Mam 38 lat i od dwóch lat żyję z mężczyzną to Janusz, pięć lat ode mnie starszy. Janusz był wcześniej żonaty, ma dwoje dzieci oraz byłą żonę Barbary, która nie pracuje i wieczorami niemal codziennie wydzwania do niego raz prosi o pieniądze, innym razem o jakąś przysługę.
Ja nie miałam ani męża, ani dzieci i czasem słyszę, że przez to trudno mi zrozumieć rodzinne sprawy i relacje. Doskonale jednak wiem, że to nie jest normalne prowadzić życie z jedną kobietą, a równocześnie codziennie latać na wezwanie drugiej.
Barbara, była żona Janusza, najwidoczniej próbuje go odzyskać. Każdego dnia telefon od niej, bo coś się wydarzyło. Janusz po pracy od razu pędzi do nich, wraca bardzo późno czasem nawet w środku nocy. Nawet święta nie mogą być tylko nasze, we dwoje. Barbara znów dzwoni, znowu coś się wydarzyło. Ale dlaczego Janusz zawsze musi jechać?
Przecież jego była żona ma rodziców, siostrę, kuzynów cała rodzina mieszka niedaleko. Koleżanki, sąsiedzi, wszyscy w okolicy. Przecież to logiczne: Barbara chce, żeby Janusz do niej wrócił. Mam już tego po dziurki w nosie, mam dość. Co ja mogę zrobić? Rozwód? Rozmowy z Januszem nic nie zmieniają…



