Druga teściowa… Jak poradzić sobie z trudnymi relacjami w rodzinie?

Gdy Weronika weszła do mieszkania, od razu zauważyła buty teściowej stojące na środku przedpokoju. Odpoczynek nie wchodził w grę.

Halina Zbigniewówna pojawiła się z kuchni z miną prokuratora na sali sądowej.

Znowu byłaś u tej niemrawej staruszki? zapytała. A dom, mąż, dziecko wszystko to na boku. Dobrze, że ja wpadłam, bo siedzieliby głodni.

Halino Zbigniewówno, Tomasz wiedział, że dziś wrócę później. Kolacja jest przygotowana, wystarczy tylko podgrzać. Dałby sobie radę bez pani pomocy odparła Weronika.

Przez dziesięć lat małżeństwa z Tomaszem przywykła już, że teściowa zawsze ma coś do zarzucenia. Prawie nie reagowała na jej słowa, traktując je jak radio grające od rana do wieczora.

Na początku było trudno. Halina Zbigniewówna była drugą teściową Weroniki. Pierwsza Irena Kazimierzówna była kobietą taktowną. Nigdy nie wtrącała się w życie syna, nie dawała nieproszonych rad, nie narzucała się.

Ale gdy była potrzebna, zawsze stała na posterunku. Weronika pamiętała, jak teściowa nocami czuwała przy trzymiesięcznej Zosi, gdy ta pomyliła dzień z nocą, jak zabierała wnuczkę na spacer i mówiła:

Ty teraz nic nie rób, tylko się prześpij. Jak Wojtek wróci, sam kolację przygotuje.

Gdy Zosia skończyła pięć lat, w zakładzie pracy Wojtka doszło do wypadku i Weronika została wdową.

Irena Kazimierzówna, która straciła jedynego syna, w tym trudnym czasie nie zostawiła synowej i wnuczki samych. Przez pierwsze trzy miesiące po stracie mieszkały razem, wspierając się nawzajem.

Weronika zaproponowała, by Irena Kazimierzówna została z nimi na stałe, ale ta wróciła do swojego mieszkania:

Weroniko, masz dopiero dwadzieścia osiem lat. Jesteś młodą kobietą, jeszcze znajdziesz swoje szczęście. Po co mam ci się pod nogami plątać?

Weronika wyszła za Tomasza trzy lata później. Ale nie porzuciła Ireny Kazimierzówny. Jej rodzice mieszkali daleko, więc pierwsza teściowa stała się jej niemal matką, a Zosia uwielbiała babcię ponad wszystko.

Dlatego zachowanie Haliny Zbigniewówny, która uznała, że ma prawo rządzić w mieszkaniu synowej jak u siebie, mocno zszokowało Weronikę.

Po pierwszej wizycie drugiej teściowej poprosiła męża, by wytłumaczył matce, że przychodzi tu tylko w gości. A zatem wizyty należy uzgadniać i zachowywać się odpowiednio.

Na słowa Haliny Zbigniewówny, że chce pomóc i działa wyłącznie z dobrej woli, Weronika odparła:

Nie mam już osiemnastu lat. Nawet wtedy, gdy wyjechałam od rodziców na studia, byłam dość samodzielna.

A teraz, gdy już byłam zamężna i siedem lat żyłam z mężem, nie trzeba mnie uczyć gotowania ani sprzątania. Sama mogłabym niejednego nauczyć.

Przyjdę kiedyś do pani, Halino Zbigniewówno, i przejdę się po kątach z białą szmatką zrobię pani rewizję.

Na szczęście Tomasz wspierał żonę, a gdy matka czasem gubiła granicę, sam się z nią rozliczał.

Z czasem Weronika odzwyczaiła drugą teściową od wtrącania się w gospodarstwo domowe i wychowanie dzieci. Gdy rok po drugim małżeństwie urodziła syna, Halina Zbigniewówna nie narzucała się już z radami. Choć bardzo chciała.

Rzecz w tym, że teściowa miała przyjaciółkę, która ciągle opowiadała, jak wychowuje żonę młodszego syna.

Oczywiście, Halinie też chciało się czymś pochwalić, ale nie miała jak. Choć miała jedną pociechę wyrażała Weronice niezadowolenie, że ta odwiedza Irenę Kazimierzównę i jej pomaga.

Dobrze, że ta stara nie jest jej bliską krewną! Gdy Zosia była mała, Weronika wysyłała ją latem do babci nawet się cieszyłam.

Ale teraz dziewczyna już studiuje, a Weronika wciąż tam jeździ. Minęło tyle lat! A ona dwa, trzy razy w tygodniu się tam kręci mówiła przyjaciółce.

Ostatni rok Weronika faktycznie spędzała więcej czasu u pierwszej teściowej. Halina Zbigniewówna nazywała Irenę Kazimierzównę staruchą, choć ta była tylko siedem lat od niej starsza.

Lecz smutek nie odmładza, a choroba nie upiększa, więc Irena Kazimierzówna znacznie podupadła na zdrowiu. Weronika odwiedzała ją w szpitalu i w domu.

Na obcą osobę wydajesz rodzinne pieniądze wyrzucała jej teściowa.

Niech się pani nie martwi, Halino Zbigniewówno. Irena Kazimierzówna, gdy zachorowała, sprzedała działkę, więc ma na leczenie. I u pani nie będzie pożyczać odpowiedziała synowa.

Gdy Irenie Kazimierzównie zupełnie się pogorszyło, Weronika wynajęła dla niej opiekunkę i wzięła urlop, by spędzać z nią pół dnia, gdy mąż był w pracy, a syn w szkole.

Lecz nawet to tylko odsunęło w czasie nieuniknione po jakimś czasie Ireny Kazimierzówny zabrakło.

Wtedy Halina Zbigniewówna nagle zainteresowała się sprawą spadku po pierwszej teściowej.

Działkę sprzedała, ale przecież w rok nie wydała wszystkich pieniędzy. Emeryturę też miała niemałą pewnie jakieś oszczędności zostały.

A dwupokojowe mieszkanie na pewno przejdzie na spadkobierców rozważała, ale nie pytała Weroniki, bo się bała.

Zamiast tego zagadnęła syna, a odpowiedź jej nie ucieszyła.

Na kogo testament? Oczywiście na Zosię to jej rodzona wnuczka.

A Weronika co za darmo się starą opiekowała? zdziwiła się matka. No proszę! Wyobrażam sobie, jak teraz będzie płakać!

Niech się pani o mnie nie martwi powiedziała Weronika teściowej. Od dawna wiedziałam, że Irena Kazimierzówna wszystko zapisze Zosi. Sam

Rate article
Fajna Tajna
Druga teściowa… Jak poradzić sobie z trudnymi relacjami w rodzinie?