawdę nic nie rozumie? Spałam z pani mężem. Czekam z nim na dziecko. On pani już nie kocha, kocha mnie!

Poczułam smutek. Żal mi się zrobiło tej młodej dziewczyny. Ale życie zwykle bardzo szybko weryfikuje romantyczne rojenia zwłaszcza u tych, które liczą na gotowego, majętnego mężczyznę za darmo.

Kochana, jest pani czwarta z taką wiadomością. Pierwsza nawet nie miała zaświadczenia, druga i trzecia miały podrobione. A jedna naprawdę była w ciąży, ale test na ojcostwo przyniósł zupełnie inny wynik. Nigdy nikomu nie odmówiliśmy pomocy, ale świadomego oszustwa nie toleruję nawet ja, chociaż mam do tego więcej cierpliwości niż mój mąż…

Blondynka wyglądała na coraz bardziej zagubioną, a ja kontynuowałam spokojnym tonem:
Co do tego, że mój mąż z panią sypia zapewniam, sypia także ze mną i z paroma innymi kandydatkami. Przecież nie zabronię swojemu ukochanemu mężczyźnie małych słabości. Mnie ani dzieciom to w żadnym stopniu nie przeszkadza Proszę, zostawi pani numer telefonu jutro umówię panią na test na ojcostwo i ktoś się skontaktuje.

Dziewczyna nie wytrzymała, wybiegła z biura. Zapaliłam papierosa.

Czekałam już od miesięcy na tę rozmowę, bo wiedziałam o nowej fascynacji mojego męża. Utrzymałam zimną krew, jak i za każdym razem wcześniej, chociaż za każdym razem to bolało. O wiele łatwiej byłoby zrobić awanturę, wykrzyczeć się, a potem pozwolić mojemu bogatemu, wpływowemu mężowi odejść do kolejnej kobiety.

Kiedyś sam tak zrobił, odchodząc od swojej żony do mnie, po mojej wizycie i wiadomości o ciąży. Jego poprzednia żona zrobiła scenę, a on nigdy nie miał cierpliwości do łez i awantur. Ożenił się ze mną zwłaszcza, że naprawdę byłam w ciąży. Przypieczętowałam ten związek rodząc mu jeszcze dwoje dzieci.

W głębi duszy wiem, że mężczyzna, który zostawia kobietę dla innej, później jej także nie będzie wierny. Może pojawią się kolejne chętne kandydatki na jego wybrankę. Ale ja nie popełnię błędu jego pierwszej żony i nie dam nowym rywalkom żadnej szansy.

Wytrzymam.
Dam sobie radę.

Rate article
Fajna Tajna
Dzień dobry, jestem kochanką pani męża. Odstawiłam na bok przeglądany właśnie projekt magazynu i s…