DWA LATTE NA WIEKOWEJ DRODZE

DWA LATTE.

Dobry wieczór, Pani Walentyno! Jak zwykle dwa latte? uśmiechnęłam się, spoglądając z niepokojem na drobną, pooraną zmarszczkami, ale wciąż pełną wdzięku twarz spóźnionej klientki.

Witaj, Kasiu! Tak, jak zawsze, dwa latte. I byłabyś tak miła, dorzuć jeszcze rogalika, proszę powiedziała, opierając laskę o oparcie krzesła i z lekkim grymasem bólu powoli siadając przy oknie.

Wszyscy się martwiliśmy, co mogło Panią zatrzymać. Nie do wiary, żeby Pani zapomniała, jaki dziś dzień. Wybiegłam nawet na ulicę, żeby Panią wypatrzeć dodałam, rzucając nowej kelnerce dyskretne wskazówki.

Kochanie! To, o czym myślisz, na pewno kiedyś mnie spotka, ale nie dziś Walentyna zażartowała, choć w jej głosie słychać było zmęczenie. Rano poszłam po emeryturę, a bankomat połknął mi kartę. Musiałam iść do banku po nową, a tam kolejka! Chyba wszystkie starsze panie z dzielnicy postanowiły dziś przeprowadzić swoje wielkie operacje finansowe!

Jej dłonie w czarnych koronkowych rękawiczkach drżały, a usta opadły w smutnym grymasie. Lata nie oszczędzają nikogo

Pracuję jako manager w małej kawiarence w samym sercu Krakowa, miasta, które chroni niezliczone sekrety i historie. Zaczęłam tu jako nastolatka, chcąc zarobić na nowy telefon dla mamy. Najpierw myłam podłogi i naczynia, potem awansowałam na kelnerkę.

Teraz studiuję psychologię zaocznie, a ta kawiarnia to mój życiowy poligon. Tu ludzie przychodzą nie tylko po kawę, ale po chwilę wytchnienia. Obserwuję ich krzykliwą młodzież, zakochanych par staruszków, młode mamy z rozbrykanymi dziećmi.

Poznałam tu wyjątkową parę wysokiego, dostojnego starszego pana i jego żonę, która mimo wieku wciąż dbała o swój wygląd. Co sobotę, bez względu na pogodę, Walentyna i Kazimierz przychodzili na kawę. To był ich rytuał.

Zmarzłaś, uparta kobieto i towarzyszko mojego życia? Mówiłem, żebyś wzięła parasol! irytował się Kazimierz, patrząc, jak Walentyna z wdziękiem popija latte.

Nic się nie stało, nie jestem z cukru odpowiadała.

A pamiętasz, jak ostatniej jesieni przemoczyłaś nogi? Potem miesiąc leczyliśmy twój bronchit!

Och, Kaziu, nie dramatyzuj. Zamów mi jeszcze rogalika z cynamonem prosiła, a on patrzył na nią z czułością, mieszając cukier w filiżance.

Lubię patrzeć, jak jesz. Zazdroszczę apetytu mówił cicho.

Rok temu Kazimierza zabrakło. Ale Walentyna wciąż przychodzi, zamawia dwa latte i pije tylko jedno. Druga filiżanka stoi nietknięta. Czasem płacze, wycierając łzy batystową chusteczką. Nie pytam wiem, że te chwile należą tylko do niej.

Pewnego dnia zwierzyła mi się: poznali się w bibliotece, gdy spadła z drabinki.

Zapytał, czy nie zrobiłam sobie krzywdy, a ja nie mogłam słowa wykrztusić ze wstydu! opowiadała. Pobraliśmy się po trzech miesiącach. Nigdy nie żałowałam Gdy chorowałam, sam nakładał mi skarpety i przynosił herbatę z malinami. Brakuje mi go, Kasiu

Właścicielka kawiarni chciała, by płaciła mniej, ale Walentyna zawsze odmawiała: Za wszystko w życiu się płaci.

Teraz, wychodząc, zgarbiona i powolna, zostawia za sobą dwie filiżanki jedną pustą, drugą pełną.

Dopóki na świecie są tacy ludzie, chce się żyć. I kochać. Mimo wszystko. Kochać

Rate article
Fajna Tajna
DWA LATTE NA WIEKOWEJ DRODZE