Dlaczego nie chcę zostawiać moich dzieci pod opieką ich babć – opowieść 31-letniej mamy dwóch córek, która świadomie wybrała bycie mamą na pełen etat i dlaczego wsparcie babć w Polsce bywa większym wyzwaniem niż pomocą

Mam 31 lat i wychowuję dwie córeczki: Zosię (3 lata) i Marysię (roczek). Nie pracuję zawodowo, jestem pełnoetatową mamą tak wybrałam i dobrze mi z tym!

Kiedy urodziła się Zosia, naiwnie założyłam, że babcie na pewno pomogą na początku. Okazało się jednak, że ich pomoc przypominała raczej kabaret niż wsparcie i musiałam dać sobie radę sama.

Pozwólcie, że trochę się pożalę:
Po porodzie, zwłaszcza po wyjściu ze szpitala, rozkładałam ręce nie miałam pojęcia, z której strony to dziecko ugryźć. Teraz, po dwóch córkach, śmieję się ze swoich dawnych rozterek, ale wtedy panika w domu była codziennością.

Instrukcji obsługi dziecka w głowie nie miałam zapisanej nigdzie, niestety Google nie pomógł)))

Logicznym wydawało mi się, że starsze pokolenie, już doświadczone, będzie w stanie ogarnąć kąpanie, przewijanie, karmienie, obcinanie paznokci i właściwie wszystko. Szybko okazało się, że nawet w sprawie kąpieli babcie miały dwa różne pomysły)))))

Sama nauczyłam się więc przewijać jak mistrzyni Rajdu Polski (i całej reszty też). I, szczerze, mam ogromny szacunek i wdzięczność do mojej mamy i teściowej, ale nie mogę się nie uśmiechnąć, wspominając ich złote rady:

Babcia 1 (czyli moja teściowa):

– Nad wodą święconką modlitwę odmów i dziecku tylko takiej pozwalaj pić.
– Pół roku później kupiliśmy dzbanek Brita
– Myj tylko szarym mydłem, najlepiej takim od pani Halinki z bazarku. Kojarzy się to z komuną, ale ponoć wszystko leczy. Na wszelkie krosty smaruj tylko szarym.
– Źle dzieci wychowujesz dlatego chorują (nie wiem, czemu).
– Jak dziecko bardzo płacze, idź do znachorki ona na pewno pomoże.

Babcia 2 (czyli moja mama):

– Krzyk? Przejdzie samo, nie panikuj. Gorączka? Daj polopirynę, przejdzie (czytaj: idź do apteki, kup cokolwiek).
– Za dużo tym dzieciakom kupujesz. Za naszych czasów nikt nie miał takich zabawek, a ludzie wyrośli.
– Przyjeżdżam w sobotę o 13.00 posiedzieć z wnukami, ale o 16:00 lecę do kina, jak co tydzień.
– Słodkie, słone? Od 6 miesięcy już możesz dawać. Jeśli Marysia chce, niech spróbuje.
– Kocham moją mamę, ale jak patrzę na to z dystansu, to mam sporo pytań do jej metod wychowawczych!

Przypominam sobie, jak nas karmiła i leczyła. Najczęściej zostawiała nas u swojej mamy, gdzie całe dnie jadłam kluski i gotowane ziemniaki, a w domu wiecznie tłuste kotlety. Moje kaszle ignorowano tak długo, aż skończyło się u lekarza na szkarlatynę. Teraz już wiem, skąd moje trawienne przygody i czemu moja wątroba pamięta PRL.

Wniosek? Uwielbiam nasze babcie są wspaniałe, zwłaszcza gdy można do nich przyjechać na zupę, ale nie wyobrażam sobie zostawić im dzieci na kilka dni. Pod nadzorem, owszem. Paranoiczką nie jestem Ale trochę się boję.

Rate article
Fajna Tajna
Dlaczego nie chcę zostawiać moich dzieci pod opieką ich babć – opowieść 31-letniej mamy dwóch córek, która świadomie wybrała bycie mamą na pełen etat i dlaczego wsparcie babć w Polsce bywa większym wyzwaniem niż pomocą