Dokąd to? A kto nam ugotuje?
Co ty wyprawiasz? Gdzie się wybierasz? Kto teraz będzie gotował obiad? zdziwił się mąż, patrząc, co robi Danuta po kłótni z jego matką
Danuta spojrzała przez okno. Szaro i ponuro, mimo że wiosna już przyszła. W ich małym miasteczku na Pomorzu słońce pokazywało się rzadko. Może dlatego ludzie byli tacy naburmuszeni i mało życzliwi.
Danuta zauważyła, że coraz częściej jej twarz była pozbawiona uśmiechu, a zmarszczka na czole, ciągle ściągniętym, dodawała jej lat.
Mamo! Idę na spacer! krzyknęła córka, Kasia.
Dobrze kiwnęła głową Danuta.
Co dobrze? Daj mi pieniądze.
A co, spacery są teraz płatne? westchnęła kobieta.
Mamo! No co ty?! warknęła Kasia. Czekają na mnie! Szybciej! A tak mało?
Na lody starczy.
Jesteś skąpa mruknęła Kasia i wybiegła z domu, nie czekając na odpowiedź.
Danuta pokręciła głową. Przypomniała sobie, jaka słodka była Kasia, zanim weszła w wiek nastoletni.
Danuś, jestem głodny! Kiedy będzie obiad? zirytowany zapytał mąż, Marek.
Idź i jedz odparła obojętnie, stawiając talerz na stole.
A podasz mi? dopytywał.
Danuta omal nie upuściła garnka. Co on sobie wyobraża
W kuchni się je, Marku. Chcesz, to jedz, nie chcesz twój problem stwierdziła, siadając sama.
Po kwadransie Marek zjawił się w kuchni.
Zimne ble.
Dłużej się zbierałeś.
Prosiłem cię! Zero uczucia, ani odrobiny troski! Wiesz, że teraz leci mecz! warknął, wpychając do ust kawałek kurczaka. Niesmaczne.
Danuta tylko przewróciła oczami. Z meczami mąż zmieniał się nie do poznania. Zakłady, gadżety, drogie bilety Wciągnął się, choć w młodości sport go nie interesował.
Nie siadając nawet na chwilę, Marek złapał piwo na poprawę humoru, paczkę chipsów z głodu i wrócił do telewizora. A Danuta została w kuchni, by zmywać brudne naczynia.
Nikt nie docenił jej pracy.
Była zmęczona po dyżurze pracowała jako starsza pielęgniarka w szpitalu. Każdego dnia spotykał ją stres w pracy, a w domu zamiast odpoczynku czekał kolejny etat podawaj, przynoś, sprzątaj.
Jest coś do picia? Marek sięgnął do lodówki po kolejne piwo. Czemu nic nie ma?
Wszystko wypiłeś! Mam ci to jeszcze kupować? Miej choć trochę wstydu, Marku! wybuchnęła Danuta.
Ależ wrażliwa prychnął mąż i trzaskając drzwiami, poszedł uzupełnić zapasy na kolejny mecz.
Danuta postanowiła iść spać, bo następnego dnia czekała ją masa pracy. Nie mogła jednak zasnąć. Martwiła się o Kasię gdzie się podziewa, z kim jest? Na dworze było już ciemno, a córki nadal nie było. Nie chciała dzwonić, bo zawsze kończyło się kłótnią.
Kompromitujesz mnie przed znajomymi?! Przestań dzwonić! wrzeszczała Kasia przez telefon. Po takich rozmowach Danuta przestała dzwonić, pocieszając się, że córka niedawno skończyła 18 lat. Nie chciała ani pracować, ani się uczyć. Skończyła szkołę i postanowiła odpocząć, by znaleźć siebie.
Ledwie przysnęła, gdy obudziły ją głośne okrzyki męża. Ktoś pewnie strzelił gola. Potem zaczął gadać o meczu z sąsiadem, który wpadł na piwo i został na dłużej. Sąsiad przyprowadził swoją dziewczynę i zaczęli kibicować we troje. Około północy wróciła Kasia, pobrzęczała talerzami, postukała butami i poszła spać. Gdy w końcu zrobiło się cicho, Danuta miała nadzieję na sen, ale kot zaczął miauczeć, domagając się jedzenia.
Czy w tym domu KTOŚ OPRÓCZ MNIE może nakarmić kota?! wściekła z migreny i niewyspania, Danuta wyszła z pokoju. Chciała, żeby ją usłyszano, ale Kasia miała słuchawki na uszach i tylko pokręciła palcem przy skroni. Marek za to chrapał przed telewizorem z pustą puszką w garści.
Mam dość Naprawdę mam już tego dosyć! pomyślała Danuta.
Następnego dnia obudził ją telefon od teściowej.
Danusiu, kochanie, pamiętasz, że czas sadzić warzywa? I trzeba by dojechać na działkę posprzątać trochę.
Pamiętam westchnęła Danuta.
No to jutro jedziemy.
Jedyny wolny dzień Danuta spędziła na działce pod okiem teściowej.
Jak ty zamiatasz?! Trzeba inaczej trzymać miotłę! pouczała teściowa, siedząc wygodnie na ławce.
Mam prawie pięćdziesiąt lat, Pani Haniu, dam sobie radę odważyła się odpowiedzieć Danuta.
Mój Marek by tak nie zrobił
A gdzie jest pani syn? Czemu nie przyjechał? Nie zawiózł mamy na działkę? Czemu jedziemy trzy godziny autobusem? A pani wciąż tylko Marek, Marek
On jest zmęczony.
A ja? Myśli pani, że nie jestem?
I wtedy się zaczęło Danuta pożałowała, że nie ugryzła się w język. Hanna była kobietą, która kochała sprawiedliwość. Tyle że jej sprawiedliwość zawsze była po stronie syna. Całe życie wychwalała Marka, a Danuta była dla niej jak koń pociągowy, którego cierpliwie znosiła.
Kobiety wracały do domu, siedząc na przeciwnych końcach autobusu. Następnego dnia teściowa poskarżyła się synowi, a ten wpadł w furię.
Jak śmiałaś podnieść głos na moją matkę?! ryknął Marek. Gdyby nie ona
Co? skrzyżowała ręce Danuta. Zrozumiała, że nie chce już tego znosić.
Dalej harowałabyś w przychodni! odparł, przypominając, że Hanna pomogła jej dostać pracę w szpitalu wojewódzkim. Tam płacili lepiej, ale kosztem stresu i siwych włosów. Dlatego Danuta nie raz żałowała, że posłuchała i zamieniła spokojną przychodnię na szpital. Co ty robisz?! zaniemówił, widząc, co Danuta zrobiła.
A Danuta zrobiła coś, czego Marek się w życiu nie spodziewał!



