**Dziennik, wtorek**
Kasia otworzyła drzwi, wciągnęła przez próg ciężką torbę i odetchnęła głęboko. W tej samej chwili z pokoju dobiegł jej głos:
“Kasiu, nareszcie! Co dobrego przyniosłaś? I gdzie ty w ogóle byłaś tak długo, już zaraz z głodu padnę!”
Nastroju, i tak nie najlepszego, jakby całkiem zabrakło. No jasne, Jarek znowu cały dzień królował na kanapie przed telewizorem albo grał w gry. Podłoga, jak była brudna, tak została. Pranie pewnie też nie wrzucone do pralki. Ale oczywiście, to ona jest winna, że “dziecko” głodne! A pieniądze – te magicznie same się mnożą w szufladzie!
Z ciężkim krokiem hydraulika Kasia przeszła do kuchni, rozpakowała torbę i bez przebierania się zabraZa chwilę w kuchni rozległ się dźwięk tłuczonych talerzy, gdy Kasia w przypływie złości upuściła garnek, a Jarek w końcu zrozumiał, że lepiej wstać z kanapy i zacząć pomagać.



