Jaka to wnuczka, panie Wacławie Dąbrowski, czarne oczy, białe zęby.
Czyż nie twoja? zapytał sąsiad.
Oczywiście, że moja, panie! Tylko raz w pokoleniu przychodzi taka dziewczyna, a od tamtej pory minęło już tyle lat to córka mojego syna Arkadiusza, a ja będę już jej pradziadkiem.
Lecz panie, wszyscy w waszej rodzinie mają białe włosy Znam wszystkich Ewseevów, byli pracownikami mojego dziadka wasi przodkowie służyli wiernie i prawdziwie.
Byliśmy, mój panie, ale skąd wzięliśmy się tacy? Służyliśmy panom od pokoleń: mój pradziadek był zamieszczony, mój ojciec i ja tak samo.
Synowie poszli do miasta. Władysław został woźnym przy bogatej pani, której dom pełen był dzieci i wnucząt. Szymon pracuje w sklepie jako zamiennik, planuje otworzyć własny warsztat. Arkadiusz, dziadek Anny, awansował w wojsku, otrzymał od księcia wiele odznaczeń i wsparcia. Żyje dostatnio, prowadzi własne gospodarstwo. Jego syn poślubił piękną dziewczynę, z którą miał Anię, radość całej rodziny.
W naszym rodu rzadko rodzą się dziewczęta, panie, przeważają synowie, a gdy przychodzi dziewczynka, zawsze jest wyjątkowa, jak Ania.
Stary Eustachy rozwijał siatki, a obok niego kręciła się czarnooka dziewczynka o smukłych palcach i niezwykłej urodzie nie była już dzieckiem, lecz zjawą. Obok stał młody pan, Sergiusz Siergiejewicz, nie mogąc oderwać wzroku od Ani.
Aniu, wyjdziesz za mnie?
Jestem jeszcze mała, panie
Pewnie, kiedy dorośniesz, przyjdziesz?
Zanim dorosnę, pan będzie już stary. Kogo mam wybrać? Idę po młodszego.
A po kogo? Już kogoś znalazłaś?
Nie, jeszcze nie, babcia Bogna mówi, że poznam go, kiedy przyjdzie
Patrzyła poważnie, jakby już dorosła.
Pani Bogna? Wacławie, nie rozumiem, kim jest ta Bogna? Czyżby żona Arkadiusza z naszej wsi?
O nie, panie nie słuchajcie jej, gada bez sensu, to jeszcze dziecko
Panie, mogę pobawić się z Walkiem? nagle dziewczynka zamieniła się w małego chłopca i pobiegła wzdłuż drogi przy rzece, wyprzedzając pana z psem, który miał na imię Walek.
Skąd zna imię psa? spytał Wacław.
Nie wiem, może pan je zgubił, albo ktoś mi powiedział odpowiedziała.
Dzisiaj go dopiero przywiozłem wyjaśnił.
Panie, nie wymyślajcie rzeczy, które nie istnieją odparła dziewczynka, a wtem jej śmiech rozbrzmiał po brzegu rzeki, a przy niej biegał uszaty spaniel.
To opowieść tak głęboko wniknęła w serce Sergiusza, który, podobnie jak wielu młodych ludzi, fascynował się mistycyzmem, pisał wiersze i był osobą interesującą.
Jesienią spotkali się ponownie. Ania szła z dziadkiem po grzyby, a Sergiusz wędrował z Walkiem. Pan wędrując recytował swoje wiersze, a Walek, który kiedyś biegł u jego stóp, nagle przyspieszył, przyciskając uszy.
Walek, Waleczku usłyszał cichy głos dziecka.
Przeszedł ścieżką, zobaczył psa leżącego na plecach, poruszającego nogami, a przed nim stała zgarbiona dziewczynka.
Dzień dobry, Aniu.
Dzień dobry, panie Sergiuszu
Samotna?
Dlaczego miałaby? Dziadek zbiera grzyby.
Poszli razem w stronę domu dziadka.
Aniu, nie zmieniłaś zdania? Może zgodzisz się wyjść za mnie?
Nie, panie, inną drogę mam. Na obczyźnie będziesz żył, tam znajdziesz swój los, a ja będę tęsknić za ojczyzną.
Czyżbyś mnie zostawiła?
Kiedy dorosnę, spotkamy się znów, ale nasz rozjazd będzie ciężki, jak pożegnanie.
Ach, jakże szczerze mówisz, Aniu.
To nie ja, to babcia Bogna mówi
Kto to jest ta Bogna?
Szwank. Moja babcia opowiadała, więc uciekam i bawię się z Walkiem.
Panie Wacławie, nie powiedziałeś mi legendy rodzinnej, skąd tak rodzą się dziewczęta jak Ania?
Ach, to dawno, w czasach, gdy w pobliżu przybył obóz Cyganów, śpiewali, tańczyli i grali. Mój pan lubił Cyganów, był bogaty i przyjmował ich w swój dwór, sam nawet do obozu jeździł.
Podobała mu się jedna Cyganeczka, piękna niczym kwiat, o oczach pełnych figlarstwa, wargach krwistoczerwonych, zębami jak perły i długimi włosami pod jaskrawą chustą. Gdy tańczyła, wirowały wokół niej wiry, a gdy śpiewała, ludzie łzy w oczy mieli.
Nazwali ją Szuwankiem, czarownicą, choć była tylko Cyganką. Bogna od urodzenia była taka.
Pan zakochał się w dziewczynce, podszedł do jej ojca i poprosił: Oddaj mi ją, albo sprzedaj.
Jak mam ją oddać czy sprzedać? zapytał starszy Zurał Cyganie są wolnym ludem, nie mogę jej zamknąć w klatce.
Śmiała się Bogna dzwoniącym głosem:
Panie, nie jestem twoją wnuczką! Co możesz mi proponować?
Pan, szalejąc, położył się na kolana, chwycił jej sukienkę i chciał pocałować. Rzucał pieniądze w lewo i w prawo, chcąc ją zachwycić.
Chodź ze mną, przedstawię cię cesarzowej, wprowadzę do dworu.
Po co mi to? odparła ja sama czuję się królową stepów, nie potrzebuję pałacu, sukni ani wozu.
Nie potrzebujesz tego? upierał się pan. A ja cię zamknę w złotej klatce.
Bogna odparła:
Ty jesteś dla mnie najcenniejszy, odchodź
Pan nie posłuchał. Cyganie, widząc, że pan stracił rozum, jednej nocy zniknęli z obozu, a on szukał ich z żandarmami, oskarżając ich o kradzież koni. Krzyki i wrzaski rozbrzmiewały nad obozem, a pan, z szalejącymi oczami, chciał wymienić ludzi na Bognę.
Wtedy wyszła dziewczyna, kazała wypuścić Cyganów, samą iść pieszo, nie podchodzić do niej. Poszła, a za nią pan z żandarmami, a ona śpiewała piosenkę. Stare opowieści mówią, że za nią leciały ptaki, a Bogna spojrzała na pana i mrugnąła.
Widzisz, panie rzekła nie słuchałeś ostrzeżeń, stracisz najcenniejsze.
Pan zwariował w miłości.
Zaczęły się balety, pieniądze leciały, przybywało gości, poeci pisać zaczęli wiersze poświęcone Bognie.
Kiedy zostaniesz żoną? pytał pan.
Jeszcze nie czas, odpowiedziała mało mnie rozbawiłaś.
Bogna rozdała bogatym chłopom podarunki, tryskała pieniędzmi. Nawet cesarzowa przychodziła, lecz pan ją wypędzał.
Pewnego dnia przyjechał jego nieślubny syn, Władek, by wskazać ojcu właściwą drogę.
Czas mój nadszedł rzekła Bogna.
Dwie tygodnie później dziewczyna odjechała w stepy, a Władek poszedł za nią.
Bogna poczekała swego męża, a on błagał:
Nie odchodź!
Nie, panie, ostrzegałam cię, zabiorę najcenniejsze, co masz odpowiedziała.
Synsyn, daj go, to jedyne, co mi pozostało.
Nie wzywam cię, panie, idę swoją drogą, samo przez miłość odparła.
Odszli w noc, w ciemność, gdzie płonęły ogniska Cyganów i stały chaty z dziećmi.
Co z panem Wacławem? zapytał Sergiusz. Jego pradziadek przyjął mojego pradziadka, uczynił zamiennikiem, pomógł podnieść dzieci.
Co stało się z Bogną? dopytał Sergiusz. Dlaczego wrócił tylko Władek?
Nikt nie wie. Mówi się, że umarła a może znalazła innego Cygana
To nie prawda przerwała Ania jej mąż kochał ją mocno, przywiązany był do niej, więc nie mogła odejść.
Stary milczał, nie czytał już prawnusiowi.
Rzadko w pokoleniu rodzi się dziewczynka o sile Bogny, ale Ania została obdarzona tym darem.
Kilka lat zaginęło Sergiusz z Anią, ale odnaleziono dokumenty ziemskie, które należały niegdyś do Jana Erazma. Starsi umarli, a Sergiusz wpadł w nowe idee.
W kraju nadeszły zmiany, nie tak, jak planował. Zatrzymano go i towarzyszy w byłym dworze jego ojca, trzymano ich, aż rozkazał wyższy przełożony.
W nocy usłyszał delikatny głos dziewczyny przy oknie, piękny jak księżyc.
Sergiuszu szepnęła chodźmy, mamy pół godziny, potem strażnicy się obudzą.
Wraz z towarzyszami podążył za nią, a ona poprowadziła ich do jaskiń, o których nigdy nie słyszał.
Mój lud ukrywał się tu od wieków. Nie bójcie się, pomogę wam.
Aniu? Aniu jak się zmieniłaś?
Panie, podoba mi się uśmiechnęła się, dorosła.
Podoba mi się, Aniu
Pamiętaj legendę rodzinną
Pomogła Sergiuszowi i towarzyszom przeprawić się do portu, połączyła ich z potrzebującymi i umożliwiła ucieczkę za granicę.
Aniu, jedź ze mną, stałaś się dla mnie kimś więcej niż znajomą.
Nie mogę, panie to nie mój los. Idź, niech cię czeka długie życie.
Aniu, proszę, po prostu jak młodsza siostra, błagam cię
Nie, Sergiuszu muszę tu zostać i iść własną drogą, żegnaj.
Na wygnaniu Sergiusz narysował z pamięci portret Ani i pokazał go malarzowi, który namalował jej obraz. Wziął ślub, kochał żonę, lecz w sercu nosił czystą miłość do Ani. Dopiero gdy stał się już staruszkiem, ludzie odkryli tajemnicę portretu.
Ania przeżyła długie lata, wyszła za męża, wielkiego urzędnika, który przybył tej nocy, kiedy pomogła Sergiuszowi uciec. Podczas represji jej mąż zginął, później został zrehabilitowany, a ich troje synów i córka dorosły. Ania nie dożyła starości, zobaczyła jedynie pierwszego wnuka i wszystko. Gdy jej wnuk miał córkę, wszyscy byli zdumieni podobieństwem do prababci.
Nikolaju, skąd twoja Anielka? Wygląda, jakby nie była z naszego rodu pytał sąsiad przy domku letniskowym.
To nasza, nasza odpowiedział z uśmiechem Nikolaj.
Anielka, a jak się nazywa twoja lalka? Cyganeczka? Spójrz na te korale.
To nie korale, to monety odparła dziewczynka czarnymi, jasnymi oczami. Nazywa się Bogna.
Morał tej opowieści jest prosty: nie warto szukać szczęścia w bogactwie i wymuszonej władzy, bo prawdziwa siła i spokój pochodzą z szacunku do własnych korzeni i autentycznej miłości.



