Do Czarownicy Po Szczęście

Z wiedźmą za szczęście
Zuzanna patrzyła na płonące zapałki w dłoniach staruszki. Zapalała i gasiła je raz po raz, szepcząc to, co Zuzanna już sama sobie powtarzała. Z głębokiej, nieprzemijającej bólu, z desperacji, z nieustannego pragnienia wyć jak wilk, w końcu zdecydowała się przyjść do wiedźmy.

Zuzanna przeżyła tragedię, którą wtedy uważała za koniec swojego świata. Jej mąż odszedł, zostawiając ją z dwójką dzieci. Po czterech miesiącach powrócił, a wszystko wydawało się wrócić na swoje miejsce. Jednak w rzeczywistości pod ich związkiem pojawiła się ogromna szczelina. Zuzanna i jej mąż oddalali się od siebie coraz bardziej.

Na początku płakała, chcąc przywrócić dawne Jak się masz? i Dobranoc?. Potem w jej sercu zrodziła się zemsta chciała, by cierpiał tak samo, by jej byłemu mężowi stało się coś strasznego, dosłownie by go potrącił autobus. W końcu jednak stało się jej obojętne nie liczyło się już, gdzie jest mąż, z kim, kiedy wróci. Zuzanna przyłapała się, że przestała interesować się nawet dziećmi.

Nagle przytłoczyła ją ciemna, lepka mgła, nie pozwalająca oddychać ani myśleć. Tęsknota, smutek Gdy była najgorsza dla samej siebie, Zuzanna próbowała ją odgonić, choć chwilowo udawało się to, po czym mgła wróciła z podwójną siłą. Jedna choroba po drugiej spływała się na nią. Złamała się pod zębem torbiel, musiała usunąć ząb i wstawić implant wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. Nagle pogorszyło się widzenie. Upadła na zwykłym asfalcie w parku, łamiąc rękę w trzech miejscach. Wtedy pomyślała, że musi coś zmienić, zanim wszystko doprowadzi ją do cienia przedwczesnej śmierci.

Nikt nie rzucał na ciebie czarów. Nie myśl o tym. To nie ona jest zła, to twój mąż. Nie widzi nikogo poza sobą. Wszystko, co się dzieje, to twój własny wybór, własna rola w tym teatrze. On żyje tylko w swojej iluzji, nie wyjdzie z tego, bo jest tchórzem. I nie zostanie przyjęty z powrotem, bo miejsce już zajęto
A co ja mam zrobić? spytała, drżąc.
Żyć. Żyć własnym życiem, po swojemu.

Zuzanna wstała, a jej głowa była jak żelazo. Żyć łatwo to powiedzieć.

Weź. Będziesz się czuła dobrze, zapal świecę i pij wodę podała staruszka małą skrzynkę z świecami i niewielką buteleczkę wody.
Dziękuję.

Wychodząc na ulicę, poczuła, jak dłonią przygniata ją kłębek lęku. W głowie krążyło: to nie ona, to twój mąż… po dwunastu latach małżeństwa.

Wieczorem usiadła przy notesie. Żyć własnym życiem. Czego chcę? Czego naprawdę chcę? Długie pytania nie znalazły odpowiedzi. Zuzanna zawsze marzyła o tym, co chcą jej dzieci wyjazd nad morze, aquapark, pokój zabaw, choćby plac zabaw przy domu. Albo o tym, co chciałby jej mąż kupno mieszkania, samochodu, wizyta u mamy w okolicznej wsi, remont balkonu, film do północy, wyjazd na kemping.

A co ona, naprawdę? Co ją fascynowało poza zainteresowaniami męża i dzieci? Okazało się, że w ciągu ostatnich lat całkowicie rozpuściła się w rodzinie, a własne pasje zniknęły. Po ponad pół godzinie pisania, wyznaczyła sobie kilka celów:

Biegać rano, znaleźć na to czas i siłę.
Zmienić pracę, zostać kierownikiem i zarabiać godną pensję, rozwijać się zawodowo.
Schudnąć siedem kilogramów.
Kupić sobie elegancką kurtkę.
Nabyć własny dom.
Budować spokojne, pełne zaufania relacje z dziećmi.
Znaleźć hobby, które da mi przyjemność.

Westchnęła i zamknęła notes. Nie było łatwo odnaleźć własne pragnienia, ale musiała od czegoś zacząć. Spojrzała przez ramię na leżącego na kanapie Szczepana, który bezmyślnie wpatrywał się w ekran laptopa.

Twój mąż taki echem brzmiało w jej głowie.

Zamknęła drzwi samochodu. Dzisiaj znów jechała do wiedźmy. Musiała porozmawiać o wielu sprawach: nowa praca, jak ustawić dział, by nie rozpraszał się nadmiarem zadań; ból szyi, który w końcu trzeba wyleczyć; czy warto oddać najstarszego syna na zajęcia artystyczne, czy może zostawić go przy rysowaniu. I oczywiście o mężu, który zdawał się jednocześnie być obecny i nieobecny.

Nie rozpoznaję cię powiedziała.
Dlaczego? Zuzanna zdziwiła się, że w jej życiu nie zaszły znaczące zmiany. Zmieniła pracę, lecz nie poczuła, że to coś przełomowego.
No więc, z jakimi pytaniami przyszłaś?
Ból pleców i szyi, praca, syn i mąż uśmiechnęła się wiedźma.
Dzisiaj przychodzisz ze swoim życiem. Twoja choroba, twój mąż powoli zgasną.
Wkrótce nie będzie ważne, gdzie jest twój mąż, z kim się spotyka, czy ma kochankę. Nadszedł dzień, kiedy zapomnisz, czy jesteś mu potrzebna i jak utrzymać rodzinę. Pojawi się inny sens, bo będziesz mieć cel, do którego dążysz. To nie nastąpi od razu, ale stopniowo.

Płomienie zapałek znów migotały.

Niech rysuje.
A w pracy?
Wyznacz konkretne zadania, wtedy pojawią się konkretne rozwiązania i będziesz mogła zapytać o niewykonane. Nie czytają w myślach.

Mąż będzie ciągnął się coraz mocniej. Im ciekawsze będzie twoje życie, tym bardziej będzie krążył wokół ciebie. Jest tylko cieniem, który istnieje tak długo, jak jest słońce. Gdy słońca nie ma, cień znika; im jaśniejsze słońce, tym wyraźniej widać cień. Rozumiesz?

Zuzanna skinęła głową.

Dziękuję.
Nie do końca rozwiązałeś problem, więc weź piłkę tenisową, przyciśnij ją między ścianą a kręgosłupem i kręć, robiąc przysiady. Wszystko się ułoży.

Zuzanna uśmiechnęła się do siebie. Piłka tenisowa Co to za czary? Manualista za fortunę nie pomógł, a piłka ma pomóc. Cóż, jaki inny wybór pozostaje, jak nie żyć własnym życiem?

Czas mijał zima, wiosna, lato, znów złota jesień. Od początku roku szkolnego Zuzanna zapisała Jasia do szkoły plastycznej. Dziecko zaczęło malować z pasją, o której Zuzanna nie wiedziała, że istnieje. Jego prace wystawiały na miejskich i wojewódzkich wystawach. Syn porzucił tablet i telefon, poświęcając wolny czas pędzli i farbom.

W biurze kupiła tablicę i markery. Rano zapisywała zadania i terminy, które nie wymagały dyskusji. Stopniowo stały się one normą. Nie brakowało krytyki zza pleców, ale praca szła naprzód, a to było najważniejsze.

Zuzanna zaczęła prowadzić szkolenia z rozwoju pracowników najpierw jako hobby, potem jako ekspert i wykładowca. Szkolenia przyniosły przychód porównywalny z jej pensją.

W środku tygodnia dostała bukiet czerwonych róż bez listu. Niespodzianka, pomyślała, choć intuicja podpowiadała, że to od męża.

Co myślisz? spytał Szczepan po godzinie ciszy.
Dziękuję napisała w odpowiedzi.

Uwielbiała chryzantemy, ich gorzki, intensywny zapach właśnie wtedy w pełni sezonu. Szczepan nigdy nie zapamiętał tego jej upodobania; w jego schemacie wszystkie kobiety kochają róże.

Za oknem jaśniało ostre, jesienne słońce. Czerwone, pomarańczowe liście klonu wirowały w alei obok biura. Zuzanna wzięła głęboki oddech, wciągając świeże powietrze przez otwarte okno. Odrzuciła myśl, że jest niezdolna do samodzielnych działań. W końcu odnalazła wolność.

I tak, piłka tenisowa rzeczywiście pomogła nie w leczeniu, ale w przypomnieniu, że najprostsze narzędzia mogą stać się kluczem do zmiany. Zuzanna zrozumiała, że najważniejszą magią jest decyzja o własnym życiu. Życie nie czeka, aż ktoś je uratuje trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i iść naprzód. To właśnie jest prawdziwe szczęście.

Rate article
Fajna Tajna
Do Czarownicy Po Szczęście