Dlaczego miałbyś mnie odwiedzać? Przecież nawet nie pamiętam, kim jesteś!

Po co do mnie przychodzicie? Nawet was nie pamiętam!

Dzień dobry, Małgosiu!

Dzień dobry zdziwiła się Małgorzata. Numer był ukryty, głos nieznany, ale wypowiedziano jej imię.

To ciocia Iza z Bydgoszczy, siostra twojego teścia. Nie mogliśmy być na waszym ślubie, ale teraz, gdy wszystko się ułożyło, postanowiliśmy was odwiedzić, poznać nową rodzinę.

Małgosia nie wiedziała, co odpowiedzieć. Jak to? Przez tyle lat nikt nie wspomniał o cioci z Bydgoszczy!

Chyba pomyłka w numerze.

To ty jesteś Małgorzata, żona Łukasza?

Tak ale Łukasz nigdy nie mówił o cioci.

No więc jestem jego ciocią.

Fajnie, ale po co do nas przyjeżdżać?

Dlaczego?

Nie mamy czasu na gości.

Ojej, jaka gościnność

Przepraszam, muszę kończyć.

Jeszcze tylko to! Małgosia odłożyła słuchawkę i mruknęła pod nosem. Jakby mało było wizyt teściowej, teraz jeszcze ciocia znikąd.

Wieczorem zadzwoniła teściowa, Halina.

Małgosiu, dawno was nie widzieliśmy.

Cześć, Halinko! Jutro wpadnę z zakupami.

Och, nie musisz, wszystko mamy, po prostu stęskniliśmy się. A dzwoniła do ciebie Iza?

Jakaś kobieta podawała się za ciocię Łukasza. Powiedziałam, że teraz to nie najlepszy moment.

Skarżyła się, że byłaś niemiła.

Jak to niemiła?! Przecież mnie znasz.

Właśnie dlatego zaśmiała się teściowa.

Łukasz wychował się w wojskowej rodzinie. Jego ojciec, Wiesław, surowy jak sztabowy, wpajał mu dyscyplinę. Gdy był w domu, syn zachowywał się wzorowo, ale przez częste wyjazdy służbowe, chłopak był nie do opanowania. Matka dusiła go troską, aż w końcu, już jako dorosły mężczyzna, wciąż musiał się meldować.

Synku, znajdź w końcu porządną żonę! męczyła Halina.

W końcu znalazł. Małgorzata.

Teściowa od początku patrzyła na nią spode łba. Nie znosiła, że synek słucha żony, a nie mamy. Próbowała wpadać bez zapowiedzi, aż Małgosia postawiła sprawę jasno:

Klucz jest na wypadek awarii, a nie żeby pani robić przegląd moich szafek.

Z czasem Halina złagodniała, a nawet zaczęła przynosić pierogi. Małgosia odwzajemniała się zakupami i uśmiechem.

Wracając do tajemniczej ciotki okazało się, że to dawno niewidziana kuzynka teściowej, która nagle postanowiła odnowić kontakty. A przy okazji przywieźć córkę na studia do Warszawy.

Nie może u was zostać? błagała Halina.

Jasne, że nie! Małgosia aż podskoczyła. Nie znamy jej, nie wiemy nawet, jak wygląda!

Ale życie lubi niespodzianki. W sobotę o dziewiątej rano zadzwonił dzwonek.

To ty kogoś zaprosiłeś? Małgosia zerkała na Łukasza.

Za drzwiami stała trójka ludzi z walizkami.

Nie spodziewaliście się nas? zaśmiała się kobieta. Ja jestem Iza! To moja córka Kasia, a to mój mąż Jarek.

Małgosia tylko westchnęła i wpuściła ich do środka.

Macie szczęście, akurat zrobiłam śniadanie mruknęła, choć w duchu marzyła tylko o powrocie do łóżka.

Goście rozłożyli na stole wiejskie wędliny, sery, domowe konfitury. Zapach wędzonej kiełbasy zmiękczył nawet Małgosię.

Kasia zdaje na SGH pochwaliła się Iza. Może czasem wpadnie do was?

Oczywiście wycedziła Małgosia, ale gdy zobaczyła nieśmiały uśmiech dziewczyny, poczuła lekkie ukłucie sumienia.

Wizyta okazała się całkiem przyjemna. Halina zabrała Izę i Jarka do siebie, a Kasia została u młodych. W niedzielę pokazali jej Warszawę: Stare Miasto, Łazienki, Pałac Kultury.

Może w wakacje wpadniemy do was nad morze? rzuciła Małgosia na pożegnanie.

Bylibyśmy zachwyceni! Iza aż się rozpłakała.

Kasia dostała się na studia i czasem wpadała na herbatę. Plany wakacyjne jednak się odwlekły Małgosia i Łukasz mieli swoje szczęśliwe wydarzenie w drodze. A ciocia z Bydgoszczy? Czasem dzwoni, zawsze w samą porę gdy akurat śpią.

Rate article
Fajna Tajna
Dlaczego miałbyś mnie odwiedzać? Przecież nawet nie pamiętam, kim jesteś!