Urodziłem się w małej wiosce pod Lublinem. Po ukończeniu ósmej klasy poszedłem do technikum gastronomicznego, które skończyłem po czterech latach. W tamtych czasach dużo mówiono o budowie linii kolejowej E65 Warszawa-Gdynia, więc jako młody chłopak odczuwałem potrzebę przygód i wyjechałem tam do pracy. Pracowałem w swoim zawodzie, lecz po pięciu latach zrozumiałem, że romantyzm romantyzmem, ale trzeba coś ze swoim życiem zrobić.
Podczas pracy na kolei poznałem Tomasza, który był impresario z Warszawy i miał odpowiednie kontakty w stołecznym świecie. Pojechałem do Warszawy, odnalazłem Tomasza i poprosiłem, żeby pomógł mi dostać się na studia. Nie odmówił, ale powiedział, że to będzie kosztowało. Miałem pieniądze oszczędziłem sporą sumę podczas pracy przy kolei. Zapłaciłem 16 000 złotych za tę przysługę, co w tamtych czasach było ogromną kwotą.
Udało mi się również zmienić świadectwo i dowód osobisty. Za nowe dokumenty także zapłaciłem. Mój dowód osobisty zaczął wskazywać, że jestem o pięć lat młodszy, a nowy dyplom miał wyłącznie oceny bardzo dobre i dobre.
Tomasz pomógł mi dostać się na studia, ale gdy spojrzał na mój dowód, był zaskoczony i powiedział, że przesadziłem, sztucznie odmładzając się o pięć lat. Nie chciałem tego słuchać, żartowałem, że znajdę sobie młodszą żonę. W końcu według dokumentów miałem osiemnaście lat i byłem studentem pierwszego roku Instytutu Przemysłu Spożywczego.
Dla mnie zaczęło się zupełnie nowe życie. Otaczały mnie innym ludzie – młodzi i pogodni studenci z całej Polski. Po roku ożeniłem się. Moja żona miała na imię Jagoda, była wtedy dziewiętnastoletnia, pochodziła z Warszawy i zameldowałem się w mieszkaniu jej rodziców.
Po ukończeniu studiów w Polsce zaczęła się transformacja ustrojowa. Razem z żoną szybko odnaleźliśmy się w nowych realiach, wynajęliśmy niewielki lokal i otworzyliśmy bar mleczny. Następnie udało nam się go wykupić i zostaliśmy właścicielami własnego baru.
Żyliśmy dobrze, choć nie mieliśmy dzieci. Pewnego dnia postanowiliśmy odwiedzić moją rodzinną wioskę, gdzie spędziłem młodość. Spotkałem dawnych kolegów i koleżanki ze szkoły. Oczywiście miałem zupełnie inne życie niż oni, a wyglądem bardzo przewyższałem rówieśników. Wzbudziłem zazdrość, a jedna z koleżanek powiedziała mojej żonie, że pracowałem przy kolei E65 i w rzeczywistości jestem starszy niż ona sądziła.
Jagoda zaczęła mi robić wyrzuty o oszustwo. Bardzo się zmieniła, zaczęła nadużywać alkoholu. Rozstaliśmy się. Firmę musieliśmy podzielić. Za swoją część kupiłem mieszkanie, a żona wzięła kredyty w bankach, które po rozwodzie były na bardzo niekorzystnych warunkach.
Obecnie nadal pracuję, choć osiągnąłem już wiek emerytalny. Często myślę o Tomaszu, który twierdził, że nierozsądnie było odmładzać się w dokumentach. Niestety, przeszłości nie da się cofnąć ani naprawić błędów młodości.
Niedawno odwiedziłem mamę i spotkałem koleżankę ze szkoły. Ona jest już od dwóch lat na emeryturze, opiekuje się wnukami i ogródkiem warzywnym. Mnie zostały jeszcze cztery lata pracy do pełnej emerytury, ale zdrowie już mocno podupadło. Gdy jesteśmy młodzi, robimy rzeczy, za które dorosłość później każe nam płacić.
Może ktoś zna podobne historie lub osoby, które odmładzały się w dokumentach. Liczę, że ktoś podpowie, jak naprawić głupotę sprzed lat.



