Donka: Odkrywanie Tajemnic Polskiego Miasteczka

25 października 1952 r. Dziś przybyła do mnie mała, czarnooka dziewczynka o białych zębach, niczymby z bajki. Zastanawiam się, skąd ją wziął? Czy naprawdę moja?

Oczywiście, że moja, panie! To moja wnuczka odpowiedziałem z uśmiechem. Rzadko kiedy w jedną generację przychodzi taka piękność, a od lat czekam na wschodzące słońce, które przyniesie mi prawdziwą prawnuczkę.

Ale panie, u was przecież wszyscy białowłosi! Znam wasze rody od pokoleń, wasze przodki służyli przy dworach i w wierze byli wierni

Było tak, panie, ale skąd wzięliśmy te wszystkie przywileje? Ja sam, mój pradziadek i ojciec, służyliśmy pod szlacheckimi sztandarami, a ja po dziś dzień pełnię tę samą służbę.

Synowie rozbiegli się po wiosce: Władek został woźnym przy bogatej pani, pani Stasika, która ma i dzieci, i wnuki. Szymon pracuje jako zamkowy urzędnik i planuje otworzyć własną gospodę. Arkadiusz, dziad mój Anusi, po latach służby w wojsku zdobył od księcia wiele odznaczeń i godnych pochwał. Żyje spokojnie, prowadzi gospodarstwo i dba o swój dom.

Mój syn poślubił Antoniego, i z tej pary przyszedł na świat Anusia, co wszystkim jest radością. W naszej rodzinie rzadko rodzą się dziewczynki, a gdy już się zdarzy, muszą być piękne jak Anusia.

Siedzę na werandzie, rozplątuję siatki, a obok kręci się czarnooka dziewczynka, szczypiąca ręce, palce jak nić jedwabna, piękność nie z tego świata, a nie dziecko.

Obok mnie stoi młody pan, Siergiej Siergiejewicz, który nie potrafi odwrócić wzroku od Anusi.

Aniu, wyjdziesz za mnie? zapytał.

Jestem jeszcze mała, panie odparła.

Oczywiście, że mała, kiedy dorośniesz, przyjdziesz? naciskał.

Kiedy ja dorosnę, pan będzie już stary. Na co mnie pan? Ja wolę młodego.

A z kim? Już kogoś znalazłaś?

Nie, jeszcze nie. Babcia Donka mówi, że poznam go, kiedy przyjdzie

Patrzyła tak poważnie, że mogłem pomyśleć, że jest już dorosła.

Panie, kim jest ta Donka? zapytałem, bo nie rozumiałem, skąd wziął się ten imię.

Nie słuchaj jej, panie, gada bez sensu, to jeszcze dziecko pouczałem.

Czy mogę pobawić się z Azorem? zapytała nagle, zamieniając się w małą dziewczynkę i pobiegła wzdłuż strumyka, wyprzedzając mojego psa myśliwskiego, Azora.

Skąd pani zna imię psa? spytałem.

Nie wiem, może pan go zgubił, albo ktoś mi powiedział

Dzisiaj dopiero go przywiozłem odparła.

Wydawało się, że nie ma sensu się kłócić z taką małą istotą.

Azor biegał wesoło po brzegu, a dziewczynka krzyczała z radością. Ten widok utkwił w sercu młodego Siergieja, który od zawsze interesował się mistycyzmem, poezją i wszystkimi pięknymi rzeczami.

Jeszcze raz spotkaliśmy się z Anią pośród jesiennych grzybów. Siergiej poszedł na spacer z Azorem, recytując pod nosem wiersze. Azor, który zwykle siedział u jego stóp, nagle podskoczył i pobiegł przed siebie, przyklejając uszy do podłoża.

Azorku, Azorku! usłyszałem mały głos.

Kiedy przeszliśmy ścieżką, zobaczyliśmy psa leżącego na plecach i potrząsającego łapami pod uśmiechniętą dziewczynką.

Dzień dobry, Aniu przywitał się Siergiej.

Dzień dobry, panie Siergieju

Samotna?

Oczywiście, że nie. Dziadek zbiera grzyby.

Poszliśmy razem w stronę domu dziadka.

Aniu, nie zmieniłaś zdania? Może przyjmiesz mój rękę?

Nie, panie. Twój los jest w innym miejscu. Musisz wyjechać, tam znajdziesz swoje szczęście, a ja zostanę tutaj.

Na co? zapytał z rozczarowaniem.

Twoje słowa, jak wiersze babci Donki odparła, patrząc w dal.

Kto to jest Donka? dopytywałem.

Szufania. Moja babcia zawsze tak mówiła, a potem biegła bawić się z Azorem odpowiedziała, po czym pobiegła z powrotem do zabawy.

Stary pan przy kominku skinął głową i powiedział:

Nie opowiadałem wam jeszcze legendy, dlaczego w tej rodzinie rodzą się tak niezwykłe dziewczynki jak Ania.

Powiedz, proszę dopytał Siergiej.

Dawno, dawno temu, na sąsiednich ziemiach, przybył obóz cyganów. Nasz pan, bogaty i lubiący wędrowców, zaprosił ich do swego dworu. Jedna z nich, mała dziewczynka, była tak piękna, że jej oczy błyszczały jak gwiazdy, a zęby lśniły jak perły. Nadano jej imię Szufania znaczy czarownica. Nasz pan zakochał się w niej i chciał ją poślubić, lecz ona odmówiła, mówiąc, że woli wolność i nie chce stać się królewną w złotym zamku.

Młody pan rzucał złotem na podłogę, obiecywał jej bogactwo, ale ona trzymała się swojej decyzji. W końcu cyganie uciekli, a nasz pan oszalał. Powołał żandarmów, oskarżył ich o kradzież koni i wpadł w szał, chcąc wymienić ludzi na Szufanię.

Kobieta wyszła na dwór, kazała wypuścić cyganów i odwróciła się plecami. Gdy odchodziła, śpiewając swoją piosenkę, wszystkie ptaki w lesie podążały za nią, a nasz pan patrzył, jak odchodzi, z wyrazem rozbawienia na twarzy.

Widzisz, panie rzecze dziewczyna nie przysiągłem ci nic, bo twoja miłość była ślepa i zgubiłaś to, co najcenniejsze: wolność.

Legenda tak się zakończyła, a od tej pory w naszej linii pojawiają się dziewczynki z siłą Szufanii, choć nie tak potężną. Anusia została obdarzona przez swoją babcię mnóstwem talentów.

Kilka lat później, po trudnych zmianach w kraju, wszyscy zostaliśmy wciągnięci w wir wydarzeń. Zostałem aresztowany razem z przyjaciółmi w dawnym dworze mojego ojca. Nocą usłyszałem cichy głos z okna:

Siergieju Siergiejewiczu, chodź ze mną, mamy tylko pół godziny, zanim strażnicy się obudzą szepnęła Anusia, wyglądając jakby była utkanej ze światła.

Poprowadziła nas do jaskiń, których nie znałem, i wyjaśniła, że jej lud od wieków ukrywał się w tych skałach. Pomogła nam wydostać się i zapewniła, że znajdziemy bezpieczny transport za granicę.

Aniu, pojedziesz ze mną? pytałem, kiedy już zbliżały się ostatnie chwile wyjazdu.

Nie mogę, panie. Moje miejsce jest tutaj, muszę dokończyć własną drogę odpowiedziała, żegnając się słowami do zobaczenia, panie.

W wygnaniu narysowałem w pamięci jej twarz i pokazałem ją pewnemu rysownikowi, który namalował jej portret. Po powrocie do domu poślubiłem inną kobietę, lecz obraz Anusi pozostał w moim sercu, czysty i niezakłócony.

W latach późniejszych jej mąż, wielki urzędnik, zginął w represjach, a po rehabilitacji jej dzieci trzech synów i córka kontynuowały życie. Anusia nie dożyła starości; zobaczyła tylko pierwszego wnuka i już wtedy, kiedy u jej wnuka urodziła się córka, wszyscy zauważyli niesamowitą podobieństwo do prababci.

Panie, skąd pani ma taką piękną Anielkę? pytał sąsiad z ogródka.

To nasza, to nasza odpowiedziałem, uśmiechając się.

Wspominam, że raz w życiu spotkałem taką dziewczynkę, co rozświetlała każdy zakątek mojego serca. Nauczyłem się, że prawdziwa wolność i miłość nie mogą być kupione złotem, a jedynie szacunkiem wobec wyboru drugiego człowieka. To lekcja, którą zachowam na zawsze.

Rate article
Fajna Tajna
Donka: Odkrywanie Tajemnic Polskiego Miasteczka