Dlaczego nie otwierasz drzwi? Nie chcę! I nie otworzę. Goście powinni uprzedzać o wizytach, a już na pewno nie grzebać w szafkach, lodówce czy szufladach. Jak to nie otworzysz? To przecież moja matka! Przyszła do mnie! No to ją przywitaj! Ale nie w moim domu.
A Wisia lepiej dogadywała się z moją mamą.
Wiesz, gdybym teraz zaczęła wyliczać, w czym mój były jest lepszy od ciebie, obojgu byłoby wstyd.
Chociaż sama nie jestem pewna przerwała nerwowo Ania, przecierając kuchenny stół. Jeśli obojgu tak dobrze było z Wisią, to czemu się z nią rozstałeś?
Witek obrażony odwrócił się i ponuro spojrzał przez okno.
No, sama wiesz, jak to było
Wiem. Więc nie opowiadaj mi teraz o swojej Wisience odcięła Ania. Inaczej zostanę twoją następną byłą.
Ania naprawdę była gotowa na radykalne kroki.
Z Witkiem poznała się prawie rok temu w towarzystwie wspólnych znajomych. Znała nawet tę samą Wisię, choć nie za blisko. To ona przyprowadziła Witka. A potem, po kilku miesiącach, zniknęła z radarów.
Witek pewnego razu, będąc pod wpływem, wyznał, że rozstał się z nią, przyłapawszy ją na zdradzie. Nawet uronił łzę.
Wtedy Ani wydało się to urocze mężczyzna nie boi się okazywać uczuć, ceni miłość. Coś w niej kliknęło, zapragnęła go pocieszyć.
Ania rozumiała, że tym “czymś” był prawdopodobnie instynkt macierzyński, a nie kobiece zainteresowanie. Ale wtedy to wystarczyło, by między nimi zaczęła się relacja.
Wszystko zaczęło się pięknie. Odwoził ją po pracy, codziennie pisał słodkie wiadomości, pytał, czy ciepło się ubrała. Ania czuła się otoczona troską.
Po raz pierwszy zaniepokoiła się, gdy napisała do niej ta sama Wisia.
Cześć. Słyszałam, że spotykasz się z Witkiem. To nie moja sprawa, ale uważaj z nim. Oni tworzą nierozerwalny duet z matką.
Ania zanotowała sobie, ale uznała, że to drobiazg. Miłość przezwycięża większe przeszkody. W końcu, jeśli z jedną kobietą mu nie wyszło, nie znaczy, że z drugą będzie tak samo.
Cześć. Sądzę, że sami się dogadamy. Ale i tak dziękuję za ostrzeżenie odpowiedziała Ania.
Nie chciała kontynuować rozmowy. Wydało się jej to nie fair wobec Witka.
Ale Witek w ogóle nie przejmował się jej komfortem.
Gdy jego matka, Małgorzata, pierwszy raz przyszła bez zapowiedzi, Ania podeszła do tego niemal spokojnie.
Może po prostu nie rozumieją, jak to jest niewygodne. W końcu pewnie Małgorzata martwi się o syna i chce zobaczyć, z kim żyje.
Ania wysłała Witka na powitanie, szybko się ubrała, zebrała włosy w kucyk i, senna, z sińcami pod oczami, wyszła poznać potencjalną teściową. Ta akurat przeglądała szuflady w komodzie.
Aha, wszystko w nieładzie powiedziała Małgorzata z pobłażliwym uśmiechem. A potem będą skarpetki bez pary. Aniu, po śniadaniu nauczę cię składać ubrania, żeby się nie gniotły.
Zamiast “dzień dobry”. Powiedzieć, że Ania była zdezorientowana, to jak nic nie powiedzieć. Człowiek obcy grzebie w jej bieliźnie w jej własnym domu to wydało się jej niegrzeczne.
Ale odpowiadać grubiaństwem na początku znajomości też nie było w porządku, więc zniosła to.
Oj, dziecko, jakie ty masz sińce pod oczami! współczująco ciągnęła Małgorzata. Powinnaś zrobić maseczki z ogórka. A najlepiej nerki sprawdzić. Moja przyjaciółka miała tak samo
Ania uśmiechała się, kiwała głową i udawała zainteresowanie opowieściami o chorobach obcych ludzi. W myślach marzyła, by wrócić do łóżka była dopiero ósma rano, weekend, a ona specjalnie położyła się później, by się wyspać.
Marzenia.
Wizyta Małgorzaty przeciągnęła się do wieczora. Ania wysłuchała tony krytyki i rad jak podlewać kwiaty, myć wannę czy czyścić srebrne łyżki.
Nawet zdążyła trochę poćwiczyć. Czuła się wyciśnięta jak cytryna. Przez cały ten czas Witek ani razu nie próbował jej pomóc ani nie zasugerował matce, że potrzebują odpoczynku.
Słuchaj, twoja matka zawsze taka aktywna? ostrożnie spytała Ania przed snem.
Nie miała nic przeciwko bliskim rodzinom, ale chciała trochę dystansu.
No, tak. A co? Ona po prostu chce się zaprzyjaźnić wzruszył ramionami Witek. Wcześniej mieszkaliśmy z Wisią u niej, było wesoło. Teraz nudzi się sama.
Mam nadzieję, że nie będziemy mieszkać we trójkę westchnęła Ania.
O co ci chodzi? Masz coś przeciwko mojej matce? Witek się spiął. Z Wisią się przyjaźniły, wszystko było w porządku.
Ania milczała. Wisia była osiem lat młodsza i lubiła się przypochlebiać. Pewnie znała wszystkie przyjaciółki Małgorzaty po imieniu, perfekcyjnie prasowała pościele i piekła ciasta według jej przepisów.
Ale Ania na takie “szczęście” się nie pisała. Miała już pewne doświadczenie i była pewna, że im mniej ingerencji w relację między dwojgiem ludzi, tym lepiej. Ale Witek miał inne zdanie.
Moja matka jest bardzo towarzyska. Z każdym znajdzie wspólny język.
“Tylko nie każdy będzie z tego zadowolony” pomyślała Ania, ale nie powiedziała nic.
Później było tylko gorzej. Małgorzata przyszła i następnego dnia, znowu o świcie. Tym razem inspekcja lodówki.
Jajka kurze? Witkowi gotowałam tylko przepiórcze, to zdrowsze dla mężczyzn oznajmiła z powagą. Półki niezbyt czyste Jecie potem te rzeczy. Aniu, powinnaś je umyć
“Przecież nie jem bezpośrednio z półek” pomyślała.
Później umyję, Małgorzato obiecała. Chcieliśmy dziś odpocząć. Weekend w końcu
Witek, nota bene, właśnie to robił. Spał bez skrupułów, podczas gdy Ania musiała bawić jego matkę.
Właśnie tak! Weekend to czas na gotowanie i sprzątanie oświadczyła kobieta. Bierz gąbkę i ścierkę. W następny weekend nauczę cię piec mięsne pierogi, jakie Witek lubi



