Kasia rozłożyła kaszę po talerzach, a na talerzu syna ułożyła z dżemem śmieszną buźkę.
– Mężczyźni! Śniadanie gotowe! – zawołała, nalewając wczoraj parzoną kawę do kubków.
Tomek usiadł przy stole i niechętnie patrzył na swój talerz.
– Nie lubię kaszy – mruknął.
– Jakie to nowości? Owsianka jest zdrowa. Jeśli chcesz iść na lodowisko, najpierw musisz porządnie zjeść – wtrącił się Wojtek, zajmając miejsce naprzeciw syna. Nabrał łyżki, spróbował i uśmiechnął się. – Mmm… Pyszne. Nasza mama to czarodziejka. Uwierz mi, nikt nie robi owsianki tak dobrze jak ona.
Tomek spojrzał na ojca z niedowierzaniem, ale też wziął łyżkę do ręki. Gdy skończył, Kasia zabrała pusty talerz i przysunęła mu kubek z kawą.
– Coś się stało? – zapytała męża. – Ostatnio jesteś jakiś zaabsorbowany. Problemy w pracy?
– Zjadłem już. Kiedy pójdziemy na łyżwy? – uradował się Tomek.
– Idź się pobawić. Muszę z mamą porozmawiać – Wojtek dostrzegł niezadowolenie w oczach syna. – Niedługo. Idź.
Kasi przez chwilę wydawało się, że czyta w myślach Tomka. Chłopiec zastanawiał się, czy rozpłakać się, bo lodowisko może się nie odbyć po tej rozmowie, czy pójść do pokoju i tam mękać się wątpliwościami. Uśmiechnęła się do niego i skinęła głową, jakby potwierdzając, że łyżwy będą, tylko później.
Tomek zsunął się z krzesełka i wyszedł z kuchni z naburmuszoną uTomek zatrzasnął za sobą drzwi, a Kasia wzięła głęboki oddech, gotowa wysłuchać tego, co Wojtek miał jej do powiedzenia.



